Bečov nad Teplou
Jak odnaleziono relikwiarz św. Maura

Zamek v Bečovie nad Teplou był w czasach socjalizmu udostępniony turystom i dlatego rodzina byłych właścicieli relikwiarza od czasu do czasu odwiedzała zamek, żeby stwierdzić, czy przypadkiem nie odnaleziono ukrytego skarbu...
fot: Packare / Wikimedia
Bečov nad Teplou. Jak odnaleziono relikwiarz św. Maura
Cena relikwiarza św. Maura nie została nigdy oficjalnie ustalona. Podczas wystawy w Pradze w 2014 r. został ubezpieczony na około 77 milionów zł.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Umowa zawierała jednak klauzulę, umożliwiającą Czechosłowacji odstąpienie od umowy, pozostawienie sobie pamiątki i wypłacenie Douglasowi wynagrodzenia w wysokości 50 proc. z szacunkowej wyceny wartości przez rzeczoznawców wskazanych przez Douglasa ? kwota nie mogła jednak przekroczyć limitu 500 tys. USD. Taką właśnie umowę z Douglasem miała podpisać państwowa spółka ?Atria? (coś na kształt polskiej ?Desy?).

Wmieszały się tajne służby

Jednak w sprawę zaangażowało się ówczesne czechosłowackie MSW, które zleciło policji kryminalnej stwierdzić i odnaleźć domniemany skarb, o który w umowie chodziło. Dzisiaj już wiadomo, że nie była to tylko policja kryminalna, lecz również wywiad i pracownicy ambasady w Wiedniu. Wkrótce stwierdzono, że Douglas kontaktuje się z arystokratami Beaufort-Spontin, którzy byli kiedyś właścicielami zamku w Bečowie nad Teplou. Władze czechosłowackie natychmiast rozpoczęły prace wykopaliskowe w pobliżu zamku oraz na działkach należących do zamku. Zakrojono je na naprawdę na szeroką skalę. Pracami poszukiwawczymi kierował szef IV wydziału praskiej policji kryminalnej František Maryška (1946-2014), jeden z najlepszych czechosłowackich detektywów w tamtych czasach. Niestety, prace nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, ponieważ koncentrowały się na przeszukiwaniu ogrodów i działek poza budynkiem zamku. Zwiększono więc nacisk psychologiczny na Douglasa i w listopadzie 1985 r. zasugerowano mu, że podpisanie umowy zostanie wstrzymana z powodu braku gotówki. Wywiad stwierdził, że ta informacja nie wyprowadziła wcale z równowagi pana Douglasa, który stwierdził, że potrzebuje tylko łopat, kilku pomocników i samochód. Douglas popełnił jeszcze jeden fatalny błąd ? ujawnił dokładne wymiary poszukiwanej pamiątki. Policjanci oraz agenci wywiadu od razu zauważyli, że zima i mróz nie stwarzają Douglasowi problemów, a zatem byli już pewni, że szukają nie tam, gdzie powinni. Natychmiast uwagę skierowali na zabudowania zamkowe.

Znalezisko pod podłogą

Podczas dokładnego przeszukiwania pomieszczeń zamkowych stwierdzili, że część starych desek podłogowych w kaplicy zamkowej była kiedyś zrywana (była przybita innym rodzajem gwoździ…). Usunęli więc deski i pod podłogą znaleźli stary gruz budowlany. Podczas jego przegrzebywania zapadła się duża ilość gruzu (relikwiarz był ukryty w szklanej osłonie, która została rozbita i gruz zasypał zbutwiałą pamiątkę). Gołymi rękoma (konserwatorzy zabytków do dziś nie mogą im tego zapomnieć) 4 policjantów wyciągnęło relikwiarz spod gruzów i właściwie tak zakończyła się ta przedziwna i mało znana historia z posmakiem kryminalnym. Czechosłowacja nie podpisała żadnej umowy i nie musiała zatem oddawać skarbu ani wypłacać należnego wynagrodzenia Douglasowi.

Bezcenny zabytek

Relikwiarz św. Maura został odrestaurowany (prace trwały od 1991 do 2001 roku). Przeprowadził je jeden z najwybitniejszych czeskich konserwatorów zabytków Pan Andrej Šumbera. Koszty restaurowania osiągnęły równowartość 1 250 tys. zł). Dziś można relikwiarz obejrzeć podczas zwiedzania zamku w Bečovie nad Teplou. Cena relikwiarza św. Maura nie została nigdy oficjalnie ustalona. Podczas wystawy w Pradze w 2014 r. został ubezpieczony na  około 77 milionów zł. Czeskie władze nie ukrywają, że relikwiarz jest drugim najcenniejszym Narodowym zabytkiem kultury Republiki Czeskiej  (poza budynkami historycznymi) po insygniach koronacyjnych, przechowywanych w archikatedrze świętych Wita, Wacława i Wojciecha w Pradze.

Post scriptum

W roku 1985 policjant František Maryška otrzymał za odnalezienie relikwiarza wyróżnienie w postaci zegarka, zestawu szklanek firmy Moser oraz premii finansowej w wysokości 1000 koron czechosłowackich (dzisiejsza realna wartość około 1500 zł). Kilkakrotnie osobiście spotkał się również po roku 1985 z Danny Douglasem. Amerykanin do dziś czuje się oszukany przez władze ówczesnej Czechosłowacji. Zamek w Bečovie nad Teplou nie doczekał się obiecywanej gruntownej rekonstrukcji, chociaż aktualnie są trwają prace budowlane z kosztorysem około 15 milionów złotych. Rodzina arystokratów Beaufort-Spontin podobno zamówiła dokładną kopię relikwiarza.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 24 marca 2017; Aktualizacja 25 listopada 2018;
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!