Chau Doc
Łodzią z biegiem Mekongu

Mekong to serce tego regionu Wietnamu, jego wody wyznaczają czas życia mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek. Wzdłuż brzegu ciągną się pojedyncze chaty albo całe wioski zbudowane na wysokich palach.
Tagi: ,
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Kiełtyka
Chau Doc. Łodzią z biegiem Mekongu
Po rzece pływają, domy-statki, motorówki z towarem na handel, prowizoryczne łódki zrobione z kawałka blachy. Co jakiś czas przepływamy pod chwiejącymi się na wietrze mostami tzw. ?monkey bridge?.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Wzdłuż brzegu ciągną się  pojedyncze chaty albo całe wioski zbudowane na wysokich palach. Po rzece pływają, domy-statki, motorówki z towarem na handel, prowizoryczne łódki zrobione z kawałka blachy. Co jakiś czas przepływamy pod chwiejącymi się na wietrze mostami tzw. ?monkey bridge?. Ta przedziwna, niestabilna konstrukcja zrobiona jest z kilkunastu krzyżujących się gałęzi. Żeby po niej przejść, trzeba układać stopy tak, jakby chodziło się po linie, dodatkowo rękoma podtrzymywać się barierki zrobionej ze związanych patyków. Trzeba mieć niezłe poczucie równowagi, żeby przejść po takim moście, stąd też nazwa, ?małpi most?. Te wszystkie atrakcje wokół sprawiają że podróż już się tak nie ciągnie, wręcz przeciwnie, teraz mija w mgnieniu oka. Nim się obejrzałam słońce powoli zaczęło zachodzić, a my nareszcie dopłynęliśmy do Chau Doc.

Całe miasto podzielone jest na dwie części. Pierwszą stanowi zabudowa na pagórkowatym wybrzeżu, druga dosłownie dryfuje na wodzie. Są to m.in. kołyszące się na rzece osiedla domów jednorodzinnych, sklepy czy stacje benzynowe. Po całym dniu spędzonym na Mekongu nie marzę jednak o niczym innym jak o stabilnym lądzie, dlatego zaraz po dopłynięciu do portu wyruszam na poszukiwanie hotelu w ?suchej? części miasta. Im dalej zapuszczam się w głąb Chau Doc, tym bardziej jestem zaskoczona jego wielkością. Na początku wydawało mi się że jest to kolejna mała mieścina, dopiero teraz widzę rzędy budynków ciągnących się aż po horyzont. Życie lądowej części skupia się na ulicy, jedzenie, handel, oglądanie telewizji ? większość mieszkańców całymi dniami przesiaduje przed swoimi domami.

Gwar na drogach mija dopiero z przyjściem nocy. Wtedy nagle robi się cicho, tylko woda niesie echo pojedynczych rozmów i pisk bawiących się dzieci. Przed pójściem spać, spoglądam jeszcze przez okno pokoju hotelowego na odbijający się w Mekongu księżyc, który oświetla kołyszące się na rzece domy. Jest to widok absolutnie przepiękny, zupełnie jak z obrazka. Choćby dla czegoś takiego warto było męczyć się przez cały dzień na tej niewygodnej, rozgrzanej słońcem łódce.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij