Waligóra
Sapiąc, z pokorą, na szczyt

Autorka: Anna Ochremiak
Nie ma tu jednej drogi, bo każdy w lesie wydeptuje własne zakosy. Wystające kamienie, gołe korzenie, które czasem służą wsparciem dla nóg i rąk, wreszcie luźne, osypujące się kamyczki, mielące się pod nogami...
fot: Anna Ochremiak
Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
Punktem wyjścia na to najstromsze podejście na Waligórę jest Przełącz Trzech Dolin, na której znajduje się schronisko Andrzejówka.
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt
  • Waligóra. Sapiąc, z pokorą, na szczyt

Sapiąc na podejściu na szczyt Waligóry rozważałam o co chodzi z tymi stopniami i procentami. Co oznacza nachylenie 100 proc.? Przecież nie ma tu pionowej ściany!

Wyrozumiałam wreszcie. Stuprocentowe nachylenie oznacza, że idąc 100 m w poziomie pokonujemy jednocześnie 100 m w pionie. Przekładając na miarę w stopniach: kąt nachylenia takiego stoku wynosi 45 st. Tu, na podejściu na Waligórę, do przejścia w poziomie mamy tylko ok. 300 m. Ale wzniesiemy się na tym dystansie ok. 140 m. Średnie nachylenie przekracza więc 44 proc., co oznacza ok. 25 st. Średnie, więc czasem więcej, czasem mniej. Piszą, że miejscami sięga nawet 90 proc.

Jest stromo i trudno

Waligóra bywa nazywana „górą szybkiej pokory”. Niewielka wysokość i krótkie podejście powodują, że można ją zlekceważyć. Niesłusznie.

Nie ma tu jednej drogi, bo każdy w lesie wydeptuje własne zakosy. Wystające kamienie, gołe korzenie, które czasem służą wsparciem dla nóg i rąk, wreszcie luźne, osypujące się kamyczki, mielące się pod nogami. Miejscami wygląda to tak, jakby ktoś tu przytargał tłuczeń z kopalni melafiru znajdującej się u podnóża góry. I wysypał ku utrapieniu turystów.

Na szczęście ten stromy odcinek jest bardzo krótki a trasa przyjemnie wypłaszcza się pod samym szczytem i przyjmuje wygląd górskiej ścieżki. Podejście spod schroniska Andrzejówka na szczyt na drogowskazie oszacowano na 15  min. Ja szłam dłużej. Na zejście lepiej wybrać inną, łagodniejszą drogę przez Rozdroże pod Waligórą.

Te stromizny to specyfika Gór Kamiennych. Tutejsze wzniesienia charakteryzują ostre stoki. Często mają kształt stożków. Zbudowane są ze skał osadowych (piaskowców, łupków, zlepieńców) i wulkanicznych (porfirów i melafirów).

Na szczycie

Nic szczególnego. Ustawiony przez PTTK kamienny obelisk z nazwą góry i jej wysokością (936 m n.p.m.). Nie ma nawet informacji, że to najwyższy szczyt Gór Suchych, najwyższego pasma Gór Kamiennych, a zatem należy do Korony Gór Polski.

Nie należy spodziewać się też widoków. Bardzo stromy z trzech stron i opadający nieco łagodniejszym zboczem ku południowi masyw jest całkowicie porośnięty odradzającym się po klęskach ubiegłego wieku lasem bukowo-świerkowym.

W XIX w Waligóra (zwana wtedy po niemiecku Heidelberg, czyli Wrzosowe albo może Jagodowe Wzgórze) szczyt miała odsłonięty i stanowiła popularny cel dla ówczesnych turystów.

Polską nazwę Waligóra nadała wzniesieniu w 1946 r. funkcjonująca na tzw. Ziemiach Odzyskanych Komisja Ustalania Nazw Miejscowości. Nawiązuje ona do legendarnego brata  Wyrwidęba, który potrafił powalać góry.

Do schroniska

Punktem wyjścia na to najstromsze podejście na Waligórę jest Przełącz Trzech Dolin, na której znajduje się schronisko Andrzejówka. Ładny, przedwojenny budynek otoczony jednak pewnym, psującym wrażenie rozgardiaszem. I te parkujące wszędzie samochody, chociaż tuż obok jest całkiem spory parking. Wewnątrz duża jadalnia, chyba niezła kuchnia (polecam naleśniki góralskie) i miła atmosfera.

Schronisko otwarło w 1933 r. niemieckie towarzystwo turystyczne z Wałbrzycha (WGV Waldenburger Gebirgsverband). Inicjatorem był jego prezes, aptekarz Andreas Bock. Dlatego nazwano je Andreasbaude. Było ono bardzo nowoczesne, zelektryfikowane i skanalizowane, dysponowało 25. miejscami noclegowymi a w trzech jadalniach mogło pomieścić na raz 220 osób. Pierwszymi gospodarzami schroniska byli państwo Otto i Margarethe Rübartsch.

Pod koniec wojny obiekt stał się ośrodkiem szkoleniowym Hitlerjugend, z początkiem 1945 r. przejął je Wehrmacht. Po zajęciu okolicy przez wojsko radzieckie gospodarze opuścili schronisko. Przejęło je na obiekt kolonijny Dolnośląskie Zjednoczenie Przemysłu Węglowego, a po trzech latach wałbrzyski oddział PTT.  W 1953 r., już jako schronisku PTTK, nadano imię Mirosława Krajewskiego (działacz robotniczy, członek ruchu oporu). Ta nazwa nie przyjęła się wśród turystów, nazywano je teraz „Andrzejówką”.  Aż dziwne, że tak mało o dziejach schroniska znalazło się na jego stronie.

Warto wiedzieć

* W 1968 r. powstały pierwsze wyciągi narciarskie (wyciąg istnieje i dziś), a w 1978 r. odbyła się tu pierwsza edycja Biegu Gwarków, drugiego co do wielkości masowego biegu narciarskiego w Polsce. Współczesne liczne trasy do narciarstwa biegowego poprowadzono drogami leśnymi.
* Najbliższą miejscowością jest Rybnica Leśna. Do schroniska można dojechać autobusem linii nr 12 komunikacji miejskiej w Wałbrzychu.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 15 października 2026; Aktualizacja 15 października 2026;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij