Galdhøpiggen
Wyprawa na dach Skandynawii

W recepcji zasięgamy języka. Wycieczki na najwyższy szczyt Skandynawii przewodnicy prowadzą stąd dwa razy dziennie. Nazajutrz też. – Bez przewodnika nie można? – Nie. Droga przez lodowiec, trzeba mieć sprzęt – nie puszczą.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Galdhøpiggen. Wyprawa na dach Skandynawii
Jesteśmy w najwyższym paśmie gór Skandynawskich, które skupia aż 27 najwyższych norweskich szczytów. A naszym celem jest najwyższy z najwyższych ? Galdh?piggen, 2469 m n.p.m.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Podjeżdżamy pod Juvasshytta. Stąd jest najbliżej na Galdh?piggen, chcemy tam pójść, najlepiej jutro. Schronisko, a raczej hotel górski, leży na wysokości 1850 metrów n.p.m.

To najwyżej położony norweski ośrodek narciarski i jednocześnie najwyżej położone w całej Norwegii miejsce, gdzie można wjechać (odpłatnie) samochodem. Droga jest wąska i kręta. Jedzie się źle, tym bardziej że góry Jotunheimen witają nas okropną pogodą: wieje wiatr, pada mokry śnieg. A przecież jest środek lata.

Nie ma wejścia na własną rękę

W recepcji zasięgamy języka. Wycieczki na najwyższy szczyt Skandynawii przewodnicy prowadzą stąd dwa razy dziennie. Nazajutrz też.  ? Bez przewodnika nie można? ? Nie. Droga prowadzi przez lodowiec, trzeba mieć sprzęt ? nie puszczą. Bez przewodnika możemy podejść od strony schroniska Spiterstulen, z sąsiedniej doliny. Tam jest co prawda ponad tysiąc metrów podejścia, ale po drodze tylko śnieg i kamienie. Nie ma lodu. A prognoza pogody na jutro? Będzie tak brzydko jak dziś. Na poprawę możemy liczyć pojutrze. Wycofujemy się. Nie chcemy płacić tu za nocleg, ani za usługi przewodnika. Zaspokoiliśmy ciekawość, jutro przeniesiemy się do sąsiedniej doliny. Na razie rozbijemy się na kempingu tysiąc metrów niżej i  poczekamy na lepszą pogodę?

Na górskim biwakowisku

Droga do biwakowiska Spiterstulen wiedzie głęboką doliną nad potokiem. Woda szumi gdzieś w dole, raz po raz rozbija się o skały i tworzy niewielkie wodospady. Im wyżej, tym szerzej rozsuwają się zbocza, a dno doliny wypłaszcza się pozwalając meandrować rzece. Znać, że lodowiec pracował tu przez tysiące lat…. Biwakowisko tętni życiem. Jedni, jak my, rozbili się na schroniskowym polu namiotowym: prysznice z ciepłą wodą, kuchnia, gdzie w zaciszu można i gotować, i zjeść, internet w schroniskowym lobby. Inni nocują w odległości kilometra od schroniska: tam biwakować także wolno, w dodatku nie trzeba płacić. W tym północnym kraju obowiązuje to wspaniałe, przyjazne wędrowcom prawo, które pozwala zatrzymać się na jedną noc w dowolnym miejscu, byle nie przeszkadzać innym i?. zostawić po sobie porządek. Są i tacy, którzy śpią w schronisku?

Cztery godziny pod górę

Wreszcie pogodny poranek. Zaczynamy mozolne, czterogodzinne podejście po coraz piękniejsze widoki: jesteśmy wszak w najwyższym paśmie gór Skandynawskich, które skupia aż 27 najwyższych norweskich szczytów. A naszym celem jest najwyższy z najwyższych ? Galdh?piggen, 2469 m n.p.m. Może nie jest tu bardzo wysoko, wszak niżej niż na naszych Rysach. Ale daleka północ daje o sobie znać: drzewa skończyły się na wysokości około tysiąca metrów, krzaczki niewiele wyżej. Teraz oglądamy tylko dwa kolory: biały śnieg i czarne skały. Pomiędzy nimi różne odcienie szarego nieba. Czasem, gdy wiatr przegna chmury,  pojawia się prawdziwy kolor: niebieski.

Certyfikaty dla zdobywców

Spod szczytu widzimy długi rządek postaci sunących noga w nogę przez białą płaszczyznę: to ci ze schroniska Juvasshytta: idą powiązani liną, jeden za drugim. Poza nimi na zasypanym śniegiem lodowcu nikogo: nikt nie próbuje wchodzić tamtędy na własna rękę ? nie wolno, to nie wolno? Stajemy na szczycie. Kamienne schronisko ma dziwny kształt. Podobno przypomina lapońską czapkę… Wewnątrz tłok. Mimo w sumie nienajlepszej pogody weszło tu sporo ludzi, także ci powiązani liną. Ustawili się w kolejce do baru: za 50 koron kupują certyfikaty, że weszli na najwyższą górę…

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!