Równica
Od karczmy do karczmy

Widoczność prawie zerowa, wszystko pod ciężkimi śniegowymi chmurami. Pozostało mi zwiedzanie przydrożnych karczm. Oj, narosło tego. Ostatni raz szłam tą trasą kilkanaście lat temu. Trudno rozpoznać drogę...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Barbara Górecka
Równica. Od karczmy do karczmy
I tu się zmieniło. Na drzwiach wita napis "zakaz spożywania własnego prowiantu". No to leżcie kanapki w plecaku. Zerkam na ceny w menu i oczopląsu dostaję. Swojego nie wolno, a na ich... przeciętnego turysty nie stać.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Od rana sypie! Wyruszam z Ustronia Polany w kierunku szczytu Równica. Zaczynam czerwonym szlakiem, który miejscami jest nie do pokonania. W rezerwie mam drogę dojazdową. Dłuższą, ale bezpieczną.

Widoczność prawie zerowa, wszystko pod ciężkimi śniegowymi chmurami. Pozostało mi zwiedzanie przydrożnych karczm. Oj, narosło tego. Ostatni raz szłam tą trasą kilkanaście lat temu. Trudno rozpoznać drogę… Wtedy był tu zakaz wjazdu wszelkich pojazdów, dziś szeroka jezdnia, żeby autokary się dobrze mijały…

Pierwsza karczma o wdzięcznej nazwie „Ino zajrzyj” – nie zajrzałam. Za niedługi czas kolejna. Tym razem koliba „Pod czarcim kopytem”. Tam zaglądam. Było, nie było… diabelska nazwa. Karczma super. Sernik na gorąco z bitą śmietaną i lodami jeszcze lepszy. Jednak najlepsza jest… cena!! No cóż… obiad mam z głowy, torebki z pomidorową muszą wystarczyć.

Po takiej uczcie ruszam w kierunku schroniska PTTK na Równicy. I tu się zmieniło. Na drzwiach wita napis „zakaz spożywania własnego prowiantu” – no to leżcie kanapki w plecaku. Zerkam na ceny w menu i oczopląsu dostaję. Swojego nie wolno, a na ich… Przeciętnego turysty nie stać. Chyba, że grzańca – ten jeszcze w przyzwoitej cenie. Za to przewodnik „Szlaki beskidzkie” za jedyne 6 zł! Kiedyś było to fajne schronisko – dziś został… fajny budynek. Już spod schroniska widać ogromny napis zapraszający do „Chaty Zbójnickiej”. No to idę… Chałupa fajna, a ceny… Jasne, że wyższe, bo i wyżej chałupę wybudowali.

I tu niestety musiałam zrobić w tył zwrot. Szlak na Orłową całkowicie zasypany. W zimie jest to szlak narciarski, jednak żadnych nart po drodze. Owszem były na dachach samochodów jadących w górę. Wracam inną trasą – przez Ustroń-Jaszowiec. Niegdyś był tu koniec świata. Dziś wyciąg krzesełkowy na Palenicę, wiele ośrodków wczasowych, komunikacja PKS i… karczmy.

Poczytaj więcej o okolicy:

Komentarze: 1

    wędrowiec, 27 maja 2021 @ 21:34

    A ja taki deszczowy widok miałem z Równicy tego lata. fakt, karczma na karczmie. Małpi gaj, coś tam jeszcze. To się zrobiła bez mała dzielnica Ustronia. Ale też i widokowa!

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij