Szprewald
Kajakiem po labiryncie

Autor: Adam Gąsior
Płyniemy wąskim kanałem, po obu stronach wysokie drzewa. Czujnie patrzymy na mapę. Dzięki Bogu na najbliższym skrzyżowaniu widać tabliczkę z nazwą przybitą do drzewa. Orientujemy się gdzie jesteśmy...
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Adam Gąsior
Szprewald. Kajakiem po labiryncie
Większość gości przyjechała tutaj na dzień, dwa. Wszyscy ruszają na wodę, na kajaki lub na łodzie, bo wyprawa miejscowymi kanałami to największa atrakcja regionu.
  • Szprewald. Kajakiem po labiryncie
  • Szprewald. Kajakiem po labiryncie
  • Szprewald. Kajakiem po labiryncie
  • Szprewald. Kajakiem po labiryncie
  • Szprewald. Kajakiem po labiryncie
  • Szprewald. Kajakiem po labiryncie
  • Szprewald. Kajakiem po labiryncie
To już 10 lat! Materiał został zamieszczony w naszym portalu ponad dekadę temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

Pływanie kajakiem lub łodzią po kanałach krainy zwanej Szprewald (Spreewald) we wschodnich Niemczech przypomina chyba najbardziej pływanie po Wenecji. Tylko zamiast fasad kamienic i pałaców są tutaj ściany drzew, krzaków, spomiędzy których od czasu do czasu wyłaniają się małe domy.

Płyniemy wąskim kanałem, po obu stronach wysokie drzewa. Czujnie patrzymy na mapę. Dzięki Bogu na najbliższym skrzyżowaniu widać tabliczkę z nazwą przybitą do drzewa. Orientujemy się gdzie jesteśmy, skręcamy w nieco większy kanał. Co chwilę mijamy duże łodzie z jednym wioślarzem popychającym i kierującym łodzią za pomocą długiego kija-wiosła. Wiezie na pokładzie kilkunastu, czasami więcej turystów, wygodnie siedzących na wyściełanych pluszem ławeczkach.

Płyniesz, gdzie chcesz

Większość gości przyjechała tutaj na dzień, dwa. Wszyscy ruszają na wodę, na kajaki lub na łodzie, bo wyprawa miejscowymi kanałami to największa atrakcja regionu. Przy przystaniach, do których przybijają łodzie, mamy możliwość zaparkowania samochodu, znajdują się tu toalety, mniejsze i większe bufety lub knajpki, sklepiki i stragany z pamiątkami. Sezon na wodzie rozpoczyna się w kwietniu uroczystą ceremonią, odbywającą się we wszystkich tradycyjnych przystaniach i strefach wycieczkowych. Możemy m.in. popłynąć do słynnego wysokopiennego lasu olchowego w Górnym Szprewaldzie lub do lasów Dolnego Szprewaldu. Oczywiście, kajak daje większe możliwości wyboru, sami też decydujemy kiedy odpoczywamy, kiedy wychodzimy na brzeg. Śluzy możemy pokonywać opłacając symbolicznie młodych ludzi obsługujących wrota lub przeciągając kajaki po rolkach obok śluzy.

Sezon trwa cały rok

Na rejs łodzią najlepiej wybrać się późnym wieczorem. W Lübben wchodzimy na pokład po kolacji. Siadamy na wyściełanych kocami ławach przy stoliku na którym stoi butelka wina i kieliszki. Stół rozświetlony jest lampionami. Niektórzy łączą rejsy z wycieczkami po licznych tutejszych trasach rowerowych. Łodzie pływają również poza sezonem. Przewoźnicy oferują zimowe wyprawy wśród śnieżnych zasp na brzegach kanałów, rejsy przy grzanym winie w Święta Bożego Narodzenia. W Szprewaldzie łodzie zawsze były najważniejszym środkiem lokomocji i tak pozostało do dziś. Kiedyś zwożono nimi siano z pól i przewożono wszelkie towary. Nawet dzisiaj, jeśli będziemy mieli szczęście, spotkamy na kanale charakterystycznie na żółto pomalowaną łódź ? podobnie jak w przeszłości, tak i dziś w okolicach Lübben i Lehde, listonosze dopływają łodziami do skrzynek pocztowych.

Zgodnie z tradycją

Drewniane łodzie szprewaldzkie wciąż wykonuje się ręcznie. Nie mogą mieć więcej niż 9,5 m długości i 1,9 m szerokości. Zaokrąglenie bocznych desek uzyskuje się przez naginanie ich nad otwartym ogniem przy ciągłym nawilżaniu drewna wodą. Łódź smaruje się smołą, a na koniec zanurza w wodzie. Dopiero w drugiej połowie ubiegłego roku zaczęto produkować łodzie ze stali i aluminium. Łodzie w Szprewaldzie mają swoje nazwy: małe to śmiertelnice, większe ? rybackie, te do transportu dużych ciężarów to łodzie sążeniowe, a te służące do transportu bydła ? łodzie wole.

Warto wiedzieć

W Muzeum Szprewaldu w Lehde zobaczymy, jak wyglądała łódź szprewaldzka przed wiekami. Kiedyś kanały pokonywano na dłubankach zwanych (w języku Wendów) Plawnik lub Dubrownik (ta druga nazwa pochodzi od dębu, z którego to drzewa drążono łódź ogniem i siekierą). Dopiero przed 150 laty udoskonalono konstrukcję płaskodennej łodzi szprewaldzkiej, która przetrwała w niezmienionej postaci do dziś. Tył jest szerszy niż przód, zachowuje się określone proporcje między wysokością dziobu i steru a wysokością burt. Łodzią steruje się i popycha ją za pomocą czterometrowego kija z piórem wiosła na końcu.

Zajrzyj na te strony:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Doceniają nas!

 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników Globtroter wyróżniło Otwarty Przewodnik Krajoznawczy nagrodą
za najciekawsze publikacje turystyczne w 2019 r.

Cieszymy się!

 

Pisz razem z nami

Dlaczego otwarty? Bo jego pisanie nigdy się nie kończy... Bo może go pisać każdy, także Ty...

przyślij swój tekst i zdjęcia
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij