Glittertind
Topniejąca biała czapa lodowca

To właśnie ten szczyt przez długie lata i jeszcze do niedawna uważany był za najwyższy W Skandynawii. Było tak z powodu lodowca, który przez cały rok utrzymuje się na szczycie góry. Niestety w ostatnich latach lód bardzo stopniał...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Wiktor Rozmus
Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
To co zobaczyliśmy w odległości kilkuset metrów przed nami, zupełnie nie pasowało do otoczenia. Spośród niezliczonych kamieni i głazów przeróżnej wielkości, nagle wyrastała stroma pokryta szklistym, błyszczącym lodem grań. Przez środek prowadzi niewyraźną, wydeptana ścieżka.
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
  • Glittertind. Topniejąca biała czapa lodowca
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Na lodowej grani

To co zobaczyliśmy w odległości kilkuset metrów przed nami, zupełnie nie pasowało  do otoczenia. Spośród niezliczonych kamieni i głazów przeróżnej wielkości, nagle wyrastała stroma pokryta szklistym, błyszczącym lodem grań. Przez środek prowadzi niewyraźną, wydeptana ścieżka. Biały czub zupełnie nie komponował się z otoczeniem. Gdybym z tej perspektywy zobaczył go na zdjęciu stwierdziłbym, że to fotomontaż. Kiedy idziemy dalej, niemal nagle kończą się skały i ostrożnie stąpając wchodzimy na nachylone, śliskie pole. Z prawej strony, daleko w dole widać koniec lodu i dalsze skalne pola, z lewej natomiast stromą, urwistą ścianę i spory śnieżny nawis. Przestroga żeby nie podchodzić do samej krawędzi. Zastanawiam się nad wyjęciem raków ale wydeptana ścieżka zapewnia jeszcze dość stabilne podłoże dla butów, przynajmniej dopóki nie zboczymy z drogi. Im dalej tym bardziej jednolita śnieżna ścieżka powoli zanika w śladach wielu stóp. Podchodzimy na pierwszy wyższy niż otoczenie nawis, oceniamy ? jednak nie tu, drugi parędziesiąt metrów dalej jest nieco wyższy. Jeszcze tylko parę kroków, ostatnie metry podejścia i o 15:28 stajemy we trójkę na szczycie drugiej najwyższej góry Skandynawii. W oddali widać mały zespół wchodzący od południowej strony, wspaniale, będzie nam miał kto zrobić zdjęcie. Sprawdzam wysokość i zbieram pomiary, Suunto pomylił się jedynie o 3 m wskazując 2461 m n.p.m. Ciśnienie na szczycie jest równe 750 hPa, wiatr w czasie naszego wejścia 19,2 km/h, temperatura tylko 4,4?C.

Góra, która straciła prymat

To właśnie ten szczyt przez długie lata i jeszcze do niedawna uważany był za najwyższy. Stało się tak z powodu lodowca, który przez cały rok utrzymuje się na szczycie góry. Wierzchołek Galdhopiggena to tylko skały i pomimo, że w zimie pokryte są śniegiem, to przez nachylenie stoku na południowy wschód, w sezonie z tego śniegu nie zostaje już nic. Na Glittertind tam gdzie świeci najwięcej słońca, góra zakończona jest stromym urwiskiem skalnym. Natomiast z drugiej, bardziej cienistej strony tam gdzie śnieg nie topnieje tak szybko, przez lata nazbierała się dość spora połać twardego zbitego lodu. Tutaj swój początek ma lodowiec Glitterbrean spływający dalej na południe. Niestety w ostatnich latach lód bardzo stopniał w skutek ocieplenia klimatu i stracił nieco na wysokości. Sądząc po jego obecnym stanie, niedługo nie zostanie z niego już nic. Lodu zostało do roztopienia już tylko 8 m. Dalej jest lita skała. Dziś różnica pomiędzy tymi dwoma wierzchołkami wynosi zaledwie 5m, ale jeszcze kilka lat temu ten właśnie lodowiec był najwyższym norweskim punktem. Pogoda okazała się bardzo łaskawa, widoczność znakomita i mamy przepiękną panoramę na cały łańcuch górski Jotunheimen. Trzy godziny później (18:30) docieramy w końcu do namiotów.


Choć zmęczeni to przynajmniej czyści i umyci szykujemy się do ostatniego noclegu i porannego wyjazdu. Przed nami jeszcze drugi tydzień Norwegii, dwa kolejne parki narodowe, oraz trzeci co do wielkości norweski lodowiec Folgefonna. Bez względu na to który z tych dwóch zdobytych szczytów będzie w przyszłości najwyższym, mamy go już zaliczonym.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij