Kuligów
Zaczęło się od kuźni

Autorka: Dorota Skrobisz
Kolekcja jest tak bogata, że właśnie tu do Kuligowa zjeżdżali słynni reżyserzy, aby wypożyczać na plan filmowy eksponaty. To dźwięk jego kowadła można usłyszeć w „Zemście” Andrzeja Wajdy.
fot: Dorota Skrobisz
Kuligów. Zaczęło się od kuźni
Być może po inwentaryzacji, którą mają wykonać studenci etnografii, łatwiej będzie starać się o dotacje dla skansenu.
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Wojciech Urmanowski, sędziwy właściciel skansenu w mazowieckiej wsi Kuligów, już jako młody chłopak gromadził stare, niepotrzebne nikomu przedmioty. Dzisiaj może się poszczycić kilkutysięcznym zbiorem, m.in. w pełni wyposażonymi warsztatami stolarskim, kowalskim i rymarskim.

Kolekcja jest tak bogata, że właśnie tu do Kuligowa zjeżdżali słynni reżyserzy, aby wypożyczać na plan filmowy eksponaty. To dźwięk jego kowadła można usłyszeć w „Zemście” Andrzeja Wajdy. Do Kuligowa zjechał też Jerzy Hoffman, by kręcić zdjęcia do megaprodukcji „Bitwa warszawska 1920” – filmu, który wejdzie na ekrany kin w 2011 r.

Wojciech Urmanowski szczególnym sentymentem obdarza starą kuźnię, którą odziedziczył po ojcu – ten zaś dostał ją od swojego ojca. Kowalstwo przechodziło w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie. Ale Wojciech Urmanowski, choć posiadł tajniki kucia żelaza, nie utrzymywał się już z tego rzemiosła. Dawne zawody, jak i wsie, zaczęły odchodzić w przeszłość.

Warto zajrzeć do kuźni w Kuligowie, choćby też dlatego, by przyjrzeć się cechom – starym stemplom, które kiedyś wykuwano w tym warsztacie, a wybitym na belce. Służyły one do znakowania wycinanego w lesie drewna. Tartaki mogły przyjmować wyłącznie ostemplowane bele (tak jest też i dziś), by było wiadomo, że nie pochodzą z nielegalnych wycinek. Dzisiaj płytki do znakowania drewna są wykonane z tworzywa sztucznego, wzmocnionego włóknem szklanym.

Wojciech Urmanowski zebrał też bogatą kolekcję pojazdów drewnianych – od prostych powozów do wyszukanych bryczek. Niestety, brak środków finansowych uniemożliwia ich odrestaurowanie, podobnie jak i pozostałych eksponatów oraz obiektów z XIX wieku z pogranicza Mazowsza i Podlasia – wiejskiej chaty, spichlerza, stodoły, obory, dworku drobnoszlacheckiego oraz wozowni.

Być może po inwentaryzacji, którą mają wykonać studenci etnografii, łatwiej będzie starać się o dotacje dla skansenu. Bez pieniędzy prywatne muzeum zacznie popadać w ruinę, zamiast być miejscem coraz większej liczby imprez edukacyjno-kulturalnych: plenerów, warsztatów, festynów. Choć już dziś wpisują się w kalendarz wydarzeń skansenu.

Dorobek Wojciecha Urmanowskiego coraz liczniej odwiedzają turyści zza granicy. Miejsce to powinno być więc wizytówką polskiej kultury ludowej.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 9 sierpnia 2010; Aktualizacja 19 lutego 2022;
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij