W 1994 r. niezidentyfikowani do dziś sprawcy podpalili kościół. Niezwykłe zaangażowanie miejscowej społeczności pozwoliło szybko odbudować świątynię i odrestaurować wyposażenie w dawnej postaci.
Idziemy przez las. Pierwsze prześwity pojawiają się dopiero na niższym z dwu szczytów Mędralowej (1150 m n.p.m.). Jest to jednocześnie najdalej na północ wysunięty kraniec Słowacji (Modrálová).
Żaba na Skrzycznem jest symbolem Szczyrku. Bo to właśnie od skrzeczenia żab miała się wziąć nazwa najwyższego szczytu w okolicy. Zamieszkiwały one ponoć leżące kiedyś miedzy Skrzycznem a Małym Skrzycznem jeziorko.
Niewielka drewniana kapliczka stała na pustkowiu pośród resztek dawnego łemkowskiego cmentarza. Czasownia prawosławna, niewielka świątynia, w której liturgia odprawiana jest tylko w określonych terminach...
Najciekawszym obiektem architektonicznym jest dziś stojąca przy rynku bazylika Matki Boskiej Bolesnej. Kształtem nawiązuje do drewnianego budownictwa z obszaru Beskidu Wyspowego ale jest murowana a ściany zewnętrzne wyłożone ma kamieniem.
Zjeżdżają i dzieci, i dorośli. Jedni krzyczą, inni piszczą, kolejni milczą z godnością. Warto zauważyć, że naprawdę długa rura wyposażona jest raz po raz świetliki, więc zjazd nie odbywa się w zupełnych ciemnościach.
W jednym z ołtarzy bocznych znajduje się kopia późnogotyckiej rzeźby – Madonny z Krużlowej. Oryginał znajdował się w kościele do 1889 roku, kiedy to przejęło go Muzeum Narodowe w Krakowie. Teraz jest tu współczesna kopia.
Zbiornik pełni głównie funkcję retencyjną – chroni przed powodziami i stanowi rezerwuar wody dla województw małopolskiego i śląskiego. Jego brzegi pomału zagospodarowywane są dla turystów. Są pierwsze plaże, przystanie, wypożyczalnie.
Szczyt jest zalesiony, w zasadzie nie ma widoków. Trochę prześwitów jest już pod samym wierzchołkiem – z podejścia czerwonym szlakiem widać górę Żar z jeziorem elektrowni szczytowo-pompowej.
Nie ma oczywiście przeszkód by kolekcjonerzy Korony Gór Polski zdobyli dla pewności wszystkie trzy „najwyższe” szczyty Beskidu Makowskiego. Ale ja (nie omijając tamtych) stawiam na Koskową Górę!
