Gdańsk
Muzeum II Wojny Światowej

Wystawę oglądałem w podwójnej roli. Jako człowiek i dziennikarz zainteresowany tym okresem historii najnowszej oraz sposobem jej prezentacji. Ale także świadek, a w niektórych przypadkach uczestnik przedstawianych wydarzeń...
fot: Cezary Rudziński
Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
Stała wystawa na charakter przede wszystkim narracyjny, a zarazem jest multimedialna. Poza niezliczonymi zdjęciami oraz opisami, eksponatów, zwłaszcza znaczących, jest stosunkowo mało, odczuwam ich niedosyt.
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
  • Gdańsk. Muzeum II Wojny Światowej
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Oglądałem Narodziny totalitaryzmów – czerwoną witrynę ze zdjęciami Lenina, Stalina, Woroszyłowa i innych bolszewickich zbrodniarzy. Stojące obok rzeźby łbów Benita Mussoliniego i Adolfa Hitlera. Operację antypolską NKWD 1937-1938 na ziemiach białoruskich i ukraińskich, o której dowiedzieliśmy się dopiero wiele lat po wojnie. Represje wobec Polaków w 1939 r. w Gdańsku, na Pomorzu i w innych regionach okupowanego kraju.

Holokaust i makieta bomby zrzuconej na Hiroszimę

Holokaust – to m.in. przypomnienie antysemickiego, propagandowego filmu hitlerowskiego „Żyd Süss”. To wypaczona biografia Josepha Süßa Oppenheimera, niemieckiego kupca żydowskiego z początku XVIII w. Co prawda film nakręcono dopiero w 1940 roku, a żydowskie pogromy w Niemczech zaczęły się przecież w latach 30. Ale Endlösung – Ostateczne Rozwiązanie (kwestii żydowskiej), czyli ich Zagłada, to dopiero lata 40. Wcześniej i później była nieludzka wojna prowadzona bez litości, nie tylko przez Niemców, z masowymi zbrodniami także na ludności cywilnej. W ekspozycji znajduje się – to świetny kontrapunkt – także makieta „Małego chłopca” („Little boy”) – tak Amerykanie nazywali bombę atomową zrzuconą na Hiroszimę.

Sporo miejsca w ekspozycji zajmuje okupacja, z omówieniem systemów zniewolenia i zbrodni stosowanych przez Niemcy, ZSRR i Japonię. Zabrakło mi, a może w trakcie oglądania nie dostrzegłem go, porównania jej warunków oraz życia społeczeństw podczas okupacji niemieckiej, np. we Francji czy Holandii, z tymi w Polsce lub Białorusi, której straty ludnościowe i materialne porównywalne są, jako największe, z naszym krajem.

Niedosyt znaczących eksponatów

Ruch oporu, obszernie wyeksponowany w Polsce, z dużym schematem struktury Polskiego Państwa Podziemnego, będącego przecież ewenementem światowym w tamtych czasach. Ale i zmagań z okupantami w innych krajach, m.in. Jugosławii. Oraz Polskie Siły Zbrojne walczące na wielu frontach Europy, północnej Afryki, w powietrzu i na morzach. Stała wystawa na charakter przede wszystkim narracyjny, a zarazem jest multimedialna. Poza niezliczonymi zdjęciami oraz opisami, eksponatów, zwłaszcza znaczących, jest stosunkowo mało, odczuwam ich niedosyt. Co prawda w oficjalnych materiałach znalazłem informację, że na koniec 2018 roku muzeum posiadało łącznie 50 213 obiektów.

Ale w ekspozycji na pewno one (poza zdjęciami) nie dominują. Trochę broni, czołg, kilka pojazdów wojskowych i innych przedmiotów oraz sprzętów, m.in. skonstruowana przez polskich kryptologów słynna maszyna szyfrująca „Enigma”. Która, modyfikowana przez naszych zachodnich sojuszników, odegrała ogromną, chyba nadal nie do końca docenianą, rolę w zwycięstwie. Oraz prezentacja jego „gorzkiego smaku” w Polsce. To tylko nieliczne przykłady tego, co można obejrzeć i zobaczyć w tej ekspozycji. Zwiedzając tę wystawę mimo woli porównywałem ją z innymi muzeami poświęconymi II wojnie światowej, jakie znam, m.in. z muzeum o takiej samej nazwie w Kijowie, o którym obszernie napisałem półtora roku temu.

Więcej dla turystów ze Wschodu

Uwag na temat tego, czego brakuje w jego ekspozycji, lub co warto zmienić może być więcej, ale to zadanie dla specjalistów. Ja do tego, co już napisałem, m.in. na temat skąpej ilości oryginalnych eksponatów, dodam jeszcze jedno. Teksty i informacje w stałej ekspozycji głównej są, podobnie jak ma to już miejsce w wielu muzeach europejskich, obok języka kraju, u nas polskiego, także w angielskim. Ale w przypadku Gdańska dodałbym jeszcze rosyjski.

Rosjanie oraz obywatele krajów wchodzących niedawno w skład ZSRR powinni mieć możliwość zapoznawania się tu z innym spojrzeniem na historię II wojny światowej w zrozumiałym dla nich języku. Dla wielu z nich, zwłaszcza wychowanych w propagandowym, kłamliwym kulcie Wielikoj Pobiedy – wielkiego zwycięstwa ZSRR nad hitlerowskimi Niemcami, może to być szokiem. A przecież po pandemii koronowirusa rosyjskojęzyczni turyści wrócą do Gdańska – oby jak najliczniej – nie tylko z pobliskiego Obwodu Kaliningradzkiego. I powinni być zachęcani do zapoznawania się zarówno z gdańskimi zabytkami, również muzeami, zwłaszcza II wojny światowej. Które polecam, oczywiście, także moim rodakom.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij