Liwiec
Powtórka spływu po latach

Autorka: Anna Ochremiak
Przepłynęłyśmy w tym samym co kiedyś składzie, ten sam odcinek Liwca. Z Wólki Proszewskiej do Sowiej Góry. To tylko ok. 16 km. Ale to nie była łatwa przeprawa. Wisiałyśmy na zielsku...
fot: Anna Ochremiak
Liwiec. Powtórka spływu po latach
A krowy przyszły i zatamowały cały ruch na rzece...
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach
  • Liwiec. Powtórka spływu po latach

Wróciłam na ten odcinek Liwca po ośmiu sezonach. Wiem dobrze, bo opisałam spływ na naszych łamach (link poniżej). Pamiętałam, że było ładnie.

Tymczasem rzeka zadziwiła mnie po latach. Niby wszystko, co napisałam wtedy, się zgadza. Nawet krowy przychodzące do wodopoju. Ale… jednak jest zupełnie inaczej. Bo pamiętałam kręty, ale czysty szlak. Czysty od roślinności w nurcie. A tu?  Na rzece rozpleniła się strzałka wodna. Roślina ładna, ma ciekawe liście w kształcie właśnie strzałki, sympatyczne kwiatki i owocniki w podobie orzeszków, które ładnie dają się zasuszyć na zimowy bukiet.

Ale jak tu płynąć?

Przepłynęłyśmy w tym samym co kiedyś składzie, ten sam odcinek Liwca. Z Wólki Proszewskiej do Sowiej Góry. To tylko ok. 16 km. Ale to nie była łatwa przeprawa. Zazwyczaj mazowieckimi rzekami, przy normalnym stanie wód, płynie się bez specjalnego wiosłowania z prędkością ok. 4 km/h. A jak się trochę bardziej macha – 6 km/h. A tu? Z wysiłkiem wyciągnęłyśmy 3. Fakt, nie tylko rzeka, ale i my posunęłyśmy się w latach. Ale bez przesady… Gdy przestawałyśmy wiosłować prędkość wynosiła zero. Wisiałyśmy na zielsku.

Dlaczego?

– Czy nam się wydaje, czy rzeka ostatnio jakoś zarosła – zapytałyśmy pana z wypożyczalni kajaków, który odbierał nas z Sowiej Góry. – Tak – potwierdził. – A przyczyny tego są co najmniej trzy. Kiedyś na brzegach leżał śnieg. Gdy topniał, wartki nurt oczyszczał dno z roślin. Po drugie – kiedyś tylko Mokobody były podłączone do oczyszczalni ścieków, teraz większość wsi w gminie. Woda z oczyszczalni, wolna od zanieczyszczeń, zawiera jednak wiele związków azotu, który stanowi nawóz dla roślin. A po trzecie – gdy rolnicy słyszą, jakże rzadką w ostatnich latach  zapowiedź deszczu, nawożą pola i łąki. A tu zamiast zwykłej mżawki, która spowodowałaby wsiąkanie nawozów do gleby, przychodzi deszcz nawalny, spłukujący je do rzeki. A strzałce wodnej w to graj…

Co się z tym robi?

Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie prowadzi okresowe konserwacje na Liwcu –  koszenie porostów, usuwanie zatorów oraz czyszczenie koryta, by zapewnić swobodny przepływ wody, co ma chronić przed podtopieniami. W tym roku prace na tym odcinku rzeki zaplanowano na drugą połowę sierpnia. Ja spływałam w pierwszej… Może teraz, w końcu sezonu, jest łatwiej?

Poczytaj więcej o okolicy:

Dodano: 29 sierpnia 2026; Aktualizacja 29 sierpnia 2026;
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij