Naddniestrze
Na ?granicy? zbuntowanej prowincji

Korzystamy z usług mołdawskiego biura podróży, które za 12 euro od osoby organizuje jednodniowe wycieczki do zbuntowanej prowincji. Nocleg w niej nie wchodzi w grę, wymaga bowiem uzyskania zgody naddniestrzańskiej milicji...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Naddniestrze. Na ?granicy? zbuntowanej prowincji
Naddniestrzańska flaga to flaga radzieckiej republiki Mołdawii.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Po wysłuchaniu w stolicy Mołdawii, Kiszyniowie,  rad ludzi znających miejscowe realia, decydujemy się nie jechać do Naddniestrza autokarem, którym przyjechaliśmy z Warszawy.

Pozostawiamy w nim bagaże, korzystamy z usług mołdawskiego biura podróży, które za 12 euro od osoby organizuje jednodniowe wycieczki do zbuntowanej prowincji. Nocleg w niej nie wchodzi w grę, wymaga bowiem uzyskania zgody naddniestrzańskiej milicji, bez której hotel nie ma prawa zameldować obcych. Pod pojęciem tym rozumie się także obywateli Mołdawii.

Nie fotografować obiektów wojskowych…

Z Kiszyniowa do ?granicy? zbuntowanej prowincji jest kilkadziesiąt kilometrów. Po drodze mołdawska przewodniczka, która jeździ tam często, chociaż, jak twierdzi, niemal za każdym razem natyka się na nowe przepisy, opowiada nam o tamtejszych ciekawych miejscach. Przede wszystkim jednak ostrzega. Aparaty fotograficzne i filmowe podczas odprawy granicznej nie powinny być na wierzchu. Fotografowanie czy filmowanie obiektów granicznych i jej funkcjonariuszy, a także w całym Naddniestrzu żołnierzy i milicjantów bez ich wyraźnie wyrażonej zgody, jest zabronione. Podobnie nie wolno fotografować sprzętu wojskowego. Nie należy przyznawać się, że ktoś jest dziennikarzem, bo nie są oni tu mile widziani. Przewozić wolno tylko do litra alkoholu oraz ?europejskie? normy papierosów. Tego pilnują zwłaszcza mołdawscy celnicy, gdyż różnica cen jest bardzo znaczna, a produkowane w Tyraspolu koniaki są znakomite.

Bez stempla, ale pod kontrolą

Przewodniczka powiedziała nam również, że już około 40 proc. mieszkańców Naddniestrza przyjęło obywatelstwo i paszporty Federacji Rosyjskiej. Co, dodam, umożliwia im legalną pracę w Moskwie i innych miastach Rosji. A poza tym? zobaczymy jak dzisiaj będzie. Podjeżdżamy po jakieś budy stojące koło szlabanów i zapór przy drodze przed niespełna 100-tysięcznymi, przemysłowymi Benderami. Przewodniczka wyjmuje listę pasażerów. Celnicy oglądają puste bagażniki. Straż graniczna zbiera nasze paszporty. Żadne wizy ani przepustki nie są potrzebne, a pogranicznicy nie mają prawa stemplować paszportów. Ale chyba ręcznie coś z nich spisują, bo trwa to niemal godzinę. Nareszcie otrzymujemy je z powrotem, możemy jechać?

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 14 maja 2012; Aktualizacja 7 czerwca 2020;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij