Skrzyczne
Żaba na samym szczycie
Na szczycie Skrzycznego, na kamiennym postumencie, siedzi żaba. Wykonana z jakiegoś tworzywa, niezbyt piękna.
Nazwiska autora projektu nie znalazłam. Ale i nie szukałam przesadnie. Żaba siedzi tam już od 2022 roku, ale ja ją zobaczyłam dopiero teraz, po raz pierwszy.
Lepsze coś niż nic
Ten szczególny pomnik wystawiło miasto Szczyrk, by przyozdobić wznoszący się ponad nim najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego (1257 m n.p.m.). Bo do tej pory nie było na nim nic. Teraz, oprócz żaby jest duża tablica z nazwą i wysokością szczytu, klomb z roślinnością górską (raczej niewidoczny zimą), ławeczki i stoły, tablica z panoramą na zachód (Czantoria, Klimczok, Równica). I miejsce, gdzie narciarze, po krótkim podejściu, zapinają narty, by zjechać do sąsiedniego ośrodka.
Całkiem spore zagospodarowanie
Ale to nie znaczy, że w najbliższym otoczeniu nic nie ma. Nieco poniżej szczytu stoi schronisko PTTK, wybudowane tu w 1933 r. Ze Szczyrku na szczyt wywozi narciarzy i turystów zmodernizowana w ostatnich latach i czynna przez cały rok kolejka krzesełkowa z przesiadką na polanie Jaworzyna. Pieszym służy przez cały rok, narciarzom zimą, a latem – cyklistom.
Tuż pod szczytem stoi prawie 90-metrowy maszt antenowy. Postawiono na początku lat 90. ubiegłego wieku i od tego czasu stał się wyróżnikiem Skrzycznego w krajobrazie Beskidu Śląskiego. A obok niego – dawny budynek zaplecza technicznego, który, po latach porzucenia i po gruntownym remoncie, stał się hotelem górskim z ogólnodostępną restauracją „Start”. Nazwa koresponduje z nazwą innego hotelu – „Meta”, znajdującego się przy dolnej stacji kolejki na Skrzyczne. Zdaje się, że oba obiekty mają jednego właściciela.
I jeszcze jedna atrakcja. Znajduje się ona tuż przy górnej stacji drugiej kolejki krzesełkowej na Skrzyczne. Ale ta obsługuje tylko narciarzy pragnących jeździć najtrudniejszą w ośrodku trasą nr 23 z homologacją FIS umożliwiającą organizację międzynarodowych zawodów kobiet i mężczyzn w zjeździe, slalomie, gigancie oraz supergigancie. Trasa jest dostępna dla narciarzy nie-sportowców (poza dniami zawodów i treningów). Atrakcją jest przemieniona w wieżę widokową wieża startowa dla uczestników zawodów. Widać z niej (oprócz Czantorii i Klimczoka) Babią Górę z towarzyszącą jej Policą oraz Pilsko (Beskid Żywiecki). A przy sprzyjającej pogodzie, pomiędzy nimi, Tatry.
Ale wróćmy do żaby
Żaba na Skrzycznem jest symbolem miasta. Bo to właśnie od skrzeczenia żab miała się wziąć nazwa najwyższego szczytu w okolicy. Zamieszkiwały one ponoć leżące kiedyś miedzy Skrzycznem a Małym Skrzycznem jeziorko (dziś nie ma po nim nawet śladu) i skrzeczały tak głośno, że uprzykrzały życie mieszkańcom położonej w dolinie wsi. Okoliczność tę odnotował żywiecki kronikarz Andrzej Komoniecki w 1704 r. w swoim dziele „Dziejopis Żywiecki”.







Dodaj komentarz