Jilemnice
Domy konserwowane byczą krwią

Domy przy Zvĕdavej budowano z potężnych belek konserwowanych krwią wołów, dzięki czemu szybko czerniały. A szczeliny między belkami, zwane listwami, wypełniano masą z iłu, plew i paździerzy oraz malowano na biało.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
Dzięki zamożności, murowane domy zastępowały drewniane. W rynku wzniesiono kilka pięknych barokowych rzeźb kamiennych, wspaniale ozdobiono barokowy kościół św. Wawrzyńca.
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
  • Jilemnice. Domy konserwowane byczą krwią
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Uliczka Ciekawskich (Zvĕdavá ulička, dosłownie Ciekawska), jest jedną z atrakcji podkarkonoskiego miasteczka Jilemnice. Odchodzi ona od rynku, stanowi unikatowy zespół architektury ludowej, a w przeszłości mieszkali przy niej głównie rzemieślnicy: tkacze, piekarze, woźnice nazywani tu fiakrami, szczotkarze i wielu innych profesji.

Domy budowali w taki sposób, aby przynajmniej z jednego okna widoczny był rynek. A więc wysunięte były dalej ku ulicy przynajmniej o jedno okno, niż domy sąsiadów. Zachowane pochodzą z lat 1788-89, są drewniane i wzniesiono je po pożarze, który spustoszył miasto. Spłonęło wówczas 114 budynków, a wiele innych uległo takiemu zniszczeniu, że trzeba je było rozebrać i postawić nowe.

Domy przy Zvĕdavej budowano z potężnych belek konserwowanych krwią wołów, dzięki czemu szybko czerniały. A szczeliny między belkami, zwane listwami, wypełniano masą z iłu, plew i paździerzy oraz malowano na biało. W uliczce tej stoją ponadto dwie XVIII-wieczne figury św. Jana Nepomucena. Jilemnice mają metrykę od początku XIV wieku, chociaż wiele faktów z ich przeszłości jest nieznanych, gdyż dokumenty spłonęły w kilku niszczących pożarach. Polskie przewodniki po Czechach, a sprawdzałem to w kilku, całkowicie pomijają to miasteczko.

Kolebka czeskiego narciarstwa

Tymczasem jest ono ciekawe a szczyci się również tym, że jest kolebką czeskiego narciarstwa. Do najbardziej znanego w czeskich Karkonoszach ośrodka sportów zimowych – Szpindlerowego Młyna, jest stąd niespełna 15 km. Sporo o Jilemnicach można dowiedzieć się natomiast, także w języku polskim, na oficjalnych stronach miasta. No i, oczywiście, na miejscu w centrum informacji turystycznej.

Jilemnice powstały, jak już wspomniałem, na początku wieku XIV. Stały się gospodarczym centrum dóbr stepnickich rodu Wallensteinów nazywanych w Czechach panami z Valdštejnu. Najsłynniejszym z nich był „generalissimus” Albrecht von Wallenstein (1583-1634). Pierwsza pisana wzmianka o osadzie pochodzi z roku 1356, ale ocenia się, że założono ją około roku 1325. Ze względu na peryferyjne położenie, rozwijała się jednak wolniej niż inne czeskie miasta feudalne. Zwłaszcza, że w 1492 r. właściciele podzielili miasteczko i dobra na dwie samodzielne części. Również z XV w. pochodzą wzmianki o jilemnickich kopalniach, zapewne rud żelaza.

Światowej klasy lniana przędza

Nowi właściciele dóbr, Křinečti z Ronova zbudowali zamek, rozbudowany później dwukrotnie przez magnacki ród Harrachów. W roku 1634 podczas wojny trzydziestoletniej (1618-48) Szwedzi spalili jednak Jilemnice. Skutki tamtej wojny dla miasta i jego okolicy okazały się fatalne. Straciło ono znaczną część zaplecza gospodarczego i kontakty handlowe. Stało się tak ubogie, że nie było w stanie samodzielnie wybudować drewnianej szkoły i musiało w tym celu pozbyć się części majątku gminnego. Z wielkim trudem sprzedawano miejscową specjalność, płótno lniane.

Sytuacja poprawiła się, i to radykalnie, w XVIII w. Harrachowie  ponownie połączyli obie części dóbr. Zakładali bielarnie lnu, których brak był ogromną wadą tutejszych płócien. W drugiej połowie tamtego wieku i na początku XIX tkano już jednak tutaj znakomity batyst, woalki i inne wyroby najwyższej jakości. Stały się one sławne daleko poza granicami monarchii austriackiej.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 22 sierpnia 2019; Aktualizacja 30 sierpnia 2019;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij