Borne Sulinowo
O ołtarzu w dawnym kinie

W 1972 roku, w warszawskim kinie „Ochota” pokazywano krótki film o kilińszczakach. Była tam migawka z mszy polowej. – Ależ to mój tryptyk – rozległo się na sali. W ten sposób Jan Zamoyski dowiedział się, że jego ołtarz przetrwał wojnę.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Anna Ochremiak
Borne Sulinowo. O ołtarzu w dawnym kinie
Artysta wykonał ołtarz z materiałów takich, jakie mógł znależć w obozie: desek z pryczy, puszek po konserwach, papieru pakowego. Centralna część tryptyku przedstawia Matkę Boską, w lewym skrzydle są trzej królowie: Chrobry, Jagiełło i Batory, a w prawym pokłon stanów.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Widziałam kościoły przerobione na kina. Ale kino przerobione na kościół? Taki chichot historii ma miejsce w mieście Borne Sulinowo, które powstało na terenie dawnej radzieckiej bazy wojskowej. A dzieje ołtarza, który zobaczymy w tym kościele, to już całkiem niecodzienna historia…

Przygotowując się do wojny, którą nazwano potem II  światową, Niemcy zbudowali obok ogromnych koszar obóz jeniecki Gross Born. Przetrzymywali tu żołnierzy polskich pojmanych w trakcie kampanii wrześniowej, potem Francuzów, wreszcie od 1942 roku – głównie polskich oficerów. Do tego obozu trafił w styczniu 1944 r. podporucznik Jan Zamoyski, artysta-plastyk. Gdy dostał się do niewoli we wrześniu 1939 roku na Pomorzu, przebywał w obozie jenieckim w Neubrandenburgu i tam, w 1942 roku zrobił ołtarz polowy. Tryptyk nazwano potem ołtarzem Matki Boskiej Oflagowej lub Matki Boskiej Jenieckiej. Artysta wykonał go z materiałów takich, jakie mógł znaleźć w obozie: desek z pryczy, puszek po konserwach, papieru pakowego. Centralna część tryptyku przedstawia Matkę Boską, w lewym skrzydle są trzej królowie: Chrobry, Jagiełło i Batory, a w prawym pokłon stanów. Przed tym ołtarzem modlili się jeńcy najpierw w obozie Neubrandenburg, potem w Gross Born.

W lutym 1945 roku Niemcy ewakuowali Gross Born. Jeńców pognali w 700-kilometrowy marsz na zachód, poszedł też twórca ołtarza. W obozie pozostali tylko niezdolni do drogi, pozostał też ołtarz w obozowej kaplicy. Gdy baraki znalazły się na linii frontu (tu toczyły się krwawe walki o Wał Pomorski) nieliczni jeńcy dostali się do pobliskiego Jastrowia, gdzie stało już Wojsko Polskie. Opowiedzieli też o niezwykłym ołtarzu. Poruszony opowieścią kapelan 4. Dywizji Piechoty Wojska Polskiego im. Jana Kilińskiego – ksiądz Marian Mościński – odnalazł w płonącym już obozie tryptyk i uratował od zniszczenia. Ołtarz towarzyszył potem kilińszczakom na ich szlaku bojowym. To przed nim odprawiono mszę podczas zaślubin z morzem w Kołobrzegu, przed nim miała miejsce msza dziękczynna w dniu zakończenia wojny, nad Łabą.

W 1972 roku, w warszawskim kinie „Ochota” pokazywano krótki film o kilińszczakach. Była tam migawka z mszy polowej. – Ależ to mój tryptyk – rozległo się na sali. W ten sposób Jan Zamoyski dowiedział się, że jego ołtarz przetrwał wojnę. Odnaleziono byłego kapelana, który miał tryptyk aż do tej pory. Pokazano obraz w Zachęcie na wystawie prac Zamoyskiego, potem zawisł w warszawskim kościele garnizonowym (obecnie katedra polowa).

W 2003 r. w kościele św. Brata Alberta w Bornym Sulinowie (w dawnym kinie właśnie), w dziesięciolecie istnienia parafii odsłonięto replikę tryptyku. Nie jest on identyczny pierwotnym ołtarzem, wykonano go ze współczesnych materiałów. Tryptyk Matki Boskiej Kłomińskiej (w pobliżu obecnego Kłomina zlokalizowany był obóz) znajduje się w głównym ołtarzu kościoła.

W kaplicy (małej sali kinowej) wisi natomiast oryginał: zawisł tu w 15-lecie parafii staraniem Tadeusza Skowronka (któremu zawdzięczam tę opowieść) z zawodu leśnika, z zamiłowania historyka z Bornego Sulinowa i proboszcza tutejszej parafii – Jerzego Stadnika. Udało się, bo tryptyk z katedry trafił do wojskowych magazynów. Ołtarz zbudowano z kamieni zebranych na terenie byłego obozu Gross Born.

Warto wiedzieć

Można obejrzeć oba ołtarze, ale kaplica z oryginałem bywa zamknięta.
Warto zwrócić uwagę na architekturę świątyni przypominająca dom kultury i niezwykłe żyrandole oświetlające wnętrze kościoła.
Kino zbudowali Rosjanie w 1972 roku, było jednym z siedmiu na terenie jednostki. Kościoła (cerkwi) w bazie nie było.
7 kwietnia 1991 roku w kinie w Bornem Sulinowie (dzisiejszym kościele), generał Wiktor Dubynin, dowódca Północnej Grupy Wojsk Radzieckich stacjonujących w Polsce, zapowiedział wyjazd pierwszej grupy żołnierzy rosyjskich z Polski na dzień następny.

Poczytaj więcej o okolicy:

Komentarze: 3

    teresapk3, 18 kwietnia 2012 @ 23:38

    Wg. opowieści proboszcza z Bornego Sulinowa figury stojące po obydwu stronach ołtarza -Matki Boskiej i Chrystusa-Pasterza proboszcz osobiście przewiózł w bagażniku samochodu zza granicy. Celnikom oświadczył, że nie zabiera z ich kraju, tylko ułatwia powrót Świętych do ich domu. Nie chciał natomiast ujawnić zza której granicy Święte Postacie wracały.

    mara, 22 kwietnia 2012 @ 09:05

    To jest niezwykła historia. Zadziwia mnie jednak, dlaczego ten historyczny, obozowy ołtarz jest w bocznej kaplicy, nie w głównej. Przecież musi być w nim niezwykła energia.

    zyga2a, 23 kwietnia 2012 @ 12:38

    Do Bornego Sulinowa trafiłem przypadkiem. Zafascynowało mnie to miejsce. Co człowiek, to historia. Co dom, to z przeszłością. Kościół w kinie, cmentarz z pepeszą, czołg przed urzędem, postument po Leninie. I ludzie, którzy zasiedlili miasto, jak dawni osadnicy. Przypomniały mi się opowieści dziadka o zasiedlanniu (i szabrowaniu – tak było). Ciekawe, że historia się powtarza.

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij