Chau Doc
Łodzią z biegiem Mekongu

Mekong to serce tego regionu Wietnamu, jego wody wyznaczają czas życia mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek. Wzdłuż brzegu ciągną się pojedyncze chaty albo całe wioski zbudowane na wysokich palach.
Tagi: ,
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Kiełtyka
Chau Doc. Łodzią z biegiem Mekongu
Po rzece pływają, domy-statki, motorówki z towarem na handel, prowizoryczne łódki zrobione z kawałka blachy. Co jakiś czas przepływamy pod chwiejącymi się na wietrze mostami tzw. ?monkey bridge?.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Jedną z rzeczy, którą bardzo sobie cenię w samodzielnym, samotnym podróżowaniu jest możliwość spontanicznej zmiany planów bez potrzeby tłumaczenia się i uzgadniania tego ze współtowarzyszami podróży.

Wprawdzie w dalszym ciągu musze się tłumaczyć, akurat w tym przypadku na dworcu autobusowym, gdzie w ostatniej chwili próbuję odzyskać pieniądze za zarezerwowany wcześniej bilet do Sajgonu, ale oprócz zdenerwowanego pana kierowcy nie muszę już z nikim uzgadniać powodu zmiany mojej decyzji ani odpowiadać na pytania, na które sama nie znam do końca odpowiedzi; dlaczego zamiast jechać wygodnym autobusem, nagle postanowiłam tłuc się przez kilkanaście godzin na malutkiej łódce płynącej w dół Mekongu do wietnamskiego miasteczka Chau Doc?

Z samego rana wyruszam na przystań. Łódź, którą będę płynąć, okazuje się być naprawdę mała, dodatkowo nikt z pasażerów nie może wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, bo inaczej momentalnie zaczynamy się przechylać, co grozi wcale nie taką przyjemną kąpielą w brudnych wodach Mekongu. Poza tym kapitan przez cały czas wykrzykuje z prędkością karabinu maszynowego jakieś złowrogo brzmiące wietnamskie słowa. Ta nieruchoma ale za to bardzo głośna podróż w palącym słońcu trwa ponad pięć godzin. Na domiar złego wokół nie ma za dużo do oglądania, krajobraz jest bardzo monotonny, przeważają pola uprawne i lasy. Właśnie pośrodku takiego pustkowia nasza łódka niespodziewanie zatrzymała się.

Okazało się że dopłynęliśmy do  przejścia granicznego pomiędzy Kambodżą a Wietnamem. Z niemałą trudnością wyskrobałam się na stromy brzeg rzeki, gdzie w niepozornej drewnianej  dziurawej szopie zaspany urzędnik sprawdził nasze wizy i wbił pieczątki do paszportu. Dalsza część podróży będzie się toczyć już na wodach wietnamskich. Na szczęście ten odcinek rzeki jest o wiele ciekawszy. Mimo że woda jest mętna i bardzo zanieczyszczona, co kilka metrów mijamy kąpiące się w niej dzieci, miejscowe kobiety, które robią pranie, rolników szorujących swoje zwierzęta, a nawet grupę nastolatek wzajemnie myjących sobie włosy. Nie ma co się dziwić takiemu ożywionemu ruchowi. Mekong to serce tego regionu, jego wody wyznaczają czas życia mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij