Interlaken
Folklor po szwajcarsku

Szybko zaczął się prawdziwy show. Gra, coraz szybsza, ze zmieniającą się jak w kalejdoskopie muzyką wykonywaną na… czym popadło. Alpejskim drewnianym rogu długości trombity. Drewnianych łyżkach i widelcach. Glinianych, polewanych misach,
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Interlaken. Folklor po szwajcarsku
Schweizer Folklore Show w języku angielskim rozpoczął się wkrótce po podaniu wina i sałatek. Początkowo banalnie. Na tle ogromnego zdjęcia Alp z, oczywiście, Dziewicą, Mnichem i Eigerem na pierwszym planie i za szwajcarską flagą zaczęło grać trio w ludowych strojach.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Podczas krótkiego spaceru przez Interlaken do Parku Zdrojowego i znajdującego się w nim kasyna i jego restauracji Spycher mijaliśmy liczne grupy turystów, głównie Azjatów. Ale ich masa w restauracji była dla mnie wręcz szokiem.

Takiej liczby Chińczyków w jednym miejscu nie widziałem jeszcze nigdy i nigdzie poza Chinami. Tu, w nabitej po brzegi ogromnej sali restauracyjnej chyba na kilkaset miejsc, jedynym stołem, przy którym siedziała grupka Europejczyków, był nasz.

Zaczęło się całkiem banalnie

Schweizer Folklore Show w języku angielskim rozpoczął się wkrótce po podaniu wina i sałatek. Początkowo banalnie. Na tle ogromnego zdjęcia Alp z, oczywiście, Dziewicą, Mnichem i Eigerem na pierwszym planie i za szwajcarską flagą zaczęło grać trio w ludowych strojach. Harmonistka, wykonawczyni na niewidocznym, zasłoniętym instrumencie oraz multiinstrumentalista z klarnetem, fletem, saksofonem i czymś tam jeszcze.

Koncert na drewniane łyżki i widelce

Później, gdy goście spożywali już gorące dania, były piosenki śpiewane do mikrofonu z towarzyszeniem tejże orkiestry, czyli też banał. Ale szybko zaczął się prawdziwy show. Gra, coraz szybsza, ze zmieniającą się jak w kalejdoskopie muzyką wykonywaną na? czym popadło. Alpejskim drewnianym rogu długości trombity. Drewnianych łyżkach i widelcach. Glinianych, polewanych misach, w których ?grały? odpowiednio poruszanie ich ruchami monety pędzące po wewnętrznych obrzeżach. Koncert na wiszących na sznurkach butelkach po winie. Etiuda na metalowej tarze do prania bielizny, jaką być może pamiętają jeszcze współczesne emerytki z czasów, gdy nie istniały pralki mechaniczne. I to z muzyką wykonywaną na tej tarze metalową łyżką i widelcem.

Taniec z miotłą, tak!

Ze zwykłą brzozową miotłą z długim drewnianym styliskiem. Które zamienione zostało w instrument muzyczny uderzany drewnianą pałką z przodu i tyłu tańczącej z tą miotłą artystki. Melodia wydobywania z plastykowego pojemnika pełnego butelek po coca coli. Na zakończenie koncert na, chyba kilkudziesięciu, mosiężnych dzwonkach różnych kształtów i wielkości, noszonych zazwyczaj na szyjach przez szwajcarskie krowy, owce i kozy.

Chińczycy dęli w róg…

Ale w przerwach między poszczególnymi punktami programu do uczestnictwa w nim zapraszani byli biesiadnicy. Chińczycy w różnym wieku próbowali, z różnym skutkiem, dąć w róg. Wszystkich, moim zdaniem, łącznie z członkiem tego szwajcarskiego zespołu folklorystycznego pobiła na głowę młoda Chinka wydobywając z instrumentu niesamowite, bardzo melodyjne dźwięki. Inni próbowali sił w grze na miotle lub wydobywaniu dźwięków z glinianych mis poruszając kręconymi w nich monetami. No i tańcu. Zabawa była przednia, oklaskom i brawom nie było końca.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 21 listopada 2011; Aktualizacja 18 grudnia 2017;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij