Benin
Niewolniczy proceder królów Dahomeju
Królowie Dahomeju – państwa leżącego na terenie dzisiejszego Beninu – słynęli z żelaznej ręki, bezwzględnych podbojów i handlu ludźmi. Niewolnictwo istniało w Afryce na długo przed przybyciem Europejczyków.
Już od VII wieku Arabowie prowadzili handel niewolnikami, wywożąc przez pustynie i morza miliony ludzi. Szacuje się, że przez około 1400 lat sprzedano w ten sposób nawet 18 milionów osób.
Sytuacja zmieniła się wraz z pojawieniem się Europejczyków u wybrzeży Afryki Zachodniej. Biali kolonizatorzy początkowo nie zamierzali podbijać niegościnnej ziemi. Portugalczycy, Brytyjczycy i inni kupcy nie chcieli osiedlać się w trudnym klimacie regionu, dlatego nawiązywali relacje handlowe z lokalnymi królestwami, żyjącymi rytmem wojen i politycznych sojuszy. Początkowo interesowało ich głównie złoto oraz kość słoniowa, lecz rozwój kolonii w obu Amerykach gwałtownie zwiększył zapotrzebowanie na niewolników.
Europejczycy poszukiwali przede wszystkim mężczyzn do pracy na plantacjach. Arabowie częściej kupowali kobiety i dzieci – jako służbę, niewolników domowych czy do haremów. W ciągu około 400 lat przez Atlantyk wywieziono blisko 12 milionów Afrykanów.
Jak religia wspierała handel niewolnikami
Król Agadja, rządzący Dahomejem w latach 1718-40, przekształcił handel niewolnikami w podstawę potęgi państwa. XVIII wiek był złotą epoką transatlantyckiego handlu ludźmi. Portugalskie i brytyjskie statki regularnie zawijały do tzw. Wybrzeża Niewolniczego. Agadja podbił sąsiednie ziemie i zapewnił sobie bezpośredni dostęp do morza oraz europejskich kontrahentów.
Władca potrzebował jednak nie tylko armii, ale również posłusznego społeczeństwa. W tym celu wykorzystał religię voodoo. Pomysłowy król wprowadził do panteonu postać ducha Egunguna – kolorowo ubranego tancerza, który podczas rytuału przestawał być człowiekiem, a stawał się głosem świata duchów. Wskazywał winnych, piętnował niepokornych i wydawał symboliczne wyroki. Kara boska miała spadać natychmiast na osobę „naznaczoną” przez ducha.
Dla króla było to idealne narzędzie kontroli. Oficjalnie nie odpowiadał za decyzje Egunguna, choć rytuał skutecznie wzmacniał jego władzę. Do dziś podczas ceremonii pomocnicy tancerza odganiają widzów kijami, aby nikt przypadkowo nie został „wskazany” przez ducha.
Drzewa Zapomnienia i Powrotu
Agadja uporządkował również ostatni etap drogi niewolników prowadzącej ku oceanowi. Dziś trasa ta znana jest jako Droga Niewolników w nadmorskim mieście Quidah – miejscu, gdzie obecnie odbywają się główne obchody święta voodoo.
Między XVII a XIX wiekiem pojmani ludzie różnych grup etnicznych przechodzili tam rytuały mające symbolicznie odciąć ich od dawnego życia. Wokół Drzewa Zapomnienia kobiety i dzieci okrążały pień siedem razy, mężczyźni dziewięć. Wierzono, że dzięki temu zapomną swoje imiona, rodziny i przeszłość przed podróżą w nieznane.




















Dodaj komentarz