Mont Blanc
Kilka uwag i refleksji na temat białej góry

Dziś przy dobrych warunkach na szczyt Mont Blanc dziennie uderzają dziesiątki osób. Jest on dostępny niemal dla każdego śmiertelnika i hordy turystów ciągną na szczyt. Nie zawsze są dobrze przygotowani.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Wiktor Rozmus
Mont Blanc. Kilka uwag i refleksji na temat białej góry
Tak jak w polskich Tatrach ciągle nie brakuje turystów w klapkach, tak tutaj nie brakuje ludzi samych pchających się na górę z żenująco niskim poziomem wiedzy.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Dziś przy dobrych warunkach na szczyt Mont Blanc dziennie uderzają dziesiątki osób. Dodatkowo brak jakiegokolwiek parku narodowego, nie trzeba też uzyskiwać trudnych pozwoleń na wejście. To sprawia, że jest on dostępny niemal dla każdego śmiertelnika i hordy turystów ciągną na szczyt. Jednak poza ludźmi jak my, dobrze przygotowanymi, wyposażonymi i planujący

Według statystyk PGHM (odpowiednik naszego GOPR), tylko połowa tych turystów ma jakiekolwiek pojęcie o górach i sprzęcie, co zresztą dobrze widać po liczbie komercyjnych wycieczek z przewodnikiem. Tak jak w polskich Tatrach ciągle nie brakuje turystów w klapkach, tak tutaj nie brakuje ludzi samych pchających się na górę z żenująco niskim poziomem wiedzy.

Pierwszego dnia, gdy byliśmy na kempingu, Rafał z Grześkiem poznali Słowaków. Gdy opuszczali pole, przyszli się pytać chłopaków, czy może wiedzą, którędy najlepiej wejść na Blanca i czy potrzebne są tam raki? Trudno mi wyrazić słowami, co czułem, gdy usłyszałem, o co pytają. Konsternację? Zmieszanie?

To ja tu kroję wyprawę tyle czasu, myśląc o niej, planując i czytając, co mi tylko wpadnie w ręce, a Ci przyjechali na hura i ?ej ?potrzebne raki??. Choć na dobrą sprawę spośród wszystkich wcześniejszych relacji, jakie przeczytałem, była też jedna ekipa bez nich. Oczywiście da się to zrobić, ale jak przypomnę sobie te chwilami strome podejścia, to jak lubię ekstremalne doznania, tak nie odważyłbym się wchodzić na tą górę w zwykłych butach. To już bardziej podchodzi pod kategorię głupoty.

Człowiek do gór powinien mieć pewien szacunek, niektórym brak go nawet dla samego siebie. Jeszcze niedawno, w kurortach otaczających masyw, można było dostać ulotkę ostrzegającą potencjalnych turystów, że góra jest niebezpieczna bez odpowiedniego przygotowania i sprzętu. Nie powstrzymuje to jednak kolejnych fal zdobywców, chcących podbić dach Europy podczas szybkiej weekendowej wycieczki. Cóż, niektórym się to udaje, ale nie wszystkim.

Znalazłem informacje, że średnio w sezonie giną tutaj dwie osoby na tydzień, a całkowitą liczbę ofiar szacuje się już na 7-8 tysięcy! Na zdrowy rozsądek, trudno się zgodzić z prawdziwością tak wielkich liczb, nie wiem też, czy ktoś monitoruje od początku liczbę ofiar. Jednak dane PGHM to potwierdzają. Na swojej stronie internetowej publikują statystyki i w samym tylko 2003 r. ofiar śmiertelnych w całym masywie było 75 a wszystkich interwencji do wypadków 1421.

Jeśli podzielimy to przez 51 tygodni w roku i przyjmiemy nieliniową skalę dla sezonu turystycznego, to te informacje się zgodzą ? dwie osoby na tydzień. Łatwo też policzyć, że samych wypadków i interwencji jest prawie 4 dziennie. Masyw pod tym względem jest bez wątpienia najwyżej w rankingu i paradoksalnie, pomimo swojej prostoty, Mont Blanc jest szczytem, na którym zginęło najwięcej ludzi w historii alpinizmu.

Nam szczęśliwie udało się dokonać wejścia i co najważniejsze zejścia, najtrudniejsze już za nami. Chyba dobre pół godziny spędzamy w schronie, zjadając, co kto jeszcze ma i szczególnie się nie spiesząc. Wracamy też już jako jeden zespół.

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij