Possotome
Król patronuje tradycji voodoo
Uroczystość zorganizowano na plaży. Odświętnie ubrani mieszkańcy licznie przybyli na miejsce. Pojawili się także delegaci z innych wsi położonych wokół jeziora. Przypłynęli łodziami wraz ze swoimi rafiowymi personifikacjami Zangbeto – duchami strzegącymi społeczności przed złymi wpływami.
Trans umożliwia obcowanie z duchami
Zangbeto przypominają wirujące snopki. Porusza je – według wierzeń – siła ducha. Aby dowieść obecności mocy nadprzyrodzonej, snopek przewraca się, ukazując swoje puste wnętrze. Czasami, na specjalną prośbę wiernych, ukazuje się również jego „miniaturowe” wnętrze, które przemawia ludzkim głosem do zgromadzonych. Zangbeto mają swoich pomocników, którzy chronią wiernych przed niepożądanym, zbyt bezpośrednim kontaktem z duchem. Biegają z kijami wokół wirującego po piaszczystej arenie snopka.
Król powitał i nagrodził delegatów przybyłych drogą wodną. Osobiście pozdrowił także bębniarzy i wtajemniczonych tancerzy innego bóstwa voodoo – Sakpaty, który chroni przed chorobami, w szczególności przed ospą wietrzną.
Dwie grupy bębniarzy przez całe popołudnie wybijały rytm tancerzom Sakpaty i Zangbeto oraz modlącym się wiernym. W trakcie uroczystości kilku uczestników poddało się rytuałowi oczyszczenia, popadając w chwilowy trans umożliwiający bliższe obcowanie z duchami. Liczne zgromadzenie i – jak wierzono – dobra energia wspólnoty sprzyjały skuteczności rytuałów.
Plac przed trybuną, na której zasiadał król ze świtą, otoczony był zadaszeniami dla publiczności. Król wraz z małżonką i królową matką, a także zaproszonymi kapłanami voodoo, zajmował podwyższone miejsce honorowe. Delegowany wierny z fetyszem przechadzał się wokół, symbolicznie chroniąc sferę sacrum.
Między sacrum a profanum
Porządku pilnowali wolontariusze z otoczenia króla, ubrani w oznakowane koszulki. Strzegli zarówno bezpieczeństwa, jak i granicy między widzami a sferą duchową. Jak głosił napis na koszulkach, stanowili fan club króla Ayolomi. W jego skład wchodzą miejscowi notable i wpływowi mieszkańcy, a także królewski brat – uznawany za najlepszego krawca w okolicy.
Przed zachodem słońca król ze świtą, przybyłymi kapłanami voodoo oraz dworzanami niosącymi insygnium władzy – królewski stolec – udał się do pałacu, gdzie dla zaproszonych gości przygotowano przyjęcie przy okrągłych stołach z bufetem i napojami.
Pałac, w odróżnieniu od innych domostw, jest otynkowany i pomalowany na biało-niebiesko. Chronią go symbole voodoo, a insygnia królewskie na ścianach oraz widoczny napis jasno wskazują charakter budowli. Podobnie jak inne afrykańskie pałace, posiada kilka dziedzińców pełniących funkcję miejsc audiencji i przyjęć. Nad drzwiami do głównej części domu widnieje portret urzędującego prezydenta.
* * *
Po zakończeniu uroczystości mieszkańcy rozeszli się do domów. Wieś powróciła do swojego codziennego rytmu życia.


























Dodaj komentarz