Hochsteiermark
W komorze Zielonego Serca Austrii
Gdy słońce zaczyna palić zbyt mocno, ratunkiem stają się tutejsze rzeki i jeziora. Przez region płyną rzeki Mur i Murz, nad którymi urządzono kilka naturalnych kąpielisk. Zanurzenie w nich przypomina jednak krioterapię – woda potrafi być lodowata.
Znacznie łaskawsze dla podróżników jest ukryte wśród skał jezioro, dumnie nazywane Steierische Meer – Morzem Styryjskim. Ma niespełna 7 km długości, ale kusi krystaliczną tonią i siecią bezpłatnych, dzikich plaż. Temperatura wody to stabilne 24 st. C.
W przeciwieństwie do restrykcyjnych zakazów w polskich parkach narodowych, w tutejszych alpejskich jeziorach o statusie wody pitnej można się bez przeszkód kąpać.
Hundertwasser aż zakipiał
W całej Styrii miłość do wody i unikalnej architektury łączą się w jedno – to właśnie w tym landzie znajduje się słynne, bajkowe kąpielisko termalne Rogner Bad Blumau, zaprojektowane przez samego Friedensreicha Hundertwassera. Genialny artysta, twórca ikonicznych wiedeńskich dzieł jak wielobarwny, asymetryczny Hundertwasserhaus czy fantazyjna, porośnięta zielenią spalarnia śmieci Spittelau, stworzył tam architekturę w pełnej harmonii z naturą. I to właśnie ta bezkompromisowa wizja sprawiła, że Hundertwasser wpadł w furię na wieść o budynku w Neubergu. Zobaczywszy tamtejszy Rognerhaus, wściekł się, że ktoś bezczelnie skopiował jego wiedeński manifest, nie pytając go o zgodę i nie płacąc ani grosza za prawa autorskie. Zaraz dojedziemy do tej niesamowitej historii, na dwóch kółkach.
Siodełko jest najważniejsze
Prawdziwym żywiołem tego regionu są rowery. Hochsteiermark pod tym względem jest podzielony sprawiedliwie między wyczynowców a rodziny z dziećmi. Sam spróbowałem podjazdu z Mürzzuschlag pod Stuhleck – górę znaną przede wszystkim narciarzom. Ponad 800 m 66przewyższenia potrafi odebrać oddech, ale nowoczesny rower elektryczny sprawił, że zamiast morderczego wysiłku czułem jedynie przyjemny wiatr we włosach.
Dla tych, którzy wolą unikać jakichkolwiek podjazdów, stworzono infrastrukturę, która w Polsce wciąż brzmi jak literacka fikcja. Słynna trasa rowerowa rzeki Mur (Murradweg, oznaczona symbolem R5) zaczyna się wysoko w górach, na wysokości 1900 metrów. Potem przez 460 km5 wiedzie niemal wyłącznie w dół, aż do granicy z Chorwacją. Jej lokalny, siedemdziesięciokilometrowy odcinek w Hochsteiermarku to czysta, turystyczna poezja. Wzdłuż trasy gęsto usiane są małe stacje kolejowe. Plan jest genialnie prosty: jedziesz przed siebie tak długo, jak masz ochotę, po czym wsiadasz z rowerem do pociągu i wracasz do punktu wyjścia.
Rowerowy szlak R5 prowadzi mnie prosto do cukierkowego, zatopionego w zieleni miasteczka Neuberg an der Mürz. A tam, nie do wiary, kawałek Barcelony Gaudiego…
Dachy bez gwoździa i architektoniczna awantura
Przed oczami wyrasta budynek, który wygląda, jakby zaprojektował go słynny Antonio Gaudi, przebywając tu na wakacjach. Jego fasada faluje, okna mają nieregularne, organiczne kształty, a z dachu strzelają kolorowe, ceramiczne kolumny.



















Dodaj komentarz