Tinghir
Dobra baza do zwiedzania wąwozów

Można za to napatrzeć się na codzienne życie mieszkańców. Kobiety okupujące suki, panowie przy napoju przed restauracją, dzieci i młodzież wracająca ze szkoły na rowerach. I ten niesamowity kurz wciskający się wszędzie.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Barbara Górecka
Tinghir. Dobra baza do zwiedzania wąwozów
Ulice nie mają bruku. Wszystko jest zakurzone...
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Tinghir jest niezbyt znanym, bo mniej atrakcyjnym, miastem w Maroku. Znajduje się w połowie drogi między Warzazat a Erfoud. To dobra baza dla turystów, którzy planują zwiedzić pobliskie wąwozy.

Tinghir otoczony jest licznymi oazami, nawadnianymi przez kanały irygacyjne. Wiadomo, w Maroko dni deszczowych jest niewiele. Miasto znajduje się na wysokości 1340 m n.p.m. Ma ponad trzydzieści pięć tysięcy mieszkańców. To nowoczesny ośrodek górniczy, bo tereny są bardzo bogate w kopaliny.

Trzy place

Nie ma tu placu na wzór rynku. Przy głównej drodze rozciąga się coś w rodzaju parku? To niezbyt długi i prostokątny plac ziemi obudowanej niskim murkiem. Gdzieniegdzie zrobione jest wejście na jego teren. W tym ?ogródku? jest zielono, rosną palmy dające ludziom cień. Jest kilka ławeczek. Ulice, jak już wcześniej pisałam o miastach, nie mają bruku. Cały teren jest zakurzony. Przy ulicach stoją kramy z owocami i warzywami? Pilnują ich obojętni na cały świat właściciele. Życie upływa tu inaczej niż w dużym północnomarokańskim mieście. Obok tego ogródka-parku jest inny plac. To dworzec autobusowy. Tinghir jest dobrze skomunikowane z innymi dużymi miastami. Po drugiej stronie parku jest kolejny plac, a na nim taksówki i mikrobusy. Stąd można złapać kurs do wąwozu Todra.

Czas na obserwacje lokalnego życia

Poza centrum znajdują się ruiny kazby Glawich. Więcej zabytków tu raczej nie uświadczy. Można za to napatrzeć się na codzienne życie mieszkańców. Kobiety okupujące suki, panowie przy napoju przed restauracją, dzieci i młodzież wracająca ze szkoły na rowerach. I ten niesamowity kurz wciskający się wszędzie. Może mieszkańcy tego nie odczuwają, ale ja bardzo. W samym centrum są skromne hotele. Bardziej ?luksusowe? znajdziemy poza centrum. Są to już nowe budynki.

W podróży ważne są toalety

Na wsiach ich nie widziałam, a nie pytałam jak to załatwiają? W miasteczkach owszem są i mają napis WC. Często są to wychodki zamykane na kłódkę, ale w środku jest muszla (nie stopki) i wiaderko na wodę. Te toalety przeznaczone są tylko dla turystów, tak przynajmniej zaobserwowałam. W restauracjach, w których zatrzymują się grupy turystyczne, są już dość eleganckie toalety, jest mydło i woda. Najpiękniej te pomieszczenia wyglądają w hotelach przyjmujących grupy. Tu jest luksus europejski, ale o hotelach to pewnie napiszę osobny artykuł.

* * *

Po odpoczynku w Tinghir ruszamy dalej, wzdłuż rzeki Todra do Doliny Dades. Mijamy mniejsze i większe miasteczka obserwując ich zabudowę, balkony na dachach i życie mieszkańców.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij