Erywań
28 wieków i współczesne przeobrażenia

A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!
Erywań, mimo iż założony w roku 782 przed naszą erą, nie ma zbyt wielu zabytków. Pod rządami komunistów rozebrano m.in. najstarszą świątynię chrześcijańską pw. św. Piotra i Pawła aby na jej miejscu postawić kino Moskwa, rozwalono też zabytkowe perskie łaźnie i meczety.
Współczesna armeńska stolica z głównym placem Republiki oraz centrum otoczonym nie do końca zamkniętym kręgiem podwójnych bulwarów z szerokim pasem zieleni, to rezultat dwu głównych przebudów, podczas których wiele starych budynków zniknęło. Jest to bardzo interesująca historia, na którą nie ma w tej relacji miejsca. Wspomnę tylko, że znakomity plan urbanistyczny miasta, wówczas 200-tysięcznego, czyli o pięciokrotnie mniejszej niż obecnie liczbie mikeszkańców, był dziełem architekta Aleksandra Tamaniana powstałym w latach 20. ubiegłego wieku. Wcześniej, bo od lat 70. XIX w. do I wojny światowej, wiele pracy w przekształcenie w gruncie rzeczy prowincjonalnej mieściny w późniejszą metropolię, włożyli dwaj inni ormiańscy architekci Megrabian i Mirzoian. Pierwszy z nich był twórcą tutejszego stylu art noveau, drugi neoklasycyzmu.
Dawne i współczesne zmiany
Po II wojnie światowej realizowano też radziecki plan przebudowy armeńskiej stolicy. Charakterystyczne dla niej są gmachy i budowle z różowawego tufu, a także liczne parki, skwery i tereny zielone. Miasto intensywnie jest też rozbudowywane w ostatnim ćwierćwieczu niepodległości. Z nowości, jakie zauważyłem po trzyletniej w nim nieobecności, są liczne nowe duże budowle i mnóstwo pracujących dźwigów przy wznoszeniu kolejnych. Nową nawierzchnię otrzymał m.in. reprezentacyjny deptak ? Prospekt Północny. A dawne targowisko w pobliżu placu Republiki przekształcone zostało w duży, z ładnymi stoiskami tworzącymi kilka ciągów handlowych, całotygodniowy bazar pamiątek i staroci. To tylko przykłady nowości.
Od metra do taksówki
Komunikacja w Erewaniu jest niezła, chociaż dosyć archaicznymi pojazdami. Metro z jedną linią ? fatalnie oświetlone, hałaśliwe, z rozklekotanymi pociągami, budzącymi obawy, że zaraz się rozsypią, aż się prosi o gruntowną modernizację. Na ulicach, obok mnóstwa, w tym nowoczesnych i drogich, samochodów osobowych, dominują autobusy oraz marszrutki ? mikrobusy kursujące po ustalonych trasach, ale zatrzymujące się na żądanie pasażerów w dowolnym, byle nie zabronionym miejscu. Widziałem też trolejbusy i liczne taksówki. Przejazdy, w porównaniu z cenami europejskimi, są tanie i jednolite. 100 dram, czyli około 80 groszy za przejazd. Płatne, poza metrem, w którym kupuje się plastikowe żetony, ?gotówką kierowcy przy wysiadaniu.
Problemy z alfabetem
Dla zagranicznych pasażerów problem stanowią tylko tablice z informacjami o kierunku jazdy i trasie, niemal wyłącznie w języku i alfabetem ormiańskim. Dotyczy to także wielu linii podmiejskich i dalekobieżnych. Co to oznacza w praktyce, miałem okazję przekonać się wracając pierwszy raz z centrum do hotelu znajdującego się na obrzeżach miasta. Wsiadłem, tak jak mi powiedziano, do marszrutki nr 75. Dopiero po pewnym czasie zorientowałem się, bo przez okna w tłoku niewiele widziałem, że zamiast być już na miejscu, znajduję się obok dosyć odległego dworca kolejowego, w przeciwległej, południowej części miasta. Okazało się, że przy meczecie perskim w alei Masztoca rzeczywiście wsiadłem do ?75?. Ale z maleńkim ?a? alfabetem ormiańskim, a takiej litery nigdy wcześniej nie widziałem. Marszrutka zaś zaraz skręciła w boczną ulicę, bo jeździ zupełnie inną trasą.
Dodaj komentarz