Irawadi
Rejs wśród świątyń

Na lewym brzegu coraz liczniej pojawiają się zabytkowe, głównie ceglane budowle. Dotarliśmy do nadrzecznej części Równiny Dwóch Tysięcy Pagód na lewym, wschodnim brzegu Irawadi.
Podoba Ci się ten tekst? Powiedz o tym innym na FacebookuPolub ten wpis na FacebookuPolub wpis na Facebooku
Sprawdź nasz Instagram
fot: Cezary Rudziński
Irawadi. Rejs wśród świątyń
Na brzegach widzę niewielkie, biedne wioski. Migają małe stupy i ich skupiska. Ludzie pracują na polach, rybacy łowią z łodzi.
Uwaga! Materiał został zamieszczony w naszym portalu już ponad rok temu.
A świat się zmienia… Niektóre informacje praktyczne mogą okazać się nieaktualne!

W promieniach porannego, ostrego słońca coraz wyraźniej lśnią złote stupy i kopuły pagód Wzgórza Mandalay na lewym, wschodnim brzegu rzeki. Po kilkudziesięciu minutach pojawiają się w oddali kolejne…

To Amarapura, przedostatnia stolica królewska, w której byłem dwa dni wcześniej. Stupy i pagody w zasięgu wzroku wydają się być wszędzie. Nie na darmo Birma nazywana jest krajem 100 000 stup. Większe ich skupienie ? trudno je oglądać, gdyż widać tylko sylwetki oświetlane z drugiej strony ? to chyba Awa. Ale wkrótce uwagę przyciągają coraz liczniejsze, błyszczące w słońcu złote i białe stupy, pagody i klasztory na prawym brzegu rzeki. Wspinają się na zielone wzgórza, wychylają swoje wieże i kopuły spoza ich grzbietów oraz krawędzi.

Złote stupy nad wodą

Mijamy Saigaing, jedno z głównych w Birmie centrów buddyzmu. Nad rzeką, ale także w sąsiednich dolinach, znajduje się kilkaset klasztorów, pagód, stup oraz budynków mieszkalnych. Niektóre stoją niemal nad nurtem, na dosyć wysokich o tej porze roku skarpach. Inne w odległości nawet paru kilometrów. Widzę klasztory obudowane murami, ale także budowle i ich zespoły dostępne ze wszystkich stron. W Saigaing również już byłem, przynajmniej w kilku zabytkach. Dopiero jednak od strony rzeki widać, jak rozległe i piękne jest to miejsce. Przy brzegu cumują stateczki towarowe i pasażerskie, niezliczone łodzie oraz promy.

Most Inwa Tada

Ruch na wodzie jest spory. Przepływamy pod, chyba co najmniej dwukilometrowej ? z poziomu wody niefachowym okiem nie jestem w stanie jej ocenić ? długości żelaznym mostem Inwa Tada. Jeszcze niedawno był on jedynym na całej birmańskiej długości rzeki łączącym jej brzegi. Ale po kilkudziesięciu minutach mijamy kolejny, wyraźnie nowy, stojący na masywnych, ceglastego koloru betonowych podporach wbitych w dno. Jedna trzecia ich wysokości jest szara, wymyta przez nurt. Wskazuje jak wysoki bywa poziom rzeki w porze deszczowej. Widoki z pokładu robią się na kilka godzin dosyć monotonne. Irawadi płynie bowiem na tym odcinku przez równinę bez zabytkowych miejscowości. Na brzegach widzę niewielkie, biedne wioski. Migają małe stupy i ich skupiska. Ludzie pracują na polach, rybacy łowią z łodzi.

Czytaj dalej - strony: 1 2

Poczytaj więcej o okolicy:

 
Dodaj komentarz
(Dozwolone typy plików: jpg, gif, png, maksymalny waga pliku: 4MB.)
(wymagany, niepublikowany)
Wszystkie materiały zamieszczone na naszym portalu chronione są prawem autorskim. Możesz skopiować je na własny użytek.
Jeśli chcesz rozpowszechniać je dla zysku bez zgody redakcji i autora – szukaj adwokata!
Zamknij