Masada
Twierdza, która padła jeden raz

Masada, świadek tej historii, stoi niewzruszenie do dziś, co roku odwiedzana przez setki zwiedzających. A młodzi izraelscy rekruci przysięgają na jej szczycie, że twierdza nie padnie po raz drugi.
fot: Marzena Markowska
Masada. Twierdza, która padła jeden raz
Oprócz ruin Pałacu Heroda, murów obronnych i systemu doprowadzania wody, zwiedzający mogą, wjechawszy kolejką linową na szczyt Masady, podziwiać ślady po rzymskim oblężeniu.
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
  • Masada. Twierdza, która padła jeden raz
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

To co niemożliwe wydarzyło się w historii Masady jeden raz, już za czasów, gdy Judea była rzymską prowincją. W 73 r. n.e., gdy Rzymianie tłumili żydowską rewoltę, w twierdzy tej schroniła się garstka rebeliantów pod wodzą Eleazara ben Jaira. Obrona Masady przed rzymskimi oddziałami pod wodzą Flawiusza Silvy przeszła do historii jako przykład honorowej walki do ostatnich chwil, rozpaczliwych decyzji w obliczu klęski, a jednocześnie jako symboliczny koniec Królestwa Izraela. Masada stała się dla Izraelczyków miejscem szczególnym, to właśnie na jej szczycie składają przysięgę rekruci do izraelskiej armii.

Przedsięwzięcie na miarę imperium

Pozostałości po tamtych wydarzeniach przetrwały do czasów współczesnych. Oprócz ruin Pałacu Heroda, murów obronnych i systemu doprowadzania wody, zwiedzający mogą, wjechawszy kolejką linową na szczyt Masady, podziwiać ślady po rzymskim oblężeniu. Poza widocznymi na powierzchni ziemi śladami rzymskich obozów, u zachodniego podnóża skarpy dostrzec można to, co zostało ze zbudowanej przez armię rzymską rampy. Budowa rampy była ogromnym logistycznym przedsięwzięciem, zrealizowanym przez oddziały Flawiusza Silvy, który nie widział innego sposobu, by zdobyć bronioną przez zelotów twierdzę. Murów obronnych nie sięgały rzymskie maszyny oblężnicze ani pociski wystrzeliwane z katapult. Liczący pięć tysięcy żołnierzy oddział, który osaczył resztkę rebeliantów u podnóży Masady, był wobec potęgi żydowskiej twierdzy niemal całkowicie bezradny. Musiał znaleźć sposób, by dotrzeć z taranem pod mury obronne.

Nie padnie po raz drugi

Podjęcie się katorżniczej pracy, której wymagała budowa wysokiej na kilkanaście metrów rampy, było w tych warunkach decyzją śmiałą, wręcz szaloną. Wymagało nie lada determinacji i wytrwałości, a także zmuszenia do nieludzkiego wysiłku kilku tysięcy niewolników. Okazało się jednak skuteczne ? choć oblężenie trwało w nieskończoność, zakończyło się klęską fortecy, która wydawać by się mogła niezwyciężona. Przebieg obrony Masady znamy z relacji Józefa Flawiusza, ten zaś znał ją z drugiej ręki, od nielicznych, którzy przeżyli masakrę. Historia ta kończy się zbiorowym samobójstwem załogi Eleazara ben Jaira. Zeloci woleli zginąć z własnej ręki niż wpaść w ręce śmiertelnego wroga.
Masada, świadek tej historii, stoi niewzruszenie do dziś, co roku odwiedzana przez setki zwiedzających. A młodzi izraelscy rekruci przysięgają na jej szczycie, że twierdza nie padnie po raz drugi.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij