Wdzydze Kiszewskie
W Kaszubskim Parku Etnograficznym

Poprawienie niedostatecznej informacji: o stronach świata na mapce oraz tras zwiedzania w terenie, zwiększenie liczby budynków, które można oglądać również wewnątrz, a także usuniecie poza park kiosków i straganów, na pewno zwiększyłoby atrakcyjność skansenu we Wdzydzach Kiszewskich.
fot: Cezary Rudziński
Wdzydze Kiszewskie. W Kaszubskim Parku Etnograficznym
Drewniany kościół z początku XVIII w. przeniesiono tu ze wsi Swornegacie.

Na 22-hektarowym, malowniczym terenie we wsi Wdzydze Kiszewskie znajduje się najstarszy na ziemiach polskich skansen architektury ludowej – Kaszubski Park Etnograficzny im. Teodory i Izydora Gulgowskich.

To oni, miejscowy nauczyciel i jego żona malarka, kupując w 1906 roku od miejscowego gospodarza XVIII-wieczną, podcieniową chałupę gburską i gromadząc w niej sprzęty domowe i gospodarcze oraz kolekcję haftowanych czepców, obrazów malowanych na szkle i ceramikę, zapoczątkowali historię tej placówki. Przyczyniła się ona do rozwoju miejscowego rękodzieła i kaszubskiej sztuki ludowej. Zwłaszcza plecionkarstwa z korzeni drzew i wielobarwnych haftów. Tamta chałupa spłonęła w pożarze wsi w roku 1932, lecz po dwu latach została przez Teodorę odbudowana i wyposażona w oryginalne sprzęty.

Ponadto drewniany kościół z początku XVIII w. przeniesiony tu ze wsi Swornegacie. A także szkoła ze wsi Więckowy, dwa wiatraki: tzw. koźlak i typu holenderskiego, tartak ze Staniszewa oraz kuźnia z Lini. 34 ponumerowane obiekty rozmieszczone są w 6 sektorach. Ich pochodzenie zaznaczone jest na mapie muzeum kolorami. Najliczniejsze, na zielonym tle, pochodzą z Kaszub. 5, na wiśniowym z Borów Tucholskich i 4 z Kociewia.

Na mapie i w terenie

Wspomniana mapa, a właściwie dosyć prosty plan, który można otrzymać w kasie kupując bilet i posługując się nim zwiedzać indywidualnie, nie posiada jednak zaznaczonych stron świata, co jest przecież elementarnym wymogiem. Zwiedzanie utrudnia też fatalne oznakowanie sugerowanej trasy. Strzałki na tym planie nie mają bowiem odnośników w terenie. Trudno się więc niekiedy zorientować, gdzie w danym momencie znajduje się zwiedzający. Zwłaszcza, gdy idąc, wydawałoby się, właściwą dróżką, nagle, np. po dosyć zwartym zespole obiektów oznaczonych numerami 3-4-5-6-, trafia się na nr… 34.

Bo 7-8-9, które według tego planu zamierzało się wcześniej obejrzeć, stoją w innym miejscu. A prowadzące do nich strzałki są tylko na papierze. Orientacji nie ułatwiają również numery obiektów z ich opisami. Ustawione są bowiem generalnie tylko przy wejściu do nich. Plusem natomiast są informacje o budynkach w językach: polskim, angielskim i kaszubskim.

Niepotrzebne stragany

Kolejnym minusem to, że tylko nieliczne wnętrza, m.in. szkoła i kościół, były w dniu, gdy byłem w tym skansenie, dostępne do zwiedzania. A z opisów wynikało, że warto w nich to i owo obejrzeć dokładniej. Jakimś gigantycznym nieporozumieniem są na trasach zwiedzania kioski i stoiska, a zauważyłem co najmniej trzy, sprzedające słodycze, napoje i różnorodne „pamiątki”, w tym azjatyckie badziewie nie mające żadnego związku z tematyką ekspozycji. Tak! Na trasach! A nie, co przyjęte jest w muzeach, kioski czy stoiska, ale tylko z publikacjami, pocztówkami czy drobnymi pamiątkami muzealnymi. Przy czym zlokalizowane wyłącznie przy wejściu, zwykle obok kasy czy informacji turystycznej, ewentualnie w specjalnym pomieszczeniu, a nie wśród eksponatów! Rozumiem, że kierownictwo tej placówki szuka dodatkowych źródeł wpływów, ale ten uważam za skandalicznie niedopuszczalny. Efekt jest taki, że młodzież szkolna, kolonijna, czy nawet dzieci towarzyszące dorosłym w zwiedzaniu, „rzucają się” do tych kiosków i jak mają za co, to kupują. Nie interesując się tym, co rzeczywiście powinny zobaczyć. A według danych muzeum, od maja do września zwiedza je po około 80 tysięcy osób. W tym mnóstwo młodzieży!

Za duży plus tej placówki uważam natomiast organizowane w niej imprezy. Doroczne folklorystyczne, np. w lipcu „Jarmark Wdzydzki”, czy we wrześniu „Z motyką na bulwy” A także odpusty, koncerty muzyki ludowej, kiermasze. Czy bardziej kameralne: lekcje, np. języka kaszubskiego, pokazy zajęć domowych, gospodarczych czy rzemieślniczych. Świetnym pomysłem są, wliczone w cenę biletów, godzinne pokazy i lekcje, zwłaszcza dla wycieczek młodzieżowych, malowania „po kaszubsku” na szkle.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 20 września 2022; Aktualizacja 6 października 2022;
 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij