Galapagos
Na plaży Bahia Tortuga

Pobyt tutaj to jak wielka lekcja biologii, geografii, ale też tolerancji i wrażliwości. Jesteśmy ze sobą, z naturą nierozerwalnie połączeni. To jest to, co tutaj uwiodło Darwina, to jest to, co tutaj uwiodło i mnie.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Kiełtyka
Galapagos. Na plaży Bahia Tortuga
Mimo monotonii i surowości, krajobraz zachwyca swoją prostotą i pięknem. Nareszcie docieram do plaży, jest olbrzymia i pusta. Biały jak śnieg piasek ciągnie się aż po horyzont.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Mój ostatni dzień na Galapagos muszę spędzić skromnie, niestety stan konta nie pozwala na wycieczkę na kolejną wyspę. Postanowiłam naładować akumulatory na plaży, chcę odwiedzić słynną Bahia Tortuga ? plażę w parku narodowym, słynącą z niesamowitego piękna.

Pół godziny spacerem od miasteczka docieram do bramy wejściowej. U strażnika trzeba wpisać się na specjalną listę, podać numery paszportu i telefonu, to na wypadek gdyby ktoś nie wrócił przed zamknięciem plaży. Strażnik ostrzega, że na terenie parku nie ma żadnego sklepu, restauracji ani toalety, nie wolno też śmiecić, ani straszyć  zwierząt. Podpisuję się i idę. Godzina drogi kamienną ścieżką wzdłuż kaktusów mija zaskakująco szybko, co chwilę przystaję, żeby zrobić kolejne zdjęcie. Mimo monotonii i surowości, krajobraz zachwyca swoją prostotą i pięknem. Nareszcie docieram do plaży, jest olbrzymia i pusta. Biały jak śnieg piasek ciągnie się aż po horyzont. Niestety, z kąpieli nici, fale są olbrzymie, za to można popodziwiać surferów ? Galapagos to surfingowy raj.

Carl, poznany tu Szwed, towarzyszy mi w drodze do zatoki, tutaj woda jest płytsza i spokojniejsza. Pływając zauważyłam wielkiego żółwia który krąży wokół mnie niczym się nie przejmując, a  po powrocie na ląd spotykam małego legwana rozłożonego na moim ręczniku. Obok mnie rozłożyła się para z Polski. Dzień mija nam na rozmowach i żartach, a wszystkiemu w skupieniu przysłuchuje się żółw. Wieczorem, po kolacji z nowymi znajomymi,  siadamy nad wodą w porcie i delikatnie chlapiemy wodę. To znak dla lwów morskich, za chwile podpływa pierwszy, potem następny. Oba wspinają się po schodkach na pomost. To już koniec mojego pobytu tutaj, z samego rana autobusem wracam na wyspę Balta.

174 lata po Darwinie, archipelag Galapagos wciąż zachwyca niepowtarzalną, dziką naturą. Pobyt tutaj to jak wielka lekcja biologii, geografii, ale też tolerancji i wrażliwości. Jesteśmy ze sobą, z naturą nierozerwalnie połączeni. To jest to, co tutaj uwiodło Darwina, to jest to, co tutaj uwiodło i mnie.

Poczytaj więcej o okolicy:

 

Komentarze: 1

    Kiara, 21 kwietnia 2013 @ 00:27

    Wow! What a trip! I want to see the Galapagos someday. Take tons of picrutes so we can see too :)Hmm…is the tiny little present a kitten? j/k ;)I hope you can take a few deep breaths and really enjoy some inner peace as you take in the scenery along the way.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij