Hochsteiermark
W komorze Zielonego Serca Austrii
Hochsteiermark to kraina fascynujących paradoksów. Tu żar potężnych hutniczych pieców od stuleci miesza się z absolutną, leśną ciszą. Tu średniowieczni mnisi wznosili monumentalne dachy bez jednego gwoździa, styryjska stal budowała amerykański Dziki Zachód, a ze stoków zjeżdżali pierwsi narciarze w Alpach.
Jeśli cała Styria zasłużyła na miano zielonego serca Austrii – takie jest logo tego landu – to jej subregion, Hochsteiermark, jest najgłębszą komorą owego serca. W najbardziej zalesionym z 11 subregionów Styrii – aż 72 procent tutejszej powierzchni stanowią lasy – drzewa wchodzą wręcz do miasteczek i wspinają się na wapienne zbocza. Dla samych Austriaków Hochsteiermark to azyl. Jeżdżą tu masowo na weekendy i krótkie wakacje z jednego, bardzo pragmatycznego powodu: jest tu po prostu najtaniej.
Jeśli Tyrol ze swoimi potężnymi, pocztówkowymi trzytysięcznikami jest jak głośna, oblegana przez cały świat Toskania, to górskie pasma Hochsteiermarku są jak Umbria. Spokojniejsze, tańsze, bardziej intymne, schowane w cieniu wielkiej sławy turystycznego giganta, ale za to niebywale autentyczne.
Nie tylko dla sokołów
Tutejsze szczyty nie oszałamiają wysokością – najwyższy, Hochschwab, sięga zaledwie 2200 m nad poziomem morza. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Góry te bywają kapryśne, surowe i niezwykle wymagające. Przekona się o tym każdy, kto postanowi rzucić im wyzwanie na trudniejszych via ferratach.
W samym Hochsteiermarku wyznaczono ich siedem. Kultowy Falkensteiner Klettersteig (droga na Sokolą Perć) w okolicach Mürzzuschlag to nie jest niedzielny spacer – to pionowa, techniczna wspinaczka, która zmusza do maksymalnego skupieniaJeśli jednak nie macie ochoty na walkę o przetrwanie z pełnym rynsztunkiem i uprzężą, Hochsteiermark ma dla was zupełnie inne oblicze. Wystarczy wrzucić butelkę wody do plecaka i ruszyć na legendarny Bründlweg. To jeden z najpiękniejszych szlaków wędrownych w całej Austrii. W oficjalnej nazwie ma „Romantyczny” i nie jest to dorabianie ideologii.
Rozciągająca się na wysokości od 1000 do 1200 m n.p.m. 11-kilometrowa pętla u podnóża przełęczy Pogusch syci oczy panorama potężnego, wapiennego masywu Hochschwab, bajkowe widoki na rozległą dolinę rzek Mur i Murz a zmysł smaku – lokalna gastronomia. Na trasie funkcjonuje osiem tradycyjnych schronisk, serwujących regionalne przysmaki. Są też takie osobliwości jak najdłuższa drewniana ławka w Austrii, mierząca blisko 100 m. Ale najbardziej zaskakującym punktem na trasie jest pierwsze na świecie rondo dla wędrowców. Ta pełnowymiarowa, satyryczna instalacja imituje miejskie skrzyżowanie o ruchu okrężnym, przeniesione prosto na leśną ścieżkę,*3* w dowcipny sposób porządkuje ruch pieszych w miejscu zbiegu szlaków, wskazując kierunki do okolicznych schronisk.
Woda pitna wprost z jeziora
Gdy wyruszamy na Romantischer Bründlweg, mój przewodnik uśmiecha się pobłażliwie na widok mojej butelki. Szybko rozumiem dlaczego. Na trasie bije niezliczona ilość krystalicznych, lodowatych źródełek. Wodę pije się tu prosto z drewnianych koryt i potoków – czystość austriackiej wody jest przecież legendarna. Krajobraz usiany jest urokliwymi kapliczkami i stacjami, gdzie woda cicho bulgocze, kojąc zmysły.



















Dodaj komentarz