Skoczów
Niełatwo chodzić z Judaszem

Judasz jest słomianą kukłą, ozdobioną kolorowymi wstążkami i naszyjnikiem z trzydziestu srebrników. Kukła kryje wewnątrz człowieka – strażaka. Dwu strażaków, w pełnym rynsztunku i z halabardami, prowadzi ją przez miasto.
fot: Schweppes / Wikimedia
Skoczów. Niełatwo chodzić z Judaszem
Skąd się wziął ten zwyczaj – dokładnie nie wiadomo. Czy miał rodzime korzenie, czy importowano go z Austro-Węgier? Pewne jest tylko, ze sto lat temu pochody z Judaszem były rozpowszechnione także w innych miejscowościach Śląska Cieszyńskiego i w Małopolsce.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Pochód z Judaszem (Judoszym) to obyczaj, który kultywuje tylko Skoczów. Judasz jest słomianą kukłą, ozdobioną kolorowymi wstążkami i naszyjnikiem z trzydziestu srebrników. Kukła kryje wewnątrz człowieka – strażaka. Dwu strażaków, w pełnym rynsztunku i z halabardami, prowadzi ją przez miasto.

Za kukłą podążają mieszkańcy i turyści: dzieci i młodzież, dalej starsi. Klekocą kołatkami, pokrzykują. A wszystko po to, by wygonić z miasta zło, które uosabia – a jakże – Judasz. Pochody mają miejsce co roku – w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę. O godzinie 12 korowód wychodzi spod remizy straży pożarnej, przechodzi pod ratusz, by pokłonić się władzom miasta, zatacza koło ulicami i wreszcie wraca do parku za strażnicą, u stóp wzgórza zwanego Kaplicówką. Tam kukła przy akompaniamencie kołatek  zostanie spalona w Wielką Sobotę, a wraz z nią wszelkie zło, jakie mogłoby zagrozić miastu i jego mieszkańcom.

Skąd się wziął ten zwyczaj – dokładnie nie wiadomo. Historycy spierają się o genezę. Czy miał rodzime korzenie, czy importowano go z Austro-Węgier? Pewne jest tylko, że sto lat temu pochody z Judaszem były rozpowszechnione także w innych miejscowościach Śląska Cieszyńskiego i w Małopolsce. Z czasem jednak obyczaj zaginął.

Zanikł także w Skoczowie: w latach 60. ubiegłego wieku zaniechano pochodów. Ponoć na wniosek młodego księdza, który w chodzeniu po mieście ze słomianą kukłą dopatrzył się pogańskich korzeni. A może powód był inny? Był to czas, kiedy zanikały tradycje.

W 1981 roku staraniem Towarzystwa Miłośników Skoczowa i przy udziale strażaków  pochody przywrócono. Luddyczna w charakterze impreza gromadziła coraz więcej uczestników i gapiów. Nie spodobało się to Lidze Polskich Rodzin, która w 2008 roku ostro zażądała zakazania pochodu z Judaszem. Tak się nie stało, choć dyskusje wzbudzają się co roku. Skrócono jednak trasę przemarszu: Judasz nie idzie już pod kościół, by pokłonić się proboszczowi….  Szkoda – przecież  tak każe mu tradycja.

Poczytaj więcej o okolicy:

Komentarze: 1

    wędrowiec, 3 kwietnia 2010 @ 17:23

    O pochodach z Judaszem, owszem, słyszałem. Ale żeby się czepiać zabawy w tradycję? To dopiero trzeba mieć rozum. Albo nie mieć rozumu.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij