Krutynia
Od Babięt aż po Zgon

Rzeka płynie tu między niewielkimi wzniesieniami przez las. Brzegi zarośnięte, wszystkich roślin nazwać nie sposób, trzeba by się douczyć. Tyle ich jest, tak bardzo różnych....
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Małgorzata Raczkowska
Krutynia. Od Babięt aż po Zgon
Koryto rzeki raz czyste, to znów płyniemy po gęstym kożuchu glonów i innych wodnych zieloności. Miejscami trudno wręcz wiosłować, szukamy nurtu, bu ominąć największe gęstwiny. Wreszcie rzeka zwęża się i za niewielkim przełomem wypływamy na jezioro.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Najbardziej rozreklamowany, podobno najpiękniejszy kajakowy szlak wodny w Polsce. Najbardziej też zagospodarowany. Rzeczywiście niezwykły pod każdym względem. Różnorodny, zmienny, ciekawy. Przepłyniecie całej trasy zajmie około tygodnia. Na jednodniowy wypad polecam 22-kilometrowy odcinek z Babięt do Zgonu. 

Startujemy obok jazu w Babiętach. Ci, którzy przybywają z trasy, z górnego biegu, muszą tu przenieść kajaki. My wodujemy już po słusznej stronie. Rzeka płynie tu między niewielkimi wzniesieniami przez las. Brzegi zarośnięte, wszystkich roślin nazwać nie sposób, trzeba by się douczyć. Tyle ich jest, tak bardzo różnych. Koryto rzeki raz czyste, to znów płyniemy po gęstym kożuchu glonów i innych wodnych zieloności. Miejscami trudno wręcz wiosłować, szukamy nurtu, bu ominąć największe gęstwiny. Wreszcie rzeka zwęża się i za niewielkim przełomem wypływamy na jezioro.

To Zyzdrój Wielki. Wieje, ciężko wiosłować pod wiatr. Po prawej widać na brzegu zabudowania wsi, po lewej kolejne ośrodki wypoczynkowe o wysokim i mocno turystycznym standardzie. Mijamy malutką bezludną wysepkę i przybijamy do większej, z polem biwakowym. Jak zwykle, nazywana jest ?Wyspą Miłości?. Nieoficjalnie, na mapach tej nazwy nie ma. Miejsce ładne, z wysokiego brzegu rozciąga się widok na jezioro, szersze ku północy i zwężające się i kręte ku południu. Tam płyniemy.

Za cyplem, na którym rozłożył się ośrodek wypoczynkowy ?Na Cyplu? skręcamy w zatoczkę. Stąd wypływa rzeka, więc za nią podążamy, ale jej wypływ przegradza nieczynna śluza. Trzeba przenieść kajaki. Na brzegu siedzi pan i  komentuje pokrzykiwania grupy młodzieży przybijającej do brzegu. Rzeczywiście, mocne słowa jak przecinki. Pan wypożycza wózki do przewiezienia kajaków po 4 zł za kurs. Drogo, gdyby jeszcze pomagał?  Nie pomaga. Młodzi wzruszają ramionami i sami przenoszą sprzęt i bagaże. Inni płacą, bo jednak lżej?

Kilka kilometrów rzeki łączącej tu jeziora Zyzdrój i Spychowskie prowadzi przez teren podmokły. Rzeka rozlewa się tu szeroko, brzegi porasta trzcina. Roślinność nie jest tu już tak różnorodna. Droga się trochę dłuży, zwłaszcza, że zbliża się pora na obiad. Stajemy w spychowskiej stanicy. Najmilej byłoby zjeść tuż nad wodą… Kiedyś był tu zdaje się bar, teraz nie ma. Hot-dogi i zapiekanki znajdziemy na terenie stanicy, restaurację jeszcze głębiej. W restauracji dość drogo, ale ryby świeże i dobre.

Skrajem jeziora Spychowskiego znów wpływamy w nurt rzeki. Przepływamy pod niedawno wyremontowanym mostem. Brzegi z początku zabudowane, potem zaczyna się teren bagienny, gdzie znów przyroda szaleje wielością gatunków. I znów kożuchy na wodzie. Wypływamy na skraj jeziora Zdróżno i w miejscu gdzie łączy się z niezwykle wąskim jeziorem Uplik robimy postój przy leśniczówce Koczek. Jest sklep, bar, pole namiotowe.

Stąd już nieco ponad pół godziny wiosłowania przez Uplik, którego rynna jest tak wąska, że przypomina raczej szeroką rzekę. Tyle że nie ma nurtu. Na szczęście płyniemy teraz na północ i mamy wiatr w plecy. Szybko docieramy do Jeziora Mokrego i cumujemy na przystani w Zgonie. Dzień minął. Osiem godzin (z przystankami) na wodzie.

Poczytaj więcej o okolicy:

 

Komentarze: 2

    marika, 2 sierpnia 2010 @ 17:39

    Moim zdaniem ładniejszy jest ten kawałek szlaku Krutyni za jeziorem Mokrym, do Krutynia i Ukty.
    I ten bym polecała na jeden dzień.

    marek56, 3 sierpnia 2010 @ 12:40

    A mnie się podobał najbardziej górny odcinek. Może dlatego, że uchodzi za najtrudniejszy, więc jest tam mniej ludzi? Koło Krutynia latem jest ciasno, a we wrześniu już zamykają kajaki na kłódkę i koniec sezonu.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij