Manaus
Czekając na połów ryb…

Kto szuka artyzmu na targu rybnym, powinien się wybrać do krajów latynoskich. Ciekawego targu rybnego należy szukać tam, gdzie sztuka kulinarna jest doceniona i w codziennym, i w wyszukanym menu.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Katarzyna Pąk
Manaus. Czekając na połów ryb…
Targ rybny w Manaus ? Mercado Municipal Adolfo Lisboa ? powstał w 1882 roku. Zbudowany na wzór hal paryskich, niczym zielony motyl dominuje nad zalewem budek i daszków w portowej dzielnicy nad Amazonką. Najpiękniej wygląda z lotu ptaka.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Przyszłam za wcześnie. To gorzej niż się spóźnić. Zważywszy na nocny rajd taksówką po wymarłych ulicach Manaus i obijaniu się o mało przyjemne portowe okolice. A najgorsze to fakt, że zarwałam noc, w dodatku? bez potrzeby. Miało się sporo dziać w porcie, miał być run łodzi rybackich, a tu chłodnawo jak na tropik, pustawo, nieprzyjaźnie… Na targ rybny nie należy przychodzić zbyt wcześnie. Ryby trzeba wprzódy złowić. 

Nie lubię bez uzasadnienia wcześnie wstawać, a tym razem nie było to konieczne. To przecież nie dżungla tylko miejski targ, położony przy porcie. Zanim dobiją łodzie ze świeżym połowem a rybacy wyładują towar, upłyną kolejne dwie godziny. Kto szuka egzotyki na targu rybnym, powinien się wybrać na zwiedzanie targów dalekowschodnich. Poczuje się jak ignorant  w oceanarium, a kosztując tamtejszych potraw będzie miał wspaniałą zabawę w zgaduj-zgadulę o zupełnie nieznane smaki. Kto szuka artyzmu na targu rybnym, powinien się wybrać do krajów latynoskich. Ciekawego targu rybnego należy szukać w mieście, gdzie sztuka kulinarna jest doceniona i w codziennym, i w wyszukanym menu.

Praca w porcie zaczyna się rano. Przypływają rybacy z nocnym, świeżym połowem, wyciągają skrzynie obłożone lodem, z których wystają szarawe kawałki ryb i owoców morza. Portowa krzątanina w doku rybnym wygląda wszędzie tak samo. Czy to Pireus w Atenach, czy Luang Prabang nad Mekongiem czy Santiago de Chile. Ryby wyglądają tak samo? ziemisto-szaro. Asortyment towaru wzrasta z odwrotnie do szerokości geograficznej. W ciepłych wodach jest więcej gatunków ryb, owoce morza są różnorodniejsze w kształtach i kolorach.

Towar jest już posegregowany już na kutrze. Część trafia bezpośrednio na stoiska. Reszta, truchcikiem, jest przenoszona przez tragarzy na samochody należące do restauracji rybnych w mieście. Sklepów rybnych w portowym mieście brak. Ryby kupuje się świeże, na targu rybnym, w porcie. O ósmej rano wyładunek powinien się mieć ku końcowi, zanim zacznie prażyć słonce, lód się stopi, a towar zacznie się psuć.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij