Tervuren
Nowa narracja o kolonialnej przeszłości

Autorka: Katarzyna Pąk
Stała ekspozycja Muzeum Afryki Środkowej warta jest poświecenia jej większej uwagi. Dzisiaj zniknęły z niej niechlubne artefakty ukazujące supremację białego człowieka. Mamy za to rozbudowaną faktografię.
fot: Katarzyna Pąk
Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
Artefakty pokazano w stowarzyszeniu z nagraniami współczesnych Afrykańczyków opowiadających o swoim stosunku do rytuałów.
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości
  • Tervuren. Nowa narracja o kolonialnej przeszłości

Odwiedziłam The Royal Museum for Central Africa w Tervuren pod Brukselą po raz trzeci. Wyjątkowe muzeum zarówno dla zafascynowanych Afryką Środkową (Kongo, Burundi, Rwanda) ale i dla zainteresowanych historią Belgii.

Dzieje Afryki i jej współczesne oblicze są dla mnie szczególnie interesujące. Z nie mniejszym zainteresowaniem śledzę narrację Belgów na temat poprawności politycznej i „wybielania historii”.

Przeciwwaga dla panoramy Konga

Muzeum powołał do życia król Leopold II w 1898 roku. Było pokłosiem pokazu na Wystawie Światowej w 1897 w Brukseli. Prezentowało prywatną kolonię króla jako ciekawostkę i niecywilizowany kawałek nieznanego Europejczykom lądu. Król Leopold II doczekał się za życia ogromnej krytyki swojej absolutnie rabunkowej działalności. Prywatną kolonię Kongo przekazał w 1913 roku państwu belgijskiemu.

Rząd, aby ratować własny wizerunek i ukazać paternalistyczny stosunek do podbitych terenów zamówił panoramę malarską Konga. Odnowioną panoramę można podziwiać na wystawie czasowej. Przekaz jest absolutnie propagandowy i niezgodny z prawdą. Ukazuje w szczegółach cukierkowy wizerunek afrykańskiej rzeczywistości i kontaktu z wyzyskiwanymi poddanymi. Ciekawie zaprezentowano na wystawie przeciwwagę nieprawdziwego wizerunku Konga prezentując zdjęcia samych autorów panoramy. Artyści pojechali na kilkumiesięczną wizytę studyjną do Afryki. W bezpośrednim zestawieniu z detalami panoramy widz może poznać fakty.

Zmiany w przekazie

Stała ekspozycja warta jest poświecenia jej większej uwagi. Dzisiaj zniknęły z niej niechlubne artefakty ukazujące supremację białego człowieka. Nie wróciły na ekspozycję.

Mamy faktografię. Prócz interaktywnej ekspozycji muzycznej (Languages and Music) uwagę moją zwrócił dział Rituals and Ceremonies – okrojony z wielu eksponatów które niegdyś straszyły zgromadzonymi w dużej ilości  nieopisanymi fetyszami  gwoździowymi – minksi. Dzisiaj, w mniejszej liczbie, pokazano artefakty w stowarzyszeniu z nagraniami współczesnych Afrykańczyków opowiadających o swoim stosunku do rytuałów.

Świetnie nagrane. Niedeprecjonujące czarnoskórych opowiadaczy i wyraźnie osadzających ich jako współcześnie żyjące (w Belgii?) osoby. Adekwatny sposób wprowadzenia w żywe ceremonie, które w Afryce ewoluują wraz z potrzebami zmieniającego się otoczenia, ale zachowując swoją tożsamość i oryginalność źródła. Sekcja przeszłości kolonialnej także została uzupełniona.

Muzeum stara się być miejscem powrotu do opowieści o współczesnej Afryce. Zmienia swoją narrację opowiadania o kolonializmie. Niegdyś od ignorowania niechlubnego pochodzenia zbiorów, poprzez okres starcia się z krytyką żyjących obecnie w Belgii Afrykańczyków, do obecnego trzymania się faktów. Unikania „samobiczowania” państwowego. Ukazuje okoliczności epoki, w której powołano je do życia.

Nowe spojrzenie na źródło bogactwa

Na bazie krytyki kolonialnej proweniencji secesyjnych budynków w Brukseli zwraca uwagę zmiana opisów historii owych kamienic. Muzealnicy i właściciele nie uciekają od oficjalnego przyznania się do źródeł finansowania pięknych zabytków. Oddawane po renowacji do zwiedzania kryją w sobie przepiękne wnętrza. Rzadki przykład spójności architektury z koherentnie zaaranżowanym wnętrzem. Wykonane z najlepszych materiałów – drewna, kamienia, sztukaterii. Zwłaszcza drewna sprowadzanego z kolonii. Ukazujące majętność właścicieli, którzy w bardzo krótkim czasie wzbogacili się na wyzysku Konga i mogli sobie pozwolić na budowę tak drogich rezydencji miejskich.

Czasami opisy próbują tłumaczyć niezorientowanie właścicieli, jakim kosztem były ich zyski okupione. Czasem podają czystą informację. Ale jest ona publicznie dostępna.

* * *

Z uwagą czytuję informacje o źródłach pochodzenia wielu ekspozycji malarstwa czy zbiorów prywatnych w Niemczech, Hiszpanii czy Francji. Interesująca jest zmiana narracji lub jej brak. W przypadku belgijskim nie zauważam ekspiacji, czy przykrości związanej z pochodzeniem zamożności Brukseli, ale zauważam podanie faktograficzne.

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij