Quidah
Voodoo wspiera w codziennym życiu
Voodoo wywodzi się z Afryki Zachodniej i sięga czasów przedchrześcijańskich. To duchowa praktyka religijna, która przez tysiąclecia kształtowała życie społeczne i polityczne regionu.
Jej fundamentem jest rozbudowany panteon bóstw i duchów, znanych pod różnymi imionami wśród ludów Joruba, Ewe czy Fon. Łatwo więc pomylić nazwy, gdy w istocie chodzi o tego samego najwyższego stwórcę – Oloruna w tradycji Joruba czy Mawę Buluku wśród Fon. Panteon pozostaje jednorodny, choć otwarty: wraz ze „znakami czasu” może się rozrastać, gdy pojawiają się nowe sfery życia wymagające duchowej opieki.
Wspólna wiara łączyła niewolników
Europa dowiedziała się o voodoo w XVIII wieku, w okresie intensywnych kontaktów z Królestwem Dahomeju. W Afryce wierzenia i rytuały przekazywano ustnie – depozytariuszami tradycji byli kapłani, szamani oraz wtajemniczeni tancerze. W czasie nasilonego handlu niewolnikami to właśnie wspólna wiara często łączyła ludzi pojmanych do transportów. Choć mówili różnymi językami i należeli do odmiennych grup etnicznych, znali te same bóstwa. Voodoo stawało się ich duchową więzią z kontynentem, który opuszczali. W nowych warunkach rodziły się kolejne odmiany tej religii – na Karaibach, w Brazylii czy Nowym Orleanie – dostosowane do lokalnych realiów i możliwości sprawowania kultu.
Świadectwem potęgi tych wierzeń są zachowane ślady tzw. Slave Route w Quidah – nadmorskim mieście w Beninie, w którym funkcjonowały forty Portugalczyków, Holendrów, Brytyjczyków, Duńczyków, a ostatecznie Francuzów, którzy w XVIII wieku zdominowali handel niewolnikami z Dahomejczykami. Sam proceder był w Afryce znany od starożytności, lecz król Dahomeju Agadja (1708-32) nadał mu wymiar podstaw istnienia królestwa. Obawiając się złego wpływu duchów wywożonych za „Wielką Wodę” ludzi, polecił zasadzić drzewa obdarzone magicznymi właściwościami voodoo.
W obawie przed zemstą duchów
Szlak niewolników rozpoczynał się na targu, gdzie Dahomejczycy przekazywali pojmanych pośrednikom. Następnie prowadzono ich do Drzewa Zapomnienia – obchodząc je, mieli symbolicznie utracić swoje imiona i przeszłość. Ci, którzy przetrwali wyniszczający czas oczekiwania na statki, trafiali pod Drzewo Powrotu. Trzykrotne obejście miało dać duszy szansę odnalezienia drogi do ojczyzny. Dopiero stamtąd kolumna skutych mężczyzn, kobiet i dzieci kierowana była na pokład. Agadja nie obawiał się buntów ani wojen; lękał się zemsty duchów tych, których wysyłał w nieznane.
Król Agadja nadał voodoo rangę królewską i usystematyzował jego praktyki, zapraszając duchy Egungun – przodków – do wspierania ludu w doczesnych problemach. Bóstwa i duchy pełnią rolę pośredników między ludźmi a siłami świata, a tłumaczami ich woli są kapłani oraz strażnicy przechodzący inicjację w odosobnieniu. Spotykają się w poświęconych bóstwom domach – conventach – gdzie uczą się historii, rytuałów i doskonalą swoje umiejętności.
Taniec uwalnia od cierpień
Kapłani czuwają także nad wiernymi w czasie transu, zwanego „opętaniem”. Ten stan – indywidualnej lub zbiorowej komunikacji ze światem duchów – bywa formą uwolnienia od cierpień, zwłaszcza natury psychicznej. Osoby pogrążone w transie, dla ochrony przed złymi mocami, pokrywają ciało białym talkiem lub olejem palmowym. W ceremoniach ważną rolę odgrywają także pytony, symbolizujące boga Da. W Quidah Świątynia Pytonów bywa odwiedzana częściej niż stojąca naprzeciw niej XX-wieczna bazylika Niepokalanego Poczęcia, odnowiona przed wizytą papieża w 1989 roku. Dziś często świeci pustką.


















Dodaj komentarz