Lądek Zdrój
Do zamku Karpień, raubritterskiej siedziby

Od pięciu setek lat zamek nie pełni już swej pierwotnej funkcji a materiał z warowni posłużył budowie najstarszego zakładu leczniczego „Jerzy” i domów prywatnych w czasie gwałtownego rozwoju uzdrowiska w XIX wieku.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Stanisław Błachnio
Lądek Zdrój. Do zamku Karpień, raubritterskiej siedziby
Dziś tylko widokowe urwisko zabezpieczone jest barierką. Widać świetnie Śnieżnik i Czarną Górę z jej terenami narciarskimi.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Spacer z Lądka Zdroju na szczyt Karpiaka (782 m n.p.m.) w Górach Złotych do ruin zamku Karpień, to pomysł na niezbyt długą wycieczkę. Warto zaplanować ją na pogodne popołudnie, bo widok z zamkowego wzgórza jest imponujący.

Spacer na górę zajmie od półtorej do dwu godzin, z powrotem nieco mniej. Na szczyt wzgórza dotrzemy ścieżką krajoznawczo-przyrodniczą z arboretum przez górę Trojak, niebieskim szlakiem turystycznym z uzdrowiska albo plątaniną dawnych alejek parkowych i ścieżek, im wyżej, tym bardziej zaniedbanych. Cały czas pamiętamy, że idziemy dla widoku, bo po zamku pozostały tylko zarys fundamentów i trochę rozrzuconych kamieni. Od  pięciu setek lat nie pełni już swej pierwotnej funkcji a materiał z warowni posłużył budowie najstarszego zakładu leczniczego „Jerzy” i  domów prywatnych w czasie gwałtownego rozwoju uzdrowiska w XIX wieku.

Graniczny gród i siedlisko rabusiów

Drewniany gródek na szczycie miał istnieć już w ostatnich latach pierwszego tysiąclecia. Jednak to raczej legendy niż fakty. Pierwszym wymienionym w źródłach panem warowni był  Thamo Glubos Starszy, lennik czeskiego króla Jana Luksemburskiego. W herbie miał mieć złotego karpia i w nim szuka się źródła zamkowej nazwy (dawna  niemiecka nazwa to Karpenstein). Zamek strzegł dróg handlowych prowadzących przez pobliskie przełęcze, zwłaszcza przez tę najbliższą, przez którą wiodła Solna Droga – trakt handlowy łączący Ziemię Kłodzką ze wschodnim Śląskiem, a szerzej – Wieliczkę z Pragą. Pełnił swą funkcję granicznego grodu do czasu, gdy wojny husyckie spustoszyły okolicę. W niespokojnych czasach stał się siedzibą rycerzy-rabusiów. Ostatnim panem zamku był Raubritter Hinko Krušina, gdy jednak ze swą bandą napadł na klasztor w Henrykowie, sprowokował możnych do reakcji. Najechali oni rozbójników w ich gnieździe i zrównali je z ziemią.

Gdzie jest złoto?

W XVII w. wzgórze stało się atrakcją turystyczną dla lądeckich kuracjuszy. W końcu XIX wieku zbudowano tu nawet drewnianą wieżę widokową. Dziś tylko widokowe urwisko zabezpieczone jest barierką. Widać świetnie Śnieżnik i Czarną Górę z jej terenami narciarskimi. Raubritterska przeszłość warowni prowokowała powstanie legend opowiadających o skarbach ukrytych w ruinach przez dawnych rozbójników. Ponoć te właśnie legendy były powodem, dla którego w 1684 roku władze Lądka Zdroju wykupiły ruiny zamku by prowadzić poszukiwania skarbów. Czy je znaleziono? No właśnie, nie wiadomo. Pierwsze naukowe badania archeologiczne przeprowadzili Niemcy w latach 80. XIX wieku, ostatnie zakończono w 2010. Skarbów (chyba?) nie znaleziono.

O wyrodnej matce

Ponoć co roku, w noc wigilijną, o północy na godzinę otwierają się wrota tajemnej zamkowej groty, w której są skarby. Pewna kobieta wybrała się więc w tę noc do zamku, by je odnaleźć. Zabrała ze sobą małego synka, bo nie miała go z kim zostawić… Drzwi rzeczywiście się otwarły, kobieta tak się zajęła pakowaniem skarbów, że zapomniała o dziecku. Gdy czas dobiegał końca, szybko wyskoczyła z groty. Sama. Zapomniała o dziecku! Minął rok, w kolejną noc wigilijną kobieta poszła szukać szczątków syna. Gdy wrota się otworzyły, zobaczyła go siedzącego na ziemi i bawiącego się skarbami… To jakaś głupia bajka!

I inne legendy…

Jest ich wiele. O rycerzu Zwodniku, rozbójniku, który zakochał się w kobiecie lekkich obyczajów i który kazał kowalowi przekuć podkowy u swego konia w drugą stronę, by ci co zasadzali się na niego w lesie, dali się tym zwieść. O pannie, która zakochała się w młodym rycerzu, a że ten pokochał uroczą pasterkę, nie zważał na uczucie szlachcianki. Przebiła więc jego serce nożem i teraz pokutuje w okolicy ukazując się po nocach… Albo też smutna historia o mszy duchów, która odbywa się co sto lat w okresie adwentu. Biorą w niej udział wszystkie chrześcijańskie dusze osób zmarłych w ostatnim roku…

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 13 maja 2013; Aktualizacja 21 lutego 2020;
 

Komentarze: 7

    barbie, 14 stycznia 2014 @ 14:58

    Zamieszczone zdjęcia ( 3 z widokami na góry) wykonane zostały z punktu widokowego na szczcie Trojaka. Na wzniesieniu, gdzie stał zamek nie ma zabezpieczonego barierkami punktu widokowego .

    barbie, 14 stycznia 2014 @ 15:25

    To jest właśnie zdjęcie wykonane na szczycie Karpiaka, gdzie zlokalizowany był zamekm Karpień

    blach, 15 stycznia 2014 @ 13:55

    Naprawdę? Nie będę się spierać, może pomyliły mi się fotki. Jeśli tak było – za uwagę dziękuję, zainteresowanych przepraszam.

    barbie, 17 stycznia 2014 @ 15:10

    Dla pewności dołączam też zdjęcie zrobione na szczycie Trojaka (te same barierki podczas mojej wyprawy z Córką rok później. Daję sobie uciąć ręce (obie) za prawdziwość identyfikacji miejsc

    barbie, 17 stycznia 2014 @ 15:11

    Mie dokończyłam Komentarza: jestem stąd i znam swoje okolice jak własną kieszeń.

    redakcja, 17 stycznia 2014 @ 15:54

    Dziękujemy za sprostowanie materiału i informacje. A może da się Pani namówić na npisanie własnego materiału o okolicy? Serdecznie zapraszamy, bardzo prosimy!

    ~nick, 10 sierpnia 2015 @ 22:56

    Zaciekawiły mnie ruiny, które znajdują się w lesie spory kawałek za wyciągiem w Lądku. Co tam było ?

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij