Benin
Kto zna panteon voodoo?
Religijna praktyka scalająca i regulująca życie i porządek w tradycyjnych królestwach wraca do swej roli integrującego całą społeczność kraju sztucznie utworzonego w postkolonialnej rzeczywistości.
W kosmologii voodoo sprawy świata rozgrywają się „tu i teraz”, nie zaś dopiero po śmierci. Siła stwórcza Nana Buluku powołała do istnienia bliźnięta – Mawę (pierwiastek żeński) i Lissę (pierwiastek męski) – którzy dali początek kolejnym bóstwom, bliższym ludziom i ich codziennym troskom. Mawa-Lissa pozostają jednak zbyt odlegli, by bezpośrednio ingerować w ziemskie sprawy. Dlatego prośby wiernych trafiają raczej do bóstw – ich dzieci, wśród których kursuje ich brat bez przydziału – Legba. Od pomyślności jego misji zależy powodzenie ludzkich przedsięwzięć. Jego złość może sprowadzić nieszczęście. Wsparciem są także duchy zmarłych przodków, stale obecne w życiu wspólnoty.
Zangbeto – strażnik nocy
Dla niewtajemniczonych to jedynie wirujący snopek siana. Dla wyznawców voodoo jest strażnikiem nocy: duchem, który chroni ludzi i wioskę przed złymi czarami oraz nieszczęściem. Snopek, najczęściej wykonany z rafii, bywa barwiony, a przed ważnymi uroczystościami odświeżany i bogato dekorowany.
Opiekunami wizerunków Zangbeto są mężczyźni po specjalnej inicjacji, należący do tajnego stowarzyszenia. Przechodzą wtajemniczenie w odosobnieniu, w miejscu zgromadzeń niedostępnym dla postronnych. Zwykłym ludziom nie wolno zbliżać się do wirującego ducha – z obawy przed sprowadzeniem nieszczęścia i zakłóceniem jego mocy. Niedowiarkom pokazuje się czasem przewrócony, pusty snopek. Bywa, że asystenci unoszą jego dolną część, ukazując niewielką przestrzeń do wysokości kolan, wykończoną falbanką z rafii. Zdarza się, że „wnętrze” przemawia – prosi lub przestrzega. A jeśli to nie wystarcza, zgromadzeni mogą spróbować przeciągnąć ducha liną. Snopek nie przesuwa się ani o krok.
Zangbeto jest zatem kimś na kształt nocnego strażnika – policjanta. Strzeże porządku, ale i zna tajemnice tych, którzy go naruszają .Może wskazywać winnego.
Sakpata – opiekun zdrowia
To bóstwo opiekujące się zdrowiem i chroniące przed chorobami. Otacza się je szacunkiem podszytym lękiem – dawniej zwłaszcza przed ospą, dziś szerzej przed epidemiami i nieszczęściami dotykającymi ciało. Tańcem prosi się Sakpatę o uleczenie i ochronę. Według przekazów jego kult odegrał pozytywną rolę w kampaniach społecznych przeciw HIV/AIDS w Beninie, pomagając oswoić lęk i budować świadomość.
Kapłani i specjalni tancerze przechodzą inicjację w odosobnieniu, spotykając się w conventach – domach kultu niedostępnych dla niewtajemniczonych. Często przynależność do wspólnoty danego bóstwa przechodzi z ojca na syna. Oczyszczeni i świadomi potęgi Sakpaty mogą przystąpić do obrzędów, w których taniec staje się modlitwą.
Legba – pośrednik między ludźmi i bóstwami
Czczony jest wszędzie – jako pośrednik między światem żywych, a światem bóstw. Każda osoba, dom czy wieś mają swoje miejsce poświęcone Legbie. Bez jego przychylności niebiański świat nie usłyszy próśb. Źle traktowany może sprowadzić nieszczęście.
Jego wizerunek bywa ukryty w zakamarku domu, w szopie lub niewielkiej kapliczce z trzema ścianami i dachem. To zazwyczaj obły, bezkształtny obiekt z gliny, czasem z zaznaczonymi „oczami”. O jego sprawczości świadczą świeże ślady ofiar: żółtawy olej palmowy, biała glinka czy krew z kurczaka obsypana pierzem. Strażnik Legby pomaga właściwie sformułować prośbę i przekazuje wolę bóstwa co do przyszłej ofiary. Po spełnieniu prośby uczestniczy w jej złożeniu. Kurczaka, po spuszczeniu krwi na wizerunek Legby, piecze się wspólnie pod kapliczką i spożywa.
Dla niewtajemniczonych miejsce to może wyglądać jak przypadkowe składowisko resztek. Dlatego często oznacza się je białą tkaniną zawieszoną na wysokim pałąku – nawet na rozstaju dróg – by nie pomylić przestrzeni sacrum z codziennością.
Mami Wata – „Matka Wód”
Należy do najmłodszych bóstw panteonu. Jej imię „Matka Wód” – wywodzi się z języka angielskiego. Kult pojawił się w drugiej połowie XX wieku, „przypływając z morza” wraz z azjatyckimi plakatami przywożonymi przez żołnierzy po II Wojnie Światowej i z doświadczeniem hinduizmu. Wizerunek syreny lub wielogłowej, jasnoskórej kobiety łączy motywy afrykańskie, hinduistyczne i europejskie.
Mami Wata opiekuje się tymi, którzy poszukują szczęścia i własnej drogi w świecie dynamicznych przemian. Sprzyja podróżnym, kupcom i zakochanym; obdarza powodzeniem w miłości i aurą tajemniczości. Jej symbolami są lustro – znak próżności, ale i samopoznania – oraz wąż. Może przynieść pomyślność, lecz odwraca fortunę od wiarołomnych. Ofiary składane jej są współczesne – bywają wśród nich także kosmetyki. Rytuał ma jednak znaną formę: taniec w rytmie bębnów, biel i błękit szat wiernych.
Egungun – duch przodków
Pojawia się wśród żywych poprzez wtajemniczonego mężczyznę. Ubrany w wielowarstwowy, barwny kostium z ciężkich tkanin, pasmanterii, muszelek i rogów, nie ukazuje twarzy – bo jest duchem. W transowym tańcu staje się medium, przez które przemawiają przodkowie.
Duchy żyją obok ludzi, lecz ich wolę można odczytać jedynie poprzez Egunguna. Niektóre postaci są gwałtowne – przeciskają się przez tłum, szukając tych, którym mają przekazać ostrzeżenie. Inne są łagodniejsze. Wszystkim towarzyszą strażnicy z kijami, odganiający tłum i tłumaczący niezrozumiały język duchów na słowa zrozumiałe dla żywych. Dzięki swej nadzwyczajnej wiedzy duchy mogą rozstrzygać spory, napominać winnych i przywracać równowagę wspólnocie.
Podczas rytuału nie należy przywoływać wzrokiem Egunguna – jego dotknięcie, według wierzeń, grozi śmiercią. Legenda głosi, że pojawił się w Królestwie Dahomeju w XVIII wieku, w czasie gwałtownych przemian i bogacenia się związanych z handlem niewolnikami, aby przywrócić ład w świecie dotkniętym niepokojem.





















Dodaj komentarz