Rangun
Złota stupa Szwe Dagon

Stupa ta jest największą i najstarszą budowlą ogromnego, baśniowego wręcz sanktuarium buddyjskiego. Najświętszego miejsca dla Birmańczyków, z których każdy powinien, a przynajmniej marzy o tym, chociaż raz w życiu odbyć do niej pielgrzymkę.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Rangun. Złota stupa Szwe Dagon
Szwe Dagon jest tylko jedna. Niepowtarzalna, wspaniała, wręcz oszałamiająca. Jak opowieść z najpiękniejszej wschodniej baśni.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Złotą Stupę Szwe Dagon – (Shwedagon Paya) typu zedi – w kształcie odwróconego kieliszka ze szpiczastym zakończeniem wychodzącym z dużej kuli i zakończonym mniejszą, widać z odległości kilku kilometrów. Nawet z obrzeży do niedawna stołecznego Rangunu.

Mimo iż ma tylko 98,6 m wysokości. Wzniesiono ją jednak na niewielkim wzgórzu. Pokryta jest 13.153 płytkami złota o łącznej wadze 53 ton (!). A kula na szczycie jej iglicy inkrustowana 4351 diamentami ważącymi w sumie ponad 1800 karatów, z których największy ma ich 76. I niezliczonymi rubinami, szmaragdami, szafirami i topazami. W promieniach słonecznych, ale także w nocnym oświetleniu, daje więc wspaniałe odblaski.

Najświętsze miejsce Birmańczyków

Stupa ta jest największą i najstarszą budowlą ogromnego, baśniowego wręcz sanktuarium buddyjskiego. Najświętszego miejsca dla Birmańczyków, z których każdy powinien, a przynajmniej marzy o tym, chociaż raz w życiu odbyć do niej pielgrzymkę. Jest to największy czynny zespół sakralny jaki znam. Składa się bowiem z 82 budowli, w tym 59 opisanych na jego planie: mniejszych stup, pagód, kaplic, sal modłów, pawilonów oraz niezliczonych posągów i rzeźb, o detalach architektonicznych nie wspominając.

Wyglądają one jak powiększone niekiedy setki, nawet tysiące razy dzieła niezwykle utalentowanych jubilerów. Już tylko po to, aby móc je zobaczyć, warto przylecieć do Birmy. A przecież zasadnie nazywają ją krajem 100 tys. stup. W którym są także niezliczone pagody, nie mówiąc już o klasztorach, posągach Buddy i innych świętych mężów oraz miejscach kultu. Wiele z nich jest przepięknych oraz cennych z historycznego i architektonicznego punktu widzenia. Ale Szwe Dagon jest tylko jedna. Niepowtarzalna, wspaniała, wręcz oszałamiająca. Jak opowieść z najpiękniejszej wschodniej baśni.

Wiadomo, że to wokół tej stupy powstała osada Dagon, później miasto, które stało się dziś 5-milionowym Rangunem i na prawie 120 lat stolicą Birmy. I nadal największym jej miastem oraz ośrodkiem gospodarczym. Ale początki Szwe Dagon są przedmiotem sporów. Według legendy stupa ta ma 2,5 tys. lat. Zdaniem archeologów wzniesiono ją nie wcześniej niż w VI, ale najprawdopodobniej dopiero w X wieku n.e. Przy czym obecną postać otrzymała w XV w, w czasach królowej Shinsanbu.

Złoto na wagę… królowej

Poczynając od 1769 roku, gdy jej renowację przeprowadził król Hsinbyushin. Była bowiem wielokrotnie, zarówno wcześniej jak i później, grabiona przez najeźdźców – bliższych i dalszych sąsiadów. Ale również, w 1612 roku, przez portugalskiego awanturnika Philipa De Brito. Jak łakomy kąsek stanowiła może świadczyć fakt, że wspomniana królowa Shinsanbu ofiarowała na pokrycie tej stupy tyle złota, ile sama ważyła. Zaś jej zięć dorzucił jeszcze równowartość wagi jego żona Dhammazedi oraz czterokrotność własnej.

Czytaj dalej - strony: 1 2 3 4

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij