Długopole-Zdrój
Długo źródła czekały na odkrycie
Długopole-Zdrój to najmniejsze uzdrowisko na Dolnym Śląsku. Leży w Kotlinie Kłodzkiej i nijak się ma do otaczających je znanych kurortów – Lądka, Dusznik, Kudowy czy Polanicy.
To niewielka wieś, ciągnąca się na długości ledwie kilometra nad Nysą Kłodzką, na wysokości niespełna 400 m n.p.m. Na lekko pagórkowatym terenie stoją w znacznej większości poniemieckie domy, pensjonaty i obiekty uzdrowiskowe, ładnie odremontowane i wyposażone zgodnie ze współczesnymi oczekiwaniami. Nie wiem, czy wszystkie, ale większość chyba tak. Całości dopełnia niewielki ale zadbany park zdrojowy z pijalnią wód.
Wody było w nadmiarze
To małe uzdrowisko (sanatoria przyjmują kuracjuszy z NFZ i komercyjnie) ma dość ciekawe początki. Pierwsze źródło mineralne odkryto tu w 1563 roku, podczas budowy kopalni ałunu (minerał, stosowany jako kosmetyk i lek). Nie wykorzystywano go jednak. W pierwszych dekadach kolejnego wieku po zawaleniu się jednej ze sztolni kopalnię zalała woda zawierająca kwas węglowy (coś na kształt naturalnej wody sodowej), więc wydobycie przerwano. Ale o wykorzystaniu mineralnej wody nie myślał wtedy nikt. Nawet to, że w 1705 r. woda żelazista w Langenau (tak wtedy nazywało się Długopole) znalazła się w spisie źródeł leczniczych Śląska, nie spowodowało zainteresowania walorami leczniczymi miejscowości. Dopiero w 1762 r. miejscowy młynarz, niejaki Wolf, ustawił w pobliżu swego domu kadź do kąpieli w żelazistej wodzie. I zaczął rozwijać interes.
Na tyle skutecznie, że 1802 r. miejscowość stała się formalnie uzdrowiskiem i przyjęła nazwę Bad Langenau. Do 1817 r. kurorcik pozostawał we władaniu rodziny przedsiębiorczego młynarza, a następnie przechodził z rąk do rąk. Mimo, że teren uzdrowiska często zmieniał właścicieli, stopniowo powstawała niezbędna infrastruktura – zakład kąpielowy, pijalnia wód, dom zdrojowy. A dookoła liczne pensjonaty. Rozwój przyspieszyło dotarcie do Bad Langenau linii kolejowej w 1875 r. i odkrywanie kolejnych źródeł leczniczej wody. Jednak aż do 1945 r. uzdrowisko działało tylko latem, mimo że dysponowało aż 700. miejscami dla kuracjuszy.
Po włączeniu Dolnego Śląska do Polski zachowano charakter miejscowości, choć podupadała ona powoli acz konsekwentnie. Teraz wydaje się, że wraca do życia. Dysponuje podobną liczbą miejsc jak za niemieckich czasów, ale zapewne nadal atrakcyjniejsza jest latem. Tylko kuracjusze finansowani przez NFZ przyjeżdżają tu bez względu na porę roku.
Warto wiedzieć
* Tutejsze wody to szczawy alkaiczne (wody wodorowęglanowo-sodowo-magnezowe ze znaczną zawartością wolnego CO2).
* Podstawą działalności uzdrowiska jest leczenie osób z chorobami wątroby i innymi gastrycznymi, ale też z cukrzycą, nerwicami, chorobami układu krążenia i astmą.















Dodaj komentarz