Kazimierz Dolny
Turystyczna mekka?

Miasto żyje, piwne parasole zasłaniają elewacje kamienic, na stragany z wikliną i kazimierskim specjałem turystycznym – kogutem – natknąć się można na każdym kroku. Obrazy nie zachwycają...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Halina Puławska
Kazimierz Dolny. Turystyczna mekka?
Na rynku w Kazimierzu Dolnym można się zadeptać. Szczególnie, gdy przyjedzie się nie w porę.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Kazimierz Dolny, rynek. Można się zadeptać. Szczególnie, gdy przyjedzie się nie w porę (długi weekend). Dojazd w sznurku samochodów, sezonowe parkingi kilometr przed miasteczkiem – na każdym skrawku pola. Tłum. Denerwujące szemranie i pokrzykiwania. 

Miasto żyje, piwne parasole zasłaniają elewacje kamienic, na stragany z wikliną i kazimierskim specjałem  turystycznym – kogutem – natknąć się można na każdym kroku. Eksponowane obrazy nie zachwycają.

A jednak warto tu przyjechać. Warto zobaczyć  miasteczko lokowane przez Władysława Jagiełłę na prawie magdeburskim na początku XV wieku. Wówczas to wytyczono uliczki i rynek, który został zabudowany z trzech stron. Czwarta, niezabudowana strona prowadzi do fary i zamek na wzniesieniu.

Przez cały wiek XVI i połowę  XVII pozostawał Kazimierz we władaniu Firlejów. Kwitł wówczas handel zbożem spławianym Wisłą do Gdańska. Wzbogacały się rody handlowców. Zostały po nich kamienice, jak choćby braci Przybyłów przy Rynku – pod św. Mikołajem i pod św. Krzysztofem, zbudowane na początku XVII w. Ich elewacje, osadzone na renesansowych podcieniach, rzeźbione są w miękkim, miejscowym wapieniu – fantazyjnie. Został ciąg XVII-wiecznych spichlerzy przy ul. Puławskiej. Miasto zostało zniszczone, spalone podczas potopu szwedzkiego i nie odzyskało już świetności ośrodka handlowego.

* * *

Teraz wszystkie obiekty służą turystyce: hotele, puby, kramy. Drogo. Skryłam się w farze, zbudowanej w końcu XVI w. Opleciona rusztowaniami przechodzi remont. Wewnątrz wystrój w poroża, barokowe zwieńczenie ambony i modrzewiowe organy z pocz. XVII w. Oddech od zgiełku.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 13 sierpnia 2011; Aktualizacja 10 lutego 2021;
 

Komentarze: 3

    karol, 14 sierpnia 2011 @ 15:25

    Do Kazimierza jeździłem kiedyś po prostu na piwo. Był taki klimat – jak na piwo, to tam. I to się skończyło, bo przeszkadzały mi tłumy, szkolne wycieczki, kolonie. cykliści, motocykliści, wszyscy.Tam się nie da wypocząć. Tam się można tylko zmęczyć. Nie byłem w Kazimierzu już od kilku lat, i chciałem tam wrócić, sprawdzić, czy coś się zmieniło. Czyżby nic?

    mara, 19 sierpnia 2011 @ 11:22

    Moje dwa ostatnie weekendowe pobyty w Kazimierzu skutecznie zniechęciły mnie do tego miasta. Tłum wycieczek szkolnych wiosną, wycieczki kolonijne latem. Głośno, ciasno, zapchane knajpki i parkingi. Miło est w środku tygoadnia, w dodatku poza sezonem.

    ana2, 2 września 2011 @ 21:23

    Dla mnie to miejsce z klimatem!

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij