Jezioro Inle
Łodzią do hotelu na palach

Wieczorem tutejszy amatorski zespół artystyczny złożony z kelnerek, sprzątaczek, kuchcików itp. zaskoczył całkiem udanym występem na estradzie w jadalni, programem z miejscowymi tańcami, w tym tańcem smoka...
Tagi: ,
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Jezioro Inle. Łodzią do hotelu na palach
Każdy tutejszy hotel, podobnie jak domy i inne obiekty, ma taki własny środek transportu. Są tu zarówno łodzie motorowe, jak i wiosłowe. Bez nich nie byłoby jak się poruszać po wodzie.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

W miasteczku Nyaung Shwe, głównej miejscowości w pobliżu północnego brzegu jeziora Inle w środkowej Birmie, wsiadamy do długich, płaskodennych łodzi motorowych. Płyniemy do hotelu stojącego na palach w południowo-zachodniej części akwenu.

Po drodze mijamy bardzo oryginalną stupę pokrytą lśniącą w słońcu ceramiką, a następnie cały ciąg drewnianych magazynów i budynków na palach. Łodzie specjalnie po nas przypłynęły. Każdy tutejszy hotel, podobnie jak domy i inne obiekty, ma taki własny środek transportu. Są tu zarówno łodzie motorowe, jak i wiosłowe. Bez nich nie byłoby jak się poruszać po wodzie i docierać na ląd. Dla turysty hotelowe łodzie są jedynym dostępnym środkiem przemieszczania się po okolicy.

Życie na wodzie: rybacy i… ogrodnicy

Wpływamy na jezioro, czeka nas ponad pół godziny dosyć szybkiej podróży. Na otoczonym górami jeziorze sporo jest łodzi rybackich z ogromnymi więcierzami do łowienia ryb oraz wyplatanymi koszami na połów. Nie mają silników, napędzane są… wiosłem oplecionym nogą rybaka. To nim on wiosłuje, aby mieć wolne ręce do zarzucania oraz wyciągania sieci i więcierzy. Jest to podobno jedyne na świecie miejsce, gdzie łowi się w ten sposób. Rybactwo jest tylko jednym ze źródeł dochodów mieszkańców domów na palach. Drugie ważne stanowią uprawy warzyw na pływających, sztucznie zbudowanych polach. Przypominają one duże grządki w ogrodach działkowych, tylko każda z nich otoczona jest wodą. Uformowane zostały z gałęzi, roślin i wodorostów wyrwanych z dna jeziora. Zakotwiczone oraz umocnione tyczkami i palami wbitymi w dno. A uprawia się na nich przede wszystkim pomidory oraz inne warzywa dopływając łodziami po kanałach między tymi grządkami i poletkami.

Powitanie w hotelu

Na podeście głównego budynku hotelu Nampan kilkuosobowy personel wita nas biciem w bębny i gongi. Wieczorem tutejszy amatorski zespół artystyczny złożony z kelnerek, sprzątaczek, kuchcików itp. zaskoczył całkiem udanym występem na estradzie w jadalni, programem z miejscowymi tańcami, w tym tańcem smoka oraz muzyką na narodowych instrumentach. Drewniany hotel stoi na palach wbitych w dno. Pokoje mieszkalne są w podobnie zbudowanych bungalowach, do których dochodzi się po drewnianych pomostach. Z pełnymi węzłami sanitarnymi, z oknami i podwójnymi drzwiami z siatkami przeciwko moskitom. Jest to bowiem najbardziej zagrożony malarią region Birmy.

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij