Litomyšl
Portmoneum w nowej odsłonie     

Dla człowieka oglądającego zarówno całość, jak i detale tych malowideł, są one czymś niezwykłym, ocierającym się trochę o szaleństwo. Specjaliści „rozszyfrowali” jednak te sceny, doliczyli się ich 28 i opisali, z zaskakującą dokładnością.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
Gdy wchodzi się do ozdobionych przez Váchala pomieszczeń, można się poczuć jak w pokrytych freskami średniowiecznym klasztorze, lub świątyni, niekoniecznie chrześcijańskiej. Lub… w domu wariatów.
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     
  • Litomyšl. Portmoneum w nowej odsłonie     

To niezwykłe muzeum Josefa Váchala w skromnym domku urzędnika, drukarza i miłośnika sztuki Josefa Portmana, od jego nazwiska nazwane Portmoneum.

Znajduje się ono przy bocznej uliczce na Wzgórzu Zamkowym w Litomyszli (Litomyšl). Przeszło gruntowny remont z rozbudową o nowy dział oraz zmianą ekspozycji. I w nowej odsłonie udostępniono je zwiedzającym.

Człowiek, który uratował niezwykłe malowidła

Byłem w nim uprzednio w 2015 roku i moja ówczesna relacja „Czechy: Portmoneum – demony, skrzaty, węże i sceny biblijne” jest nadal do przeczytania na naszych łamach. Obecnie, już po zmianach, zauważyłem sporo nowości, a z otrzymanych publikacji dowiedziałem się tak wiele dodatkowo, że postanowiłem wrócić do tego tematu. Bo Portmoneum zasługuje na popularyzację i poznawanie.

Muzeum powstanie zawdzięcza wymienionym na wstępie: właścicielowi domu oraz artyście, który jego ściany i stropy pokrył malowidłami. Ale przede wszystkim Ladislavovi Horáčkovi (1947-2015) i jego wydawnictwu Paseka, który kupił w 1991 roku ten dom, dosyć zrujnowany po śmierci właściciela, a zwłaszcza po pożarze od pioruna w roku 1975. Przy pomocy konserwatorów pod kierownictwem Jiřiho Látala uratował malowidła ścienne i wyposażenie, zamienił w muzeum i udostępnił zwiedzającym w roku 1993. Współpraca dwu zaprzyjaźnionych Józefów została zerwana, po konflikcie między nimi na tle przedstawienia Portmana przez Váchala w jego książce „Krwawy romans” i w połowie lat 20. XX wieku nie doszło, tak jak zamierzali, do powstania Váchaleum. Bo początkowo tak miało nazywać się to muzeum.

Portman i Váchal

Josef Portman (1893-1968), właściciel parterowego domku przy obecnej ulicy Terezy Novákove 75, składającego się z sieni, kuchni i dwu niewielkich pokoi oraz strychu, na którym w trakcie zakończonego właśnie restaurowania muzeum urządzono ekspozycję multimedialną, był, jak już wspomniałem, miłośnikiem sztuki oraz książek. W roku 1920 zaprosił do Litomyszli Josefa Váchala. Wcześniej zbierał grafiki i książki tego niedocenionego za życia artysty, który był nie tylko malarzem, ale także poetą – wiersze pisał od 16 roku życia – i pisarzem. Oraz twórcą „książek artystycznych”.

Książki traktował jako specyficzne dzieła sztuki. I udowadniał to nie tylko pisząc je, ale również osobiście składając teksty, wykonując do nich kolorowe bądź czarno-białe drzeworyty, drukując na czerpanym papierze i oprawiając. Wydawał je w nakładach od jednego (1) do dwudziestu egzemplarzy. Są to prawdziwe rarytasy bibliofilskie, których część eksponowana jest obecnie w Portmoneum. Portman tak zachwycił się malarstwem Váchala, że zaproponował mu, aby ozdobił nim ściany i sufity jego mieszkania, co artysta wykonał w latach 1920-24.

Między świątynią i domem wariatów

Ponieważ zajmował się nie tylko malarstwem i grafiką, ale również dekoratorstwem, m.in. zdobieniem ceramiki oraz snycerstwem meblowym i jego malowaniem, stworzył tu dzieło niezwykle i nie tylko trochę szalone, wobec którego trudno pozostać obojętnym. Chociaż nie w przypadku każdego oglądającego je, musi to być zachwyt. Bardziej przypomina ono bowiem malarstwo prymitywne. Gdy wchodzi się do ozdobionych przez Váchala pomieszczeń, można się poczuć jak w pokrytych freskami średniowiecznym klasztorze, lub świątyni, niekoniecznie chrześcijańskiej. Lub… w domu wariatów.

Czytaj dalej - strony: 1 2 3

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 12 listopada 2020; Aktualizacja 30 listopada 2020;
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij