Kletno
W dawnej kopalni uranu

Zwiedzać można jedną ze sztolni. Wybrano taką, która służyła jedynie poszukiwaniom, uranu nigdy w niej nie wydobywano, bo go tu nie było. Jest więc bezpieczna, a promieniowanie pod ziemią nie przekracza poziomu obojętnego dla zdrowia.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Andrzej Węgrowicz
Kletno. W dawnej kopalni uranu
Na ścianach korytarza widać żyły kolorowych sudeckich minerałów, które pokazuje i nazywa przewodnik. Zobaczymy też kawałek rudy uranu ? w niewielkiej gablotce za bardzo grubym szkłem.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Kiedy na Hiroszimę spadła pierwsza na świecie bomba atomowa, stało się jasne, jaka broń będzie stanowić o dominacji militarnej na świecie. 

Tęgie umysły na znak Stalina zaczęły głowić się jak pozyskać nową technologię, a radzieccy geolodzy rzucili się przemierzać cały kraj i tereny podległe w poszukiwaniu potrzebnego do budowy broni jądrowej surowca. Mieli szczęście ci, którzy trafili do Kletna, które wtedy do niedawna jeszcze nazywało się Klessengrund, niewielkiej miejscowości w Kotlinie Kłodzkiej u stóp Śnieżnika. W starych wyrobiskach i na górniczych hałdach (bo od XIV do połowy XIX wieku wydobywano tu rudy żelaza, srebra i  miedzi) odkryli wzmożone promieniowanie. Zaczęli więc wiercić w ziemi, znaleźli złoża uranu. Dopiero wtedy stały się jasne zapiski w starych księgach,  że tutejsi górnicy nie żyli długo i zapadali na przedziwne choroby ? teraz już było wiadomo: popromienne.

Tajna kopalnia, tajne transporty

Rosjanie zaanektowali teren (oczywiście na mocy międzypaństwowej umowy) i przystąpili do eksploatacji surowca. Zrazu pozyskiwali go z dawnych hałd, a gdy te zasoby się wyczerpały, zaczęli drążyć w ziemi poszerzając dawne wyrobiska i tworząc nowe. W ciągu pięciu lat powstało 37 km chodników, 27 sztolni i trzy szyby. Wydobyto 20 ton uranu i wywieziono do Związku Radzieckiego. Transporty były tajne, kopalnia zresztą też. Pozostawała pod zarządem radzieckim, pracowali w niej jednak Polacy, na ogół nie z własnej woli ? więźniowie i poborowi. Niewielu było wykwalifikowanych górników, ale ci ponoć zarabiali dobrze. Wszyscy ryzykowali życiem na co dzień w źle zabezpieczanych wyrobiskach, zdrowiem na lata z powodu niejasnego jeszcze wpływu radioaktywnego promieniowania. Zasoby uranu wyczerpały się w 1953 roku, zaprzestano więc wydobycia tego surowca. Przez pięć lat jeszcze eksploatowano złoża innych minerałów (głównie fluorytu), aż wreszcie kopalnię zamknięto.

Krótkie, ale ciekawe zwiedzanie

W 2002 roku otwarto ją jako atrakcję turystyczną. Do zwiedzania udostępniono jedną ze sztolni, położoną nieco na uboczu kompleksu wyrobisk, w górnej części kopalni. Wybrano taką, która służyła jedynie poszukiwaniom, uranu nigdy w niej nie wydobywano, bo go tu nie było. Jest więc bezpieczna, a promieniowanie pod ziemią nie przekracza poziomu obojętnego dla zdrowia. Na ścianach korytarza widać żyły kolorowych sudeckich minerałów, które pokazuje i nazywa przewodnik. Ekspozycję uzupełniają reprinty starych map oraz wystawy kufli okolicznościowych. Zobaczymy też kawałek rudy uranu ? w niewielkiej gablotce za bardzo grubym szkłem. Trasa ma około 200 metrów, zwiedzanie trwa nieco ponad pół godziny.

Warto wiedzieć

Wejście do kopalni znajduje się powyżej wsi Kletno przy drodze do Siennej.
Bilet do kopalni (9 i 7 zł) uprawnia też do zwiedzania Muzeum Kamieni i Minerałów w Stroniu Śląskim (gmina).

Poczytaj więcej o okolicy:

Komentarze: 1

    kati, 31 maja 2010 @ 22:26

    Kto pojedzie do Kletna, raczej łączy zwiedzanie tej kopalni ze zwiedzaniem pobliskiej jaskini Niedźwiedziej. W sumie jaskinia bardziej widowiskowa, ale kopalnia może nawet ciekawsza. Pod jaskinią tłumy, tu nie ma takiego tłoku. Mnie jednak uderzyła jakiś bezwład organizacyjny: kiedy podeszliśmy do wejścia do kopalni (a trzeba trochę podejść), nie bardzo było wiadomo, czy da się wejść do środka, czy nie, a jeśli tak to o której… Jakaś sprzeczka, poganianie… to zostawiło nieprzyjemne wrażenie.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij