Szczecin
Jarmark w moim mieście (i nie tylko)
Wiele lat temu pojechałam w okresie świątecznym do Lubeki. Zaczarowała mnie: światła, lampiony, gwiazdy, sznury lampek rozwieszone nad ulicami… Było jasno tak, że można było czytać książkę. U nas po zmierzchu lepiej było wtedy wychodzić z domu z latarką. Obraz ten pozostał we mnie na zawsze.
Teraz w Szczecinie jest o wiele lepiej. Lampki rozwieszone na koronach drzew (gustownie) i na latarniach (skromnie), drewniane kramy rozstawione na Alei Kwiatowej i Placu Lotników oraz w Zamku Książąt Pomorskich od kilku lat tworzą alternatywę dla dni ciemności zimowych.
Co zachwyca? Co rozczarowuje?
Myślę, że polskie dmuchane bombki są specyfiką polskich jarmarków. Piękne dmuchane, ręcznie misternie malowane w Goleniowie i małe ozdoby bombkowe w różnych kształtach – ludzików, krasnoludków, szyszek, gwiazdek, żab, muszelek…
A propos: Bombki choinkowe wykonuje się od 1847 r., kiedy to Hans Greiner, pracownik huty szkła w Lauscha stworzył pierwsze ozdoby ze szkła. Jeszcze wtedy nie wieszano ich na choince, lecz na zielonych gałązkach razem z orzechami i jabłkami.
Przeszłam przez Aleję Kwiatową i rozczarowała mnie. Dominuje handel, brakuje radości, muzyki, na drzewach nad straganami prawie nie ma lampek, jest ponuro… Na dziedzińcu Zamku, jest ładniej, stoi oświetlona choinka, a ustawione dookoła stragany prezentują tradycyjne produkty regionu. Myślą przewodnią jarmarku na zamku szczecińskim są smaki Pomorza Zachodniego. Znajdziemy tutaj pierniki i rogale jakubowe, miód pitny z Cedyni, ogórki kiszone z Kołobrzegu, nalewki domowe, dziczyznę z Barlinka… Cicho gra muzyka, stoi estrada na okazjonalne występy, karuzela. Cienie gwiazd migają na ścianach zamku. Może chciałoby się, aby w tej scenerii pojawili się także ludzie w renesansowych strojach. Marzenie. Efekt jarmarków uzyskany został przede wszystkim światłem, świeczkami, betlejemskimi gwiazdami.
Jarmarki prawdopodobnie wywodzą się z cyklicznych targów, na które chłopi przywozili na plac swoje plony, konie i bydło, by sprzedać je mieszczuchom. Ale to nie to, to proza życia codziennego, brakuje tutaj tego oryginalnego nastroju, tego co stanowi clou jarmarków świątecznych.
Dlaczego jarmarki są właśnie teraz?
Bo jest szaro, zimno, mrocznie, nawet gdy pada śnieg, ciemność zapada wcześnie, a dzień budzi się późno. Ludziom potrzebne są wówczas światła świec, lampek rozwieszonych na drzewach i domach, stroików z ozdobami i bombkami, wzniosła, nastrojowa muzyka. Robi się w ten czas cieplej.







Dodaj komentarz