Gołąb
Manieryzm cały w rusztowaniach

Szukając informacji o kościele w Gołębiu, co krok znajduję zdanie: jest nietypowym przykładem ścierania się pierwiastków niderlandyzmu z motywami z kręgu Gucciego. Ale co tak naprawdę zobaczy zwykły turysta w niewielkiej wsi między Puławami a Dęblinem?
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak (6), Marcin Białek/Wikimedia (1)
Gołąb. Manieryzm cały w rusztowaniach
Kościół w stylu manierystycznym ma dwie wieże przykryte hełmami. Ceglane ściany przyozdobione są płaskorzeźbami o motywach roślinnych (to chyba ten niderlandyzm), zwieńczone attyką. Wnętrze jest jasne i przestronne.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Szukając informacji o kościele w nadwislańskiej wsi Gołąb, co krok znajduję zdanie: jest nietypowym przykładem ścierania się pierwiastków niderlandyzmu z motywami z kręgu Gucciego. Brzmi na tyle intrygująco, że najwyraźniej skłania do zastosowania skrótów Ctrl+c i Ctrl+v. To jednak zdanie dla uczonych. A co zobaczy zwykły turysta w niewielkiej wsi między Puławami a Dęblinem?

Przede wszystkim rusztowania. Bo zarówno kościół, jak i stojący obok Domek Loretański są w gruntownym remoncie, który ma się zakończyć we wrześniu 2012 roku. Unia dała pieniądze. Ale i przez rusztowania widać, że są to budowle niezwykłe. Tak jak niezwykłe są dzieje miejscowości.

Dwie parafie?

Zapiski z 1326 roku mówią, że w tym czasie było tu dwu proboszczów. Dlaczego? Nie bardzo wiadomo. Ponoć to zasługa Kazimierza Sprawiedliwego, który wzniósł w Gołębiu dwa drewniane kościoły. Jeden pod wezwaniem Św. Katarzyny Aleksandryjskiej a drugi pod wezwaniem Św. Floriana. Czy było aż tylu wiernych? Dokładnie nie wiadomo. W roku 1419 połączono te dwie parafie a podwójne wezwanie obecnej jest pamiątką tamtego podwójnego istnienia. Wiadomo natomiast, że miejscowość położona na żyznych glebach w pobliżu ujścia Wieprza do Wisły w pobliżu przeprawy przez tę ostatnią, miała się bogato, skoro w czasie łączenia parafii mogły się tu utrzymać aż cztery karczmy. Tędy wiódł ważny szlak handlowy z Mazowsza do Lublina i dalej na Ruś. Bywał tu – miejscowość była królewszczyzną – sam Władysław Jagiełło; pomieszkiwał we dworze, po którym nie ma dziś  śladu.

Zaglądała i tu historia

Pochodzenie nazwy miejscowości także nie jest zbyt jasne: wywodzi się ją od dawnych właścicieli Gołębiów lub Gołębiowskich, albo od dzikich gołębi mieszkających na wyspach na Wiśle, albo zupełnie inaczej, miejsc głębokich, głębi, w pobliżu brodów przez Wisłę. Nazwa ta jednak, cokolwiek oznacza, zapisała się kilka razy w historii, a w XVII wieku dwukrotnie: tu polskie wojska pod wodzą Czarnieckiego poniosły klęskę w czasie szwedzkiego potopu (1656 r.), tu zawiązała się w 1672 po upadku Kamieńca Podolskiego konfederacja przy królu Michale Wiśniowieckim, przeciw kombinacjom magnatów, wśród których był także następny na polskim tronie – hetman Jan Sobieski.

Ten sam wiek XVII był jednak w Gołębiu czasem budowy. W latach 1626?38 wybudowano obecny kościół i nadano mu wezwanie Wniebowzięcia NMP. Parafia zachowała dawnych patronów. Decydujący udział w finansowaniu tego przedsięwzięcia miał Jerzy Ossoliński, kanclerz, znaczący dyplomata na dworze Władysława IV, który dzierżył tutejsze starostwo. Ossoliński był też fundatorem Domku Loretańskiego.

Kościół będzie jak nowy

Kościół w stylu manierystycznym ma dwie wieże przykryte hełmami. Ceglane ściany przyozdobione są płaskorzeźbami o motywach roślinnych (to chyba ten niderlandyzm), zwieńczone attyką. Wnętrze jest jasne i przestronne. Prostokątną nawę zakończoną jest półkolistą apsydą a prezbiterium oddzielają od przestrzeni dla wiernych dwie kolumny. W ścianach są głębokie arkady, które sprawiają wrażenie, że to trójnawowa bazylika. Nad arkadami znajduje się tajemnicze przejście między podwójnym murem ścian, które najpewniej służyło celom obronnym. Kolebkowe sklepienie pokryte jest dekoracyjną sztukaterią. Poniżej balustrada dająca złudzenie, że budowla ma dwie kondygnacje. W wyposażeniu zwracają uwagę renesansowa ambona spoczywająca na dwóch konfesjonałach oraz dwupiętrowy żyrandol.

Domek Loretański jest pierwszą na ziemiach polskich repliką Santa Casa w Loreto, świątyni skrywającej fragmenty domu Matki Boskiej. Jerzy Ossoliński, który w 1633 roku posłował do Rzymu, odwiedził też to sanktuarium i ślubował wybudować takie samo właśnie w Gołębiu. Przywiózł wtedy figurę MB Loretańskiej, zrobioną z kokosowego, pokrytą kolorową polichromią. W ozdobną suknię ubrała ją pani Ossolińska.  Teraz figura ta stoi w kościele, podobnie jak stanowiące wystrój Domku rzeźby wzorowane na dziełach Michała Anioła. Sanktuarium MB Loretańskiej – patronki ludzi w drodze, jest manierystycznym wolnostojącym dwukondygnacyjnym budynkiem z dachem przysłoniętym attyką i bogato zdobionymi portalami i odrzwiami. Wnętrze zdobią polichromie opowiadające o życiu Matki Boskiej. Zarówno kościół, jak i Domek Loretański projektowali architekci z królewskiego dworu. Zapewne z kręgu Gucciego.

Warto wiedzieć

* Przy skrzyżowaniu dróg obok kościoła znajduje się dość zniszczona figura św. Jana Nepomucena, specjalisty od powodzi. Legenda mówi, że  przypłynęła tu z wielką wodą. Poziom wody w czasie powodzi w 1808 r. zaznaczono na domku loretańskim.
* W 1792 r. na okolicznych polach odbyły się pierwsze w historii manewry wojska polskiego. Dwa lata później wota z Domku Loretańskiego wsparły budżet Powstania Kościuszkowskiego.
* W sierpniu 1920 r. ruszyła spod Gołębia zwycięska kontrofensywa przeciw bolszewikom.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij