Shwe Yan Pyay
Krótki przystanek u buddyjskich mnichów

Wnętrze świątyni różni się znacznie od tych, które dotychczas widziałem w Birmie. W ścianach korytarzy i sal są dziesiątki niewielkich nisz, a w każdej z nich posążek Buddy.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Shwe Yan Pyay. Krótki przystanek u buddyjskich mnichów
Klasztor jest drewniany, postawiony na dziesiątkach pali wbitych w grunt, z kilkoma ładnie zdobionymi w drewnie nadbudówkami o spadzistych dachach.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

W drodze nad jezioro Inle w centralnej Birmie, zatrzymujemy się aby obejrzeć klasztor Shwe Yan Pyay oraz sąsiadującą z nim pagodę i stupę.

Klasztor jest drewniany, postawiony na dziesiątkach pali wbitych w grunt, z kilkoma ładnie zdobionymi w drewnie nadbudówkami o spadzistych dachach. Ma dobudowane z trzech stron kamienne, pomalowane na biało schody z masywnymi bokami, prowadzącymi na pierwszy poziom. Wchodzę.

Mnisi przed telewizorem

W dużej sali modlitw widzę ołtarz z posągiem pomalowanego na złoto Buddy siedzącego na wysokim, chyba na dwa metry, zdobionym postumencie i pod niewielkim baldachimem. Po bokach stoją inne posągi oraz duża oszklona skrzynka na datki z widocznymi banknotami. Zaglądam do pomieszczeń mnichów. W dwu nie ma nikogo. W trzecim, chyba sali szkolnej sądząc z częściowo zapisanej tablicy, grupka młodych mnichów w towarzystwie starszego, być może nauczyciela lub przełożonego, siedzi lub leży na podłodze i… ogląda telewizję.

Świątynia inna niż inne

Obok drewnianego klasztoru jest murowana pagoda z górującą nad nią stupą, również pomalowaną złotą farbą. Jej wnętrze różni się znacznie od tych, które dotychczas widziałem w Birmie. W ścianach korytarzy i sal są dziesiątki niewielkich nisz, a w każdej z nich posążek Buddy. Stropy są zdobione. W jednej z dużych nisz przypominającej ołtarz, centralne miejsce zajmuje figura stojącej postaci owiniętej szatą z tkaniny. Raczej nie Buddy, w każdym razie niepodobna do znanych mi jego wizerunków. Być może któregoś z zasłużonych dla tego klasztoru mnichów. Powyżej, poniżej oraz w dekoracjach bocznych dostrzegam tradycyjnych strażników świątyni. Na półkach przed tym ołtarzem stoją w wazonach świeże kwiaty.

Poczytaj więcej o okolicy:

 

Komentarze: 1

    kajek, 19 marca 2012 @ 22:07

    Buddyjscy mnisi przed telewizorem w birmańskim klasztorze! Świat staje na głowie.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij