Toskania
Gastronomiczne zakładki pamięci

Liczne palazza, piazza i piazzetca… a wszystko w przenikających się stylach od romańskiego, przez gotyk, po renesans i barok, gęsto naszpikowane dziełami sztuki. Zaczęły mi się mieszać wrażenia. Stąd na własny użytek dla najciekawszych miejsc zrobiłam gastronomiczne „zakładki pamięci”.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Teresa Pąkowa
Toskania. Gastronomiczne zakładki pamięci
Różnorodność jest oszałamiająca ? miękkie sery, twarde, w liściach, winogronach i popiele, małe gomółki i wielkie kręgi. Z przyprawami i bez. To samo dotyczy przeróżnych wędlin. Na miejscu można poprosić o zrobienie kanapki, a właściwie całej kanapy pokazując palcem, co chcemy w niej zmieścić.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

O urokach Toskanii napisano całą bibliotekę i trudno coś nowego dodać. Ale każdy odkrywa ją na swój użytek. 

Miniaturowe miasteczka, w większości przylepione są na szczytach wzgórz, a za murami miejskimi duomo (katedra), liczne palazza, piazza i piazzetca? a wszystko w przenikających się stylach od romańskiego, przez gotyk, po renesans i barok, gęsto naszpikowane dziełami sztuki. Po obejrzeniu tych cudów zaczęły mi się mieszać wrażenia.

Dlatego dla najciekawszych miejsc zrobiłam gastronomiczne ?zakładki pamięci?.

Maleńkie San Miniato Alto wita wszechobecnym zapachem trufli. Wprawdzie oryginalnego grzyba nie zobaczyłam, bo to rarytas, który ma cenę klejnotów. Podobno kilogram tego specyfiku osiąga cenę 9 tys. euro! Na szczęście są wersje dla ubogich: od ryżu truflowego, makaronów, oliwy po pasty i sery. Za truflami albo się przepada, albo nie toleruje ich smaku i zapachu. Ja swoją oliwę wykorzystałam do ostatniej kropli. Słoiczek pasty przywiozłam siostrze, która nie tylko wyrzuciła wszystko, ale jeszcze miała pretensje o zmarnowany obiad i ?zapowietrzone? mieszkanie. San Miniato Alto zawsze będzie mi się kojarzyło z truflami i wspaniałymi połciami wołowymi (pierwsze zdjęcie w galerii) wiszącymi w drzwiach sklepiku. Pewno będą z nich słynne fiorentina ? rodzaj befsztyka. A swoją drogą tyle mięsa dla tak małej mieścinki?

Wytworna Pienza (fot. 2-3 i główne) jest modelowym miastem renesansu zbudowanym przez papieża Piusa II w XV w. Koncepcję tę wykorzystywano w innych włoskich miastach, gdzie dominowały idee humanistyczne. Ale Pienza to również centrum miejscowych wyrobów wędliniarskich i słynnych serów pecorino z mleka owczego. Różnorodność jest oszałamiająca ? miękkie sery, twarde, w liściach, winogronach i popiele, małe gomółki i wielkie kręgi. Z przyprawami i bez. To samo dotyczy przeróżnych wędlin. Na miejscu można poprosić o zrobienie kanapki, a właściwie całej kanapy pokazując palcem, co chcemy w niej zmieścić.

Montepulciano ? najwyżej położonego miasteczka toskańskiego ? strzeże rycerz z ratuszowej wieży. Ciekawostką są etruskie płaskorzeźby i urny grobowe wmurowane w ściany Palazzo Bucelli. Ślady etruskie spotyka się w całej Toskanii, wszak oni byli tu pierwsi. Do tej pory uczeni wiodą spór skąd przybyli. Pozostała po nich bogata spuścizna archeologiczna.

Sorano
 i Pitigliano (fot. 4) to miasta zbudowane na tufowej skale, która została też wykorzystana do budowy domów. To pierwsze jest chyba najbardziej kamiennym miastem, prawie pozbawionym zieleni i dekoracji kwiatowych. Natomiast Pitigliano słynie z wina Bianco di Pitigliano i największej liczby wąziuteńkich uliczek. Na nielicznych placykach w czasie popołudniowej lub wieczornej sjesty odbywają się sąsiedzkie spotkania.

Obiad we Florencji to problem nie lada. Tłum turystów kontempluje nie tylko zabytki, ale i oblega wszystkie możliwe restauracje. Czekanie jest bardzo długie, a ceny kosmiczne. Lepiej od razu zdecydować się na jedzenie typu fast food, a zaoszczędzony czas i pieniądze wykorzystać na zwiedzanie.

W bocznych uliczkach Sieny (fot. 5) odchodzących od pizza del Campo można znaleźć wolny stolik a i ceny są przystępniejsze.

Na deser koniecznie trzeba udać się do San Gimignano. To cudowne miasto słynie z wielkiej liczby wież. Było ich ponad siedemdziesiąt. Do naszych czasów dotrwało czternaście. Nie mniej ważne od wież są lody. Wiadomo, że najlepsze w Europie mają Włosi, a najlepsze we Włoszech robią właśnie w San Gimignano. Podobno jest sto smaków. Taka ilość nie mieści się ani w klatce aparatu, ani w największej nawet porcji. Wybór doprawdy nie jest łatwy, tyle tu barw i zapachów.

W dostojnej Lucce (fot. 6) niemal pod katedrą San Martino o asymetrycznej fasadzie, a wewnątrz z rzeźbą Chrystusa na Krzyżu ? jak głosi legenda wykonaną przez św. Marka ? można pokręcić się na karuzeli, ale jakiej! Barok tu przeszedł sam siebie.

Poczytaj więcej o okolicy:

 

Komentarze: 1

    mara, 1 kwietnia 2011 @ 23:19

    „Gastronomiczne zakładki pamięci” – Dobre! Kupuję pomysł, też będę takie robić.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij