Wrocław
Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin

 Zapraszam na krótką relację z jednodniowej wycieczki z Gdańska do stolicy Dolnego Śląska. Polecam ją każdemu turyście, któremu niestraszne intensywne tempo zwiedzania (choć zdecydowanie przydałyby się dodatkowe dwa-trzy dni).
fot: Karolina Laskowska
Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
W samym centrum miasta, nieopodal majestatycznej katedry na Ostrowie Tumskim, odnalazłam oazę spokoju z tysiącami gatunków roślin.
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin
  • Wrocław. Co udało mi się zwiedzić w 12 godzin

Największą atrakcję stanowią natomiast strefy z goglami VR pozwalające przenieść się w symboliczny sposób na pokład międzynarodowej stacji kosmicznej i zobaczyć Kosmos na własne oczy. Przyznam, że od niektórych rozrywek (np. takich jak żyroskop) imitujących trening astronautów zakręciło mi się w głowie i musiałam zrobić przerwę przed dalszym zwiedzaniem.

Milusińskie zwierzęta niemalże na wyciągnięcie ręki

„Kosmiczne” emocje uspokoił nieco spacer po wrocławskim zoo. To najstarszy w Polsce dom dla ponad 10 tys. zwierząt reprezentujących ponad 1,1 tys. gatunków. W centralnej części mieści się słynne afrykarium. Nazwa pochodzi od połączenia słów Afryka oraz akwarium. Wysokie temperatury i przepiękne okazy pływające w ogromnych zbiornikach wodnych są tutaj gwarantowane. Podobno w całym afrykarium jest tyle wody co w sześciu basenach olimpijskich. Sama woda waży 15 tys. ton, czyli tyle co 100 wielorybów lub 3 tys. słoni.

Afrykańską przygodę rozpoczęłam od strefy Morza Czerwonego z wielkimi żółwiami lądowymi oraz kolorowymi rybami wśród rafy koralowej. Dalej dotarłam do hipopotamów, które niechętnie wychodziły z wody. Nie obyło się też bez mangust, manatów i wielu innych gatunków przepięknych zwierząt.

Najwięcej emocji dostarczył na pewno spacer malowniczym tunelem. Wszak niecodziennie jest się bowiem otoczoną przez rekiny czarnopłetwe, szare, lamparcie i brunatne, płaszczki, a także rozmaite ryby oceaniczne. Widoki i wrażenia po prostu nie do opisania. Każdy z nas może stać się tutaj bohaterem filmu „Gdzie jest Nemo?”.

W zoo nie zabrakło oczywiście również innych zwierząt takich jak: żyrafy, nosorożce, pandy, foki itd. Nie sposób jednorazowo zobaczyć ich wszystkich, dlatego z pewnością tu po raz kolejny wrócę.

Monumentalna hala z listy UNESCO

I tak oto nastał wieczór. A wraz z nim przyszła pora na zwiedzanie, w towarzystwie sympatycznej przewodniczki, Hali Stulecia, czyli jednego z najbardziej rozpoznawalnych symboli Wrocławia. Obiekt został wzniesiony w latach 1911-13 według projektu niemieckiego architekta Maxa Berga. Powstał m.in. w celu hucznego uczczenia setnej rocznicy odezwy króla Prus Fryderyka Wilhelma III, wzywającej rodaków do powszechnego oporu przeciwko Napoleonowi Bonaparte. Niemcy postanowili stworzyć wielką wystawę – na wzór wystaw światowych EXPO – która przybliży historię i gospodarczy dorobek Śląska.

Uroczyste otwarcie hali nastąpiło 20 maja 1913 roku. W momencie powstania miała żelbetowy dach o największej rozpiętości na świecie (nakrywająca kopuła centralna ma ok. 67 m średnicy, a maksymalna szerokość wnętrza – ok. 95 m). W 2006 roku gigantyczny obiekt, zbudowany w zaledwie dwa lata, wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dziś przyciąga nie tylko turystów i miłośników architektury, ale także fanów sportu czy muzyki, którzy chętnie przyjeżdżają na odbywające się tu imprezy.

Pokazy fontann z iluminacjami świetlno-muzycznymi

A na imprezę można załapać się nie tylko wewnątrz, ale także przed Halą Stulecia. Mowa o przepięknych pokazach fontann wzbogaconych o iluminacje świetlno-muzyczne. Załapałam się na dwa wieczorne pokazy. Jeden z nich dotyczył przyjaźni ukazanej w produkcjach Disneya, a drugi mikro i makrokosmosu. Kolorowe obrazy, nastrojowa muzyka, „tańczące” strumienie wody – tego widowiska nie da się opisać słowami, po prostu trzeba zobaczyć je na własne oczy. Pokaz fontann był idealnym zakończeniem mojego krótkiego pobytu we Wrocławiu, do którego planuję wrócić już niebawem.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij