To tu, niedaleko kolejowych bocznic, znajduje się Muzeum Sportów Zimowych z jedną z największych i najbardziej unikalnych kolekcji sprzętu zimowego na świecie. Każdy, kto choć poczuł magię białego szaleństwa, poczuje tu ciarki na plecach.
Jeszcze przed wejściem do budynku uderzył mnie jego rozmach i pięknie zagospodarowana przestrzeń. Dzięki rewitalizacji serce warszawskiej Pragi cały czas bije. Turystów nie odstraszył nawet deszcz.
Najstarszą budowlą w mieście jest kościół parafialny pw. św. Piotra (Iglesia de San Pedro) z XIV w., romański z późniejszymi elementami gotyckimi oraz barokowym ołtarzem głównym. To w nim ochrzczono Salvadora Dali.
Co poruszyło mnie najbardziej? Kości. Wystające z wykopków kości ludzkie, pozostałości pochówków wokół dawnych kościołów. Nie darmo dawniej teren wokół świątyni nazywano cmentarzem...
La Coruña, a częściej nazywana po galisyjsku A Coruña, jest najstarszym miastem Galicji. Jej rodowód sięga czasów celtyckich i najstarszych mitów irlandzkich. Warto tu przyjechać w Noc Świętojańską, kiedy plaże, „płoną” Ogniskami św. Jana.
W kolekcji muzeum zgromadzono pojazdy, które były spotykane na łotewskich drogach zarówno w latach 20. i 30. XX wieku, jak i w okresie powojennym. Największy jest zbiór pojazdów pochodzących z Łotwy z lat 1920-90.
Wizyta w Krakowie nie liczy się bez skosztowania obwarzanka – tradycyjnego przysmaku o kształcie pierścienia. Dopiero w tym roku miałam okazję upiec samodzielnie własny obwarzanek!
Niespieszne zwiedzanie tego muzeum oceniam jako bardzo przyjemnie i owocnie spędzony czas. Pozwoliło mi to uzyskać jakie-takie pojęcie o łotewskich sztukach pięknych.
Wystawa przybliża zawody pielęgniarki i położnej. Pokazuje zdjęcia i opis historii Szkoły Pielęgniarstwa w Kaliszu oraz biografie pielęgniarek, które zasłużyły się tworząc etos tego zawodu.
Wszystko zaczęło się od fascynacji twórcy tego muzeum serią francuskich filmów o „Żandarmie z Saint-Tropez” z Louisem de Funés. I występującym w nich samochodem Citroen 2CV, popularną „Kaczką”.
