Mazury
Jesienna wyprawa we dwoje
Podczas zwiedzania Mikołajek nie zabrakło również okazji do spotkania ich symbolu – Króla Sielaw w fontannie. Ryba w złotej koronie mieści się w herbie miasta i nawiązuje do lokalnej legendy. Według niej, przebiegły Król Sielaw utrudniał rybakom połowy i tym samym skazywał ich na głód. W końcu jednak został złapany w sieć. W obawie o własne życie obiecał mieszkańcom obfite połowy w swoim królestwie. Rybacy zgodzili się na jego propozycję, ale dla pewności unieruchomili rybiego króla żelaznym łańcuchem na przęśle mostu. Podczas corocznych obchodów Dni Mikołajek, mieszkańcy mocują do mostu wizerunek ryby w koronie, prosząc o szczęście i pomyślne połowy.
A te z pewnością gwarantuje pobliskie Jezioro Śniardwy, które podziwialiśmy z wieży widokowej w Łuknajnie. Z chęcią wróciłabym tam latem, by wyruszyć w rejs po największym jeziorze w Polsce.
Mamerki – bunkry giganty, replika Bursztynowej Komnaty i jezioro Mamry
Zmęczeni po intensywnym dniu zwiedzania i uciekaniu przed deszczem, dotarliśmy wieczorem na nocleg do hotelu położonego tuż nad Jeziorem Święcajty, koło Węgorzewa. Stanowił dobrą bazę wypadową do Mamerek. To właśnie jeden z najlepiej zachowanych kompleksów niemieckich bunkrów z okresu II wojny światowej był kolejnym punktem w programie naszej wycieczki. Myślałam, że spędzimy tam dwie godziny, a ostatecznie byliśmy blisko pięć.Niewielkie Mamerki stanowiły Kwaterę Główną Wojsk Lądowych Wehrmachtu w latach 1941-44. Wycofujące się wojska niemieckie nie zdążyły wysadzić obiektów, stąd tutejsze bunkry można podziwiać w niemal nienaruszonym stanie, a nawet do nich wejść. Na terenie kompleksu powstało ponad 250 budynków, w tym 30 bunkrów.
Dlaczego potężne betonowe konstrukcje wyrosły akurat w środku mazurskich lasów? Ich powstanie wiązało się z przygotowaniami III Rzeszy do operacji „Barbarossa”, czyli planowanej ofensywy przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Niemieckie dowództwo zakładało wówczas, że działania wojenne na froncie wschodnim potrwają zaledwie kilka miesięcy. W związku z tym postanowiono stworzyć na obszarze Prus Wschodnich rozbudowaną sieć kwater przeznaczonych dla najważniejszych władz państwowych oraz dowództw poszczególnych rodzajów sił zbrojnych. Miały one zapewnić odpowiednie warunki do kierowania działaniami wojennymi aż do przewidywanego zakończenia konfliktu.
Jedną z wybranych lokalizacji stał się obszar Wielkich Jezior Mazurskich. Teren ten posiadał kilka istotnych zalet z punktu widzenia niemieckiego dowództwa. Był przede wszystkim mocno zalesiony i stosunkowo słabo zaludniony, co ułatwiało ukrycie wojskowych obiektów. Dodatkowym atutem był istniejący system fortyfikacji. Prace budowlane rozpoczęły się w 1940 r., natomiast rok później kompleks został przygotowany do użytkowania. 22 czerwca 1941 r. , wraz z rozpoczęciem niemieckiej ofensywy przeciwko ZSRR, do Mamerek przybyli najważniejsi dowódcy niemieckich wojsk lądowych. Wbrew początkowym założeniom wojna na froncie wschodnim nie zakończyła się szybko, a Niemcy ostatecznie ponieśli tam klęskę. Mamerki pozostały jednak ważnym ośrodkiem dowodzenia. Przybywali tam tacy dowódcy jak np. Erwin Rommel. Cztery wizyty złożył również Adolf Hitler. Kompleks funkcjonował jako stała kwatera wysokich rangą dowódców niemieckiej armii aż do grudnia 1944 r.
Współcześnie Mamerki stanowią ważny punkt na turystycznej mapie Mazur. Na odwiedzających czekają m.in. bunkry Centrum Dowodzenia i Łączności, przejście podziemnym tunelem, Muzeum II Wojny Światowej z makietami bitew i repliką okrętu U-Boot, bunkry giganty, wysoka wieża z niezapomnianym widokiem na Jezioro Mamry. Do ciekawostek należy także replika słynnej Bursztynowej Komnaty. Skąd pomysł na tę ekspozycję? Erich Koch (nadprezydent Prus Wschodnich, przebywający aż do śmierci w polskim więzieniu) stwierdził podobno, że drogocenny skarb ukryto w podziemiach bunkra nr 31. Ponoć osobiście wskazał lokalizację, ale przeprowadzone prace wykopaliskowe nie potwierdziły jego zeznań. Tajemnic w Mamerkach do odkrycia zostało zapewne jeszcze wiele…
Giżycko – okazała twierdza, plaża nad jeziorem i wieża ciśnień
Po kilkugodzinnej lekcji historii udaliśmy się na nasz trzeci nocleg, tym razem do hotelu położonego nad Jeziorem Tajty. Pływanie w basenie, relaks w jacuzzi i odpoczynek w saunie naładowały nas na nowo energią i dzięki temu mogliśmy ruszyć następnego dnia do ostatniego miasta w programie naszej wycieczki, czyli do Giżycka.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od słynnej twierdzy Boyen. XIX-wieczna pruska forteca spodoba się zwłaszcza miłośnikom militariów. Można tam zajrzeć m.in. do laboratorium prochowego z ekspozycją broni, stajni z wozownią oraz warsztatu zbrojmistrza.
Idealnym miejscem do odpoczynku na łonie natury jest natomiast Jezioro Niegocin. Warto przejść się po molo, odwiedzić ekomarinę i zrelaksować się na plaży. Niezapomniane widoki gwarantowane! Chcąc podziwiać Giżycko z wysokości, można wspiąć się na taras widokowy w wieży ciśnień. Tym miłym akcentem pożegnaliśmy się z malowniczymi Mazurami i z chęcią tam powrócimy.























Dodaj komentarz