Rethymno
Weneckie, tureckie i greckie artefakty
Po traktacie lozańskim w 1923 r. dokonano wymiany ogółem 11. tysięcy Turków na 13 tysięcy Greków z Azji Mniejszej. O tej odysei tak napisał Prevelakis: „Ostatecznie Turcy zebrali się do odejścia. Wyszli w podartych ubraniach, ręce im ociekały krwią. Kobiety zrzuciły z twarzy zasłony. Ciągnęli miedzy podwójnym kordonem żołnierzy; niby złodzieje przyłapani na rabunku cudzego mienia, patrząc spode łba przekrwionymi oczami i z ustami zaciśniętymi wściekłością. Weszli do łodzi, władze portowe załadowały starannie ich bagaże i posłały na parowce.(…) A potem jeden głos z tysiąca ust, głos mężczyzn, dzieci i kobiet, jakiego oby Bóg w swym gniewie nie kazał wam nigdy słyszeć – dziki i błagalny, pełen bólu i groźby – który porywał wiatr, przynosząc nam jego strzępy. W ten sposób rozstaliśmy się z Turkami.”*
W porcie
Stocznia, przystań, zamulony port, nie spełniały niestety swojego zadania. Tak, w sposób humorystyczny, napisał Prevelakis: „Pogłębianie portu i wszystkie prace związane stanowiły uciechę dla gapiów i łobuzów. (…) Owego roku sprowadzono z Megalόkastro pogłębiarkę o podwójnym łańcuchu czerpaków, z trzema nurkami – i wzięto się do pracy. Na drugi tydzień nurek wyciągnął na powierzchnię (wespół z różnym żelastwem, splątanym z obręczami od beczek) sztylet o brązowej rękojeści i zardzewiałym ostrzu, moździerz oraz mosiężną tacę,”** Być może był to ładunek zatopionego trójmasztowca. Potem wśród znalezisk znalazły się kosz do zbierania winogron, działo… Aż w końcu Rada Miejska zarządziła, że wszystkie znaleziska mają trafić do Rady. Obecnie w porcie cumują tylko niewielkie jednostki i łodzie.
Na starówce
Rethymeneńska starówka jest mała i zwarta, na jej przejście powolnym krokiem z jednego krańca na drugi wystarczy zaledwie kilkanaście minut. Siatka wąskich uliczek i zaułków, położonych ukośnie, powiązana jest z główną jej ulicą Arkadiou – zwaną na cześć pobliskiego klasztoru Arkadiou oraz z dawna ulicą targową nazwaną w hołdzie ruchowi oporu – Ethnikis Antistaseos. Obie te ulice wciąż żyją z handlu. Postępują jeden za drugim butiki, antykwariaty, w których można kupić płyty z grecką muzyką, ceramiką, wyrobami ze skóry, sklepy alkoholowe z winami, raki, miodem, z kreteńskim rękodziełem np. z dzierganymi „sariki”, chustą, którą mężczyźni wiązali na głowach, perfumerie z mydłami oliwkowymi i szamponami z kreteńskich manufaktur, etc. Na starym mieście królują bary i restauracje, które z frontu zagłębiają się w podwórka. Podają greckie dania i napoje. Mają klimat kreteńskiego folkloru, który warto poznać.
Wzdłuż morza
Wzdłuż białej, plaży, której długość wynosi 12 kilometrów, rozciąga się promenada. Tę cześć Rethymno zajmują apartamentowce i hotele oferujące m.in. usługi turystyczne i oczywiście wszelkiego rodzaju sklepy, restauracje, kioski. Choć wydaje się to niemożliwe, spacer tymi ulicami może sprawić przyjemność. Zadbane fronty hoteli, drzewa oliwne, kwitnące krzewy, w końcu Ogród Miejski utworzony w 1925 r. w miejscu starego cmentarza. Warto zajrzeć do Muzeum Archeologicznego zlokalizowanego tuż przed wejściem do Fortecy. Mieści się w budynku – ongiś więzieniu.
Warto wiedzieć
Różnorakie architektonicznie Rethymno, zabytkowe i nowoczesne – podobne jak Chania i Heraklion – stanowi doskonałe miejsce na wypoczynek.
*Pandelis Prevelakis, „Kronika pewnego miasta”, 2013, str. 88-89.
** ibidem, str. 67







Dodaj komentarz