Lào Cai
Na targu, wśród kwiecistych Hmongów

Ptaszki śpiewające to w Wietnamie mała sekcja specjalistyczna na targu – tylko męska! Widać że to ta część facetowego umysłu, co się nazywa gadżety: jedni mają notesy elektroniczne i samochody, inni ptaszki.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Katarzyna Pąk
Lào Cai. Na targu, wśród kwiecistych Hmongów
Kwieciści Hmongowie (Flower Hmongs) maja kolorowe, haftowane stroje, nawet onuce są haftowane. Halka, spódnica ważą chyba z 5 kg... No i wszystko misternie haftowane w krzyżyki, ponaszywane koraliki, musi ten rynsztunek ważyć ponad 10 kg.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Na targu w Bac Ha (najbliższe duże miasto to L?o Cai) spędziłyśmy sporo czasu. Byłyśmy też w dwóch wsiach, ale etnicznie podobnych. Ponieważ balkon naszego pokoju wychodził na tył targu (toalety, śmietnik i sekcje zwierzęce) widziałyśmy co się dzieje?

Wbrew regułom zaczynają późno, około godz. 7:30 zaczęli dopiero targować! Ale oni mieli daleko do tego miasteczka, wiec tym należy tłumaczyć opieszałość. Szczyt około godz. 11. O 13. już się zwijali.

Tutaj spostrzeżeń mam cale multum? Czytałam o średniowiecznych jarmarkach i wydaje mi się, że to jest to samo, brakuje jedynie kuglarzy. Miałam wrażenie, że jestem na targu w Peru lub Gwatemali: pejzaż podobny, sekcje te same, kolory lekko różniące się. I zamiast wódki z kukurydzy sprzedawali wódkę z ryżu. W ogóle sprzedawały i kupowały kobiety. W jadłodajniach (garkuchniach) kobiety jadały osobno, w innych jadali mężczyźni. Sadziłyśmy, że faceci trunkują…  Ale pijanego nie widziałyśmy, ani wódki przy jedzeniu. Do kowala dla ostrzenia motyk także chodziły kobiety. Jedynie kilku przenośnych fryzjerów miało pełne ręce roboty z facetami. Ci faceci to nawet stroje mają całe czarne, szerokie spodnie i kaftan też czarny, że nie rzucają się w oczy.

Kwieciści Hmongowie (Flower Hmongs) maja kolorowe, haftowane stroje, nawet onuce są haftowane. Halka, spódnica ważą chyba z 5 kg, są dwie zapaski przednia i tylna, bluza zapinana przy szyi na boku z nieregularnym środkiem, chyba żeby karmić było łatwo? No i wszystko misternie haftowane w krzyżyki, ponaszywane koraliki, musi ten rynsztunek ważyć ponad 10 kg.

Sekcja tekstylna targu była wyjątkowo obfita, sporo materiałów do wyszywania, wstążek, wzorów itp. Zielarek kilka, sekcja tabaczna ? kilkunastu sprzedawców i były fajki do pykania i próbowania! Sporo naftowych pojemników (wielu nie ma światła). Ptaszki śpiewające, jak w Chinach, hodowane są dla przyjemności. Mała sekcja specjalistyczna na targu ? tylko męska! Widać że to ta część facetowego umysłu, co się nazywa gadżety: jedni mają notesy elektroniczne i samochody, inni ptaszki. No nie wspominam o warzywach, makaronach i chińskim towarze, ale to nie cieszyło się szczególnym zainteresowaniem Hmongów, pewnie głownie sprowadzane jest dla Wietnamczyków i Chińczyków, jakich tu sporo.

Najciekawsze było obserwowanie Hmongów w ich zachowaniu, relacjach itd. Ale to już odrębna opowieść. Hmongowie to dominująca tutaj mniejszość etniczna. Jest ich kilka odmian, my widziałyśmy tych kwietnych i czarnych. Nazwy od kolorów stroju.

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij